»Old School Musical – Recenzja (PC)

Na starcie powiem Wam, drodzy czytelnicy, że jestem zakochany w grach muzycznych. Może nie jestem jakimś wielkim profesjonalistą, żeby jak szalony grać na macie w Dance Dance Revolution, albo wycinać na najwyższym poziomie Through The Fire And Flames w Rock Bandzie ale, mimo niezbyt wysokich umiejętności, przynosi mi to masę frajdy. Spędziłem setki godzin grając w darmowe osu! na kompie. Wymaksowałem Elite Beat Agents na swoim DS, pykam regularnie w Invectora na PS4, albo od czasu do czasu poszpilam w Guitar Hero Live albo inne gry muzyczne. Taką samą frajdę przynosi omawiana gra muzyczna – Old School Musical.

Jeżeli wcześniej nie słyszeliście o tym tytule, śpieszę z pomocą! OSM (pozwolę, sobie skrócić nazwę) to gra muzyczna stworzona przez francuskie La Moutard i wydana przez Playdius. W porównaniu do innych gier rytmicznych, Staroszkolny Musical to wspaniały list miłosny do wszystkich pasjonatów ery 8 i 16 bit. Produkcja charakteryzuje się stylem retro, który przekłada się nie tylko na grafikę, ale w szczególności  na muzykę poprzez fenomenalnie stworzone na potrzebę gry chiptuny od takich twórców jak „Hello World”, „YPONEKO” itd. Wszystkich kawałków jest 50, z czego ponad 20 zostało wykorzystane do Story Mode, który został bajecznie napisany. Sam podczas pisania tego tekstu puściłem soundtrack gry, gdyż niektóre kawałki są wręcz fenomenalne. Ponadto po przejściu głównej kampanii (to dobre 4h gry), twórcy uraczyli nas dodatkową kampanią zwaną „Chicken Republic” – tam mamy do ogrania aż 50 kawałków!

Podążamy historią dwóch głównych bohaterów – Tib oraz Roba – pikselowych braci, którzy od dziecka byli zmuszani do treningów przez ich matkę, co miało ich przygotować do walki z niewiadomym złem. Niestety pewnego dnia świat stanął na skraju zniszczenia przez glitche komputerowe. Bracia uciekają przed zagrożeniem podróżując między światami, w celu wyeliminowania zła. W czasie tej podróży, mamy masę śmiesznych gagów i innych żartów sytuacyjnych, tonę nawiązań do innych gier, na przykład:  Mega Man, The Legend Of Zelda, Metal Gear, TMNT, Pokemony, OutRun i wiele wiele więcej. Plansze wykonane na potrzebę poziomu czasami wyglądają, jakby były wyciągnięte prosto z oryginałów. Jeśli chodzi o muzykę, ona również nawiązuje do innych gier. Przykładem jest level rozgrywający się w kosmosie, który jest podgrzewany słynną melodią znaną z Tetrisa.

Sama rozgrywka OSM jest bardzo prosta i wciągająca. Gameplay to klasyczne wciskanie odpowiednich przycisków kierunku, albo ABXY (używałem pada Xboxowego) na ekranie pod rytm muzyki. Oprócz tego widzimy pasek zdrowia, który będziemy utrzymywać w pełni, jeżeli zdołamy nadążyć za rytmem muzyki. Należy pamiętać o tym, że odpowiednie nabijanie combo, jest nagradzane dodatkową ilością zdobytych punktów. Jednakże wszystko, wbrew pozorom, nie jest takie proste. Twórcy bardzo zgrabnie wybrnęli, jak urozmaicić taką rozgrywkę. Grając kampanie możemy trafić na filtry, które znacznie podwyższają poziom trudności. Zmniejszenie kółeczek, zmiany tempa, filtry graficzne, glicze, spadające kurczaki, tańczący developer, zmiany kolorów, krzaczący się obraz – tego jest naprawdę mnóstwo. Jakby tego było jeszcze za mało, twórcy zadbali o multiplayer dla czworga graczy.

Osobiście bardzo ciężko mi cokolwiek zarzucić tej grze, gdyż jestem w tym indyczku zakochany. Stylistyka, muzyka, prosty wciągający gameplay… Ach cudo! Osobiście recenzowałem wersję pecetową, lecz po ograniu wszystkich songów na hardzie, postanowiłem niezwłocznie zakupić również wersję na Nintendo Switch. Twórcy życzą za nią tylko 50 zł, co jest według mnie gratką dla naszego portfela.

Plusy
  • 50 kawałków!
  • Bardzo przyjemna rozgrywka
  • Zabawna kampania!
  • Solidna cena
Minusy
  • Muszę coś tutaj wpisać, więc...

Ocena końcowa: 9+/10

Dziękujemy firmie Playdius za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 1 października 2018, 22:44

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *