»2014 okiem redakcji – Nox_A15

Sty 10
komentarze 0

Pozostali redaktorzy opisywali już różne spostrzeżenia związane z 2014, jak chociażby rosnąca liczba jRPG-ów na Steamie, uznałem więc, że skupię się w większości na grach, które przeszedłem przez ostatnie dwanaście miesięcy. Przygotowując ich listę uzbierałem około trzydziestu pozycji (nie licząc tych, których nie ukończyłem w całości), z czego mniej niż połowę stanowiły gry wydane w 2014. Żeby nie odchodzić zanadto od profilu Inner Worldu, skupię się głównie na produkcjach japońskich.

Jeżeli jednak miałbym wymienić jedną rzecz, która patrząc wstecz bardzo mnie cieszy, to byłoby to znaczne poprawienie się kondycji Nintendo w drugiej połowie zeszłego roku. Sam pisałem jakiś czas temu o tym, że gwiazda firmy nieco przygasła, ale dzisiaj jestem ponownie o nią spokojny. Od tamtej pory zdążyły się odbyć targi E3, gdzie Nintendo pokazało pazur – właściwie we wszystko co zaprezentowali aż chciało się grać i nasi Czytelnicy również to zauważyli. Poza tym nowy model 3DSa, nazwany po prostu New Nintendo 3DS zapowiada się smakowicie (o czym też już się rozpływałem na IW). Nie można też nie pochwalić nowego polskiego dystrybutora firmy (czeskiego ConQuest Entertainment), który w wyraźny sposób stara się poprawić jej sytuację w Polsce. Po pierwsze ceny nowych gier są zauważalnie niższe, do tego bardzo konkurencyjne względem produktów na inne konsole (tak Sony i Microsoft, gdy gra kosztuje 250-300 zł, to mi się grać odechciewa…), a po drugie dbają o wizerunek firmy – jej stoisko na Poznań Game Arena było zdecydowanie jednym z najlepszych na targach.

(Metal Gear) Solidny rok 2014

Przejdźmy już jednak do gier. Przygotowując się na nadciągające coraz szybciej Metal Gear Solid V: The Phantom Pain, postanowiłem w zeszłym roku nadrobić MGSV: Ground Zeroes, czyli prolog do kontynuacji przygód Big Bossa. Wcześniej musiałem jednak zapoznać się jeszcze z MGS: Peace Walker, aby zachować chronologiczną ciągłość fabuły, która w tej serii jest mimo wszystko najważniejszą atrakcją. Grałem w wersję HD Peace Walkera i pomimo pewnych archaizmów wciągnąłem się w niego solidnie. Trzeba przyznać, że Kojima całkiem nieźle przystosował znane nam mechanizmy pod rozgrywkę kooperacyjną. Do tego gra wręcz kipi od zawartości, więc tym ciężej było się od niej oderwać.

Samo Ground Zeroes zrobiło na mnie ogromne wrażenie pomimo tego, że grałem w nie na PS3, a więc poprzedniej generacji. Przesiadka bezpośrednio z Peace Walkera przypomniała mi, jak długą drogę seria przeszła pod wszystkimi względami. Jednak to, czego doświadczyłem, przerosło moje oczekiwania – tak realistycznego skradania się nie widziałem w MGS-ie jeszcze nigdy. Sama fabuła również zapowiada poważne i dojrzałe wydarzenia. Jedyne, co mnie martwi, to w jaki sposób Kojima pogodzi to z charakterystyczną dawką japońskiego humoru, o czym już pisałem w 2014.

Z innych japońskich gier bardzo „miłą” niespodzianką w 2014 było również P.T. Nie było to idealne doświadczenie, głównie przez sam fakt bycia reklamówką (więcej w mojej recenzji, obok tej Liska i Serfera), ale pokazało mi, jak mogą wyglądać horrory na obecnej generacji. Zabrzmi to banalnie, ale aż strach się bać. Serio.

Niespodziewanie też trafiło mi w ręce w zeszłym roku Drakengard 3 (dzięki firmie Cenega), które ochoczo sprawdziłem, znając trochę serię i jej zapędy do kontrowersyjnych tematów. Nie zawiodłem się i choć gra poza cutscenkami wygląda, jakby urodziła się na PS2, jej jawne łamanie różnych tabu rynku gier (rozmowy między bohaterami o seksie, masturbacji i nie tylko) skąpane w sosie z czarnego humoru i zaskakująco wciągającego gameplay’u (wyrzynanie w pień wszystkiego, co się rusza) sprawiło, że ten tytuł na długo zapadnie mi w pamięć. No i ta muzyka…

Nie wszystko złoto…

Jeżeli miałbym wskazać, co mnie w 2014 (trochę) rozczarowało, byłyby to dwie gry, których serii jestem wielkim fanem. Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale przy obu bawiłem się doskonale i są to świetne i bardzo grywalne pozycje, jednak obie mają pewne skazy, które ciężko mi zignorować.

Pierwszą z tych gier jest Castlevania: Lords of Shadow 2 (stworzyli ją Hiszpanie, ale marka jest japońska). Twórcy obiecywali, że będzie to „epicka konkluzja sagi LoS”, jednak zakończenie nie sprawia wcale wrażenia konkluzji, do tego wydaje się nienaturalnie krótkie, co kontrastuje z długim i pięknym finałem pierwszej części tak silnie, że do dzisiaj wspominam to jak olbrzymią rysę na wspaniałej całości.

Nieco inny problem mam z… Dark Souls II, które chwaliłem w swojej recenzji. Grając bawiłem się świetnie, jednak z czasem coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że pierwsze Dark Souls podobało mi się pod pewnymi względami dużo bardziej (głównie chodzi o level design i staranność wykonania level artu). Nie da się też ukryć, że pierwsze Dark Souls wprowadzało wyraźne zmiany względem Demon’s Souls, tymczasem DSII nie jest aż tak dużym krokiem naprzód, choć wprowadzono tam pewne usprawnienia. Z niecierpliwością czekam na Bloodborne, które znowu ma odświeżyć formułę serii i ma szansę zapisać się w historii gier dużo wyraźniej.

Zdjęte z „półki wstydu”

Rzućmy szybkim okiem na starsze tytuły, które wciąż warto polecić, a które miałem okazję nadrobić. Jako że jestem chyba największym w redakcji fanem platformówek, nie mogło wśród nich zabraknąć gier z tego gatunku. W tym przypadku zachęcam do sięgnięcia po Mega Man Zero Collection na NDS-a (ale na wielkim ekraniku 3DSa XL – mniam). Odświeżyłem sobie trzy pierwsze części, a czwartą i ostatnią zarazem w tej podserii przeszedłem po raz pierwszy. Kawał świetnej platformówki, z szybką akcją, dynamicznymi walkami z bossami i ciekawymi poziomami. Zestaw łączy również jedna spójna fabuła, którą można poznawać nie znając się na uniwersum Mega Mana. Niejako z rozpędu ukończyłem też Mega Man ZX i zacząłem Mega Man ZX Advent, ale to już nieco inna bajka (wprowadzono otwarty świat i popełniono przy tym kilka błędów). Obie są jednak wciąż bardzo grywalne.

Skoro już przy 3DSie jesteśmy, to polecam również Paper Mario: Sticker Star, Phoenix Wright: Ace Attorney – Dual Destinies i The Legend of Zelda: A Link Between Worlds. Dwie ostatnie wciąż przechodzę, ale każda z tych gier to wciągający i solidny produkt. Z dużych konsol miałem okazję przejść Final Fantasy XIII-2 (i napalić się przy okazji na Lightning Returns, w które niestety nie dane mi było jeszcze zagrać), Metal Gear Rising: Revengeance (solidny slasher ze świetną muzyką) i Resident Evil 6. Ale jeśli mam być szczery co do tej ostatniej – jeżeli szukacie dobrej gry do co-opa, to jednak zagrajcie w RE5. Szóstka pod tym względem też się sprawdza, ale piątka była fantastyczna (choć początkowo wymaga nieco przyzwyczajenia). Zacząłem również nadrabiać Nier, czyli spin-off serii Drakengard, do czego w końcu zmotywowało mnie ukończenie trzeciej jej części (gry zdecydowanie różnią się klimatem, choć obie mają ten specyficzny charakter, który czyni serię na swój sposób wyjątkową).

Gdyby doba miała 48 godzin

Wspominałem już, że chciałem w zeszłym roku zagrać w Lightning Returns: Final Fantasy XIII, ale nie miałem okazji. Nie jest to jednak jedyny tytuł, który być może będę nadrabiał w 2015. Poważnie myślę nad zakupem Wii U w najbliższej przyszłości, co automatycznie pozwoliłoby mi zagrać w Bayonettę 2 i inne fajne tytuły, które już wyszły (jak Mario Kart 8, który na imprezach sprawdza się wyśmienicie, czy Captain Toad: Treasure Tracker), albo mają się niedługo pojawić (chociażby Yoshi’s Woolly World, czy Splatoon).

Drugą konsolą, w którą planuję się zaopatrzyć w 2015 jest PS4. Póki co uboga lista dostępnych tytułów skutecznie mnie powstrzymuje przed zakupem, ale na horyzoncie jest już Bloodborne, który może się okazać skutecznym system sellerem. Podobnie jak Jesiotra ciekawi mnie również Deep Down od Capcomu, ale nadal boję się, że uczynią z tej gry dojną krowę na mikropłatności.

Na PC również nie zabraknie świetnych gier, a żeby już pozostać w japońskich rejonach, to na mojej liście „do zagrania w dniu premiery” widnieje m.in. Metal Gear Solid V: The Phantom Pain i Mighty No. 9, czyli duchowy następca Mega Mana. W przypadku tego drugiego tytułu mam pewne wątpliwości, czy gra na pewno spełni tak wygórowane oczekiwania fanów twórczości Keijiego Inafune, ale życzę mu jak najlepiej i mam nadzieję, że też się nie zawiodę.

Autor: Nox_A15
Data: 10 stycznia 2015, 18:15

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *