»3D Streets of Rage 2 – Recenzja (3DS)

Game_streets-of-rage-2

Streets of Rage 2 to z pewnością jeden z najlepszych beat’em upów jakie powstały. Myślę, że top 10 każdej listy tego typu gier bez tego tytułu byłoby niepełne. Przeszedłem grę na Genesisie oraz na PS3, na to drugie posiadam nawet w kilku wersjach; oczywiście nie brakuje mi też wersji steamowej. Nietrudno więc się domyślić, że w momencie, w którym pojawiła się okazja do zagrania w ten tytuł na 3DS-ie, niezwłocznie z niej skorzystałem. Jak wypadła gra oraz dlaczego tak cenię ten tytuł? Zapraszam do lektury.

Streets of Rage, znane też w Japonii jako Bare Knuckle, to seria, która stanowiła odpowiedź Segi na capcomowy Final Fight czy Double Dragon od Technōs Japan. Fabuła, jak to w tym gatunku bywa, nie jest szczególnie istotna czy zawiła. Tym razem główny zły z pierwszej części powraca porywając brata jednego z bohaterów. Najwidoczniej mało mu było za pierwszym razem.

Skoro wiemy, że na fabułę nie ma co zwracać uwagi, to jak wygląda gameplay? Prosto i klarownie, tak jak być powinno. Przemy przed siebie po poziomach tłukąc po pyskach kolejne zastępy wrogów, a na końcu każdego etapu czeka nadzwyczaj wyrośnięty boss (którego skin jest potem przerabiany jako zwykły przeciwnik, tylko pod innym imieniem i kolorem – taki już urok gatunku). Oczywiście przeciwnicy nie pozostają bierni i prócz przewagi liczebnej używają przeciwko nam rożnych narzędzi znanych z ciemnych zaułków, a także próbują nas zaatakować przemieszczając się na jednośladach. Oczywiście jak już nasza pięść pozbawi uzbrojonego delikwenta oręża, to możemy z niego skorzystać my i robi się duo weselej.

Streets[1]

Do wyboru mamy cztery postacie, różniące się pomiędzy sobą nie tylko wyglądem, ale też parametrami. Mamy wielkiego, silnego, ale też powolnego powolnego kloca Maxa, szybkiego Eddiego, wyrównaną Blaze i głównego bohatera serii, Alexa. Statystyki nie są tylko na pokaz i faktycznie czuć różnice w graniu każdą postacią. Jak walczymy? Bardzo prosto, bo… jednym przyciskiem. No dobra, może trochę przesadzam, ale combosy wyprowadzamy przyciskiem ataku i czasem tylko przeplatamy go skokiem (lub z nim łączymy) ew. używamy ataku specjalnego. Z tym ostatnim trzeba jednak uważać, gdyż każdorazowe celne użycie pozbawia nas odrobiny naszego życia, więc przed jego wyprowadzeniem lepiej zastanowić się, czy warto.

Wersja na handheld Nintendo prócz 3D zawiera jeszcze kilka elementów. Puryści docenią, że możemy wybrać wersję tego tytułu pomiędzy oryginalną japońską, a tą dla zachodu, jak również sposób emulacji między Segą Mega Drive 1 a 2. Osobiście różnic nie zaobserwowałem. Dodam jednak, że gra zdaje się działać szybciej płynniej niż w poprzednich wersjach, z którymi miałem styczność. Dodano też dwa nowe tryby: Casual Mode i Rage Relay. Pierwszy, jak nazwa wskazuje, straszliwie upraszcza rozgrywkę – jedno combo i każdy pada na ziemię, drugi zaś pozwala nam na wybranie kolejności w jakiej będziemy grać postaciami, jeśli któraś z nich polegnie.

Gra już na Genesisie wyglądała ładnie, ale 3DS udoskonalił ją jeszcze bardziej znacznie żywszymi i ostrymi kolorami. Najbardziej interesującym elementem dotyczącym grafiki jest sprawowanie się 3D w tym tytule. Powiem tak, mam problem z trzecim wymiarem na konsoli Nintendo. Zazwyczaj mogę na niego popatrzeć tylko krótką chwilkę, bo zaraz robi mi się niedobrze. Poświęciłem się jednak, by napisać rzetelny tekst i muszę przyznać, że 3D jest naprawdę solidne. Mamy do wyboru dwie opcje nowych doznań graficznych – Fall in oraz pop out; myślę że nazwy mówią wszystko. Osobiście znacznie lepiej grało mi się podczas tego pierwszego, który prezentował się znacznie wyraźniej. Nie musiałem też aż tak sztywno trzymać konsoli.

Muzyka to małe arcydzieło tamtych czasów. Yuzo Koshiro jak zwykle stanął na wysokości zadania i skomponował jedne z najlepszych kawałków tamtych lat, niektóre do dzisiaj zresztą dają solidnego kopa – jak chociażby Go Straight. Reszta efektów to dźwięki tradycyjne dla gatunku, nie ma się co zbytnio się nad nimi rozwodzić.

Jak już wspomniałem w pierwszym akapicie, Streets of Rage 2 to świetna pozycja w którą warto pograć i dzisiaj. Cena w e-shopie jest dosyć uczciwa, a sama gra świetnie nadają się na kieszonsolki.

Plusy
  • Stary, dobry Beat'em Up
  • Wciąż genialna muzyka
Minusy
  • Mimo wszystko kotlet

Ocena końcowa: 8/10

Dziękujemy firmie Conquest Entertainment za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: CELL767
Data: 10 sierpnia 2015, 00:10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *