»Baltikon 2014 – Relacja

Bardzo rzadko mamy okazję uczestniczyć w jakimkolwiek konwencie na Pomorzu. Niestety nie jest to kwestia przypadku – imprezy te po prostu zazwyczaj wychodzą bardzo słabo. Jak wypadł Baltikon 2014? Nie najlepiej. Od lat na trójmiejskich imprezach ponawiane są te same błędy. Nie jestem pewien, czy mogę coś z tym zrobić, ale mimo wszystko postaram się dodać swoje trzy grosze w tej sprawie.

Może zacznijmy od początku. Baltikon 2014 to konwent, który odbywał się w Sopocie w budynku Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, gdzie mieściła się impreza oraz w budynku Zespołu Szkół Nr 1 im. Marii Skłodowskiej-Curie, w którym mogliśmy znaleźć sleeproomy. Będąc osobą lokalną tego drugiego budynku nie odwiedzałem.

Sam budynek SWPS był jak najbardziej porządny. Znajdował się bardzo blisko dworca oraz co jakiś czas były rozwieszone kartki z informacjami. Trafiłem do szkoły bardzo szybko i bezproblemowo. Gorzej było z akredytacją. Najpierw musiałem ją znaleźć, ponieważ była ukryta w podziemiach. Do tego wszystkiego moja prasowa wejściówka nie została potwierdzona do końca przez dwa tygodnie i musiałem kontaktować się z głównym organizatorem. Osoby na kasach nie wiedziały co się dzieje – brakowało osób na listach. Do tego wszystkiego nie miały pojęcia komu wydawać jakie wejściówki i tak co najmniej parę osób skorzystało z nieprzysługującej im zniżki dla cosplay’erów.

Średnio wypadła część otoczki konwentu. Plany rozdawane na miejscu były nieaktualne, przy salach brakowało aktualnych rozpisek atrakcji. Organizatorzy darowali sobie identyfikatory na rzecz zielonych papierowych opasek – wybór dosyć popularny przy tego typu imprezach. Mimo to znacznie bardziej wolę personalizowane identyfikatory, które są zawsze jakąś pamiątką z imprezy.

Baltikon 2014 cierpi na tę samą dolegliwość, na którą cierpi każdy konwent tu w okolicach. Organizacja postawiła na gigantyczny przepych. Setki godzin atrakcji! Gigantyczna liczba sponsorów! Tyyyyle gier muzycznych! A jak wyglądało to w rzeczywistości? Ano tak jak zwykle. W salach brakowało sprzętu – czasami krytycznego do poprowadzenia panelu, czy konkursu. Ale o tym za chwilę. Dla mnie najbardziej karygodne było reklamowanie się dużymi atrakcjami (turniej League of Legends, rozbudowany blok gier muzycznych) po czym odwoływanie ich. Z chodzących plotek Pop’n Music nie pojawiło się na konwencie bo… było za głośne.

No dobra, ale o co chodzi z tym brakującym sprzętem? Przykładowo podczas konkursu z odgadywaniem anime po screenie prowadzący nie był w stanie dotrzeć w żaden sposób do graczy. Tłum na sali, brak mikrofonu lub czegokolwiek. Beznadziejne ustawienie ławek i do tego system przejmowania pytań. Super, że można przejmować – gorzej, że prowadzący nie będzie mógł sprawiedliwie oceniać kto był pierwszy. Zaraz po tym ten sam prowadzący prowadził konkurs OST-owy – na laptopie bez głośników… Zabawa polegała głównie na tym, żeby na sali z 50 osobami usłyszeć cokolwiek. Niezbyt przyjemna sprawa.

W chwili wolnego próbowałem odwiedzić konsolówkę. Po paru próbach wejścia do środka poddałem się. Beznadziejnie ustawione ławki blokowały wejście do dosyć biednej sali. Cztery konsole na krzyż. Ogólnie coś, co bym widział na konwencie w 2004, nie 10 lat później. Problemy ze sprzętem dotknęły również sali eSport – komputery podczas turnieju CS GO nie wyciągały więcej niż 10 FPS.

Odwiedziłem również turniej Pokemon X/Y. Prowadzony był systemem Round Robin. W szranki stanęło 5 graczy. Mimo drobnego zamieszania z jednym z uczestników turniej wypadł całkiem przyzwoicie. Na pochwałę zasługuje fakt, że organizator dostarczył kody na darmowego Magmara/Electabuzza. Szkoda tylko, że w planie nikt nie umieścił informacji, że do gry w tym turnieju wymagana jest własna konsola. Sporo osób przychodziło i było zasmuconych tym faktem.

A co tam w kwestii gier muzycznych? Rock Band przygotowywany przez grupę Wakou spisywał się tak jak zawsze, czyli porządnie. Dobry sprzęt, super nagłośnienie i projektor powodowały, że sala była niemal cały czas zawalona ludźmi. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to fakt, że w niedzielę drzwi do sali zostały otworzone bardzo późno (godzina 10:00 to dosyć późno na dwudniowy konwent).

Gorzej jednak sprawa miała się z DDR-em. Sprzęt był już przed konwentem dosyć dobity, a w trakcie trwania zarobił jeszcze parę dodatkowych obrażeń. Nieustabilizowane maty ślizgały się po sali jak szalone. Ludzie grali w całej gamie obuwia (włącznie z glanami, szpilami i butami od garnituru), co spowodowało, że dwa panele na matach zostały uszkodzone. Nie pomagał fakt, że praktycznie cały czas obsługa była poza salą. Zdarzyło mi się zostać parę razy sam na sam ze sprzętem, jakimiś komórkami, czy laptopami walającymi się w okolicy. Brak jakiejś widocznej ochrony na konwencie nie pomagał. Kolejna sprawa – turnieje. Moim zdaniem sprawa totalnie zawalona. Prowadzący turniej nie rozumiał czym jest system single-elimination i miał w związku z tym spore problemy. Brak ograniczenia rodzajów piosenek spowodował dziwne wybory. Do tego wszystkiego warto jeszcze dodać, że turniej został podzielony na dwie części – początkujący (sobota 17:00, 11 osób) oraz pro (niedziela 12:00, 1 osoba). Nie wiem, kto wpadł na ten wspaniały pomysł, żeby wymuszać podział na dwie kategorie, skoro nie było nawet 16 graczy.

Nagrody za konkursy. Oh my god. Jak ktoś lubi kucyki z My Little Pony to byłby w niebie! Jakieś 50% to były rzeczy z tej serii. Poduszki, przypinki, zakładki, podkładki, koszulki, kubki! Ciężko było znaleźć jakiekolwiek sensowne nagrody za udział w konkursach. Nagrody średnio oscylowały w cenie 20-30 punktów. Zdarzyło mi się znaleźć jedną droższą – Gears of War 3 w cenie 60 punktów konwentowych. Organizatorzy chwalili się nagrodami wartymi 1000 zł. Niestety ciężko mi było je gdziekolwiek zauważyć.

No dobra, ale nie wszystko było negatywne, prawda? A i owszem. Z pozytywnych rzeczy na pewno mogę pochwalić stan szkoły podczas imprezy. Na bieżąco sprzątane korytarze i sale wyglądały schludnie. Nie można było spotkać typowych dla konwentów mangowych kupek śmieci. Ogólnie to wypadło całkiem porządnie jak na konwent, przez który przewinęło się około 1000 osób.

Kolejną z pozytywnych rzeczy był turniej Hearthstone. Dobrze poprowadzony, bez żadnych zmian zasad, czy reguł w trakcie. Ludzie, którzy przyszli uczestniczyć, wiedzieli czego się spodziewać. Jedynym chrupnięciem był fakt, że pojawiła się tylko jedna czwarta z zapisanych wcześniej uczestników – no ale to już nie wina organizacji. Mimo to turniej był bardzo udany.

A na koniec rzecz, która dla niektórych jest wszystkim – cosplay. Ten wypadł całkiem nieźle jak na ten region! Sporawa ilość uczestników, ładne stroje i pełna sala publiczności stworzyły przyjemny klimat. Ludzie, z którymi rozmawiałem byli ogólnie zadowoleni z tego, jak wypadł ten event.

Podsumowując – Baltikon 2014 nie był tragicznym konwentem. Moim zdaniem jest to impreza, która cofnęła się w okolice roku 2006-2007. Popełnionych zostało dużo błędów, których można by było uniknąć w bardzo prosty sposób. Duży niesmak pozostawiły mi niespełnione obietnice organizatorów. Warto rozważyć organizację czegoś mniejszego, ale porządniej. Mogę liczyć tylko, że przyszła edycja wypadnie troszkę lepiej. Przyjemnie byłoby, gdyby trójmiejska scena konwentowa się odrodziła.

Autor: Lisek
Data: 8 października 2014, 02:52

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *