»Disgaea 5 – Recenzja (PS4)

Disgaea 5 Logo

Muszę przyznać, że Disgaea jest moją ulubioną serią jeśli chodzi o taktyczne gry RPG. W pierwszą grę z serii Disgaea mogliśmy zagrać w 2003 na konsoli PS2. Od tamtego czasu Nippon Ichi pielęgnowało formułę wywodzącą się z pierwszej części i udało im się stworzyć coś naprawdę bliskiego perfekcji. Stwierdzam otwarcie – Disgaea 5 jest najlepszą grą, w którą dane było mi zagrać w 2015 na PlayStation 4.

Disgaea 5: Alliance of Vengeance oferuje nam to, czego nauczyły nas poprzednie odsłony. Specyficzna mroczna fabuła jak zwykle doprawiona jest idealnie wyważoną ilością czarnego humoru. D5 opowiada o potężnym demonie Void Dark, który powołuje swoją armię demonów ‘Lost’ aby stać się najsilniejszym ze wszystkich istnień. Gra rozpoczyna się gdy armia Lost naciera na Overlord Seraphine i jej podwładnych. Nasz bohater Kilia wyrusza jej na ratunek. Mając wspólny cel postanawiają połączyć swoje siły do pokonania głównego złego. Bohaterowie z czasem poznają nowe osoby, które mają podobny cel, co w ostateczności spowoduje powstanie armii rebeliantów dowodzonej przez naszą postać.

Disgaea 5 wypełniona jest wszędzie bardzo dużą dawką humoru. Przekazywany on jest nam przez dialogi między postaciami, opisy uzbrojenia czy nawet poprzez bardzo urokliwe animacje ataków i umiejętności specjalnych. Gra wie jak przekazać dowcip i bardzo szybko wrzuci nas na niesamowitą huśtawkę emocji – w trakcie gry nastrój zmienia się non-stop – jest zabawnie, jest smutno, jest rozczarowanie i jest radość. Nippon Ichi doprowadziło prowadzenie scenariusza do perfekcji.

Każda wykreowana postać da się lubić lub nienawidzić, mają świetnie napisane historie i w trakcie gry widać ich rozwój i zmiany wewnętrzne. Główny bohater nie jest ciotą jak większość jRPGowych postaci – to prawdziwy badass, ale w sytuacjach kryzysowych potrafi podjąć logiczne decyzje. Seraphina została przedstawiona jako pani, która ciągle oczekuje zainteresowania swoich ‘poddanych’ oraz okazuje przywiązanie do dóbr materialnych i swojego prestiżu. Mimo to w chwilach słabości innych jest w stanie pomóc (przeważnie głupkowato tłumacząc się jak to pani powinna dbać o poddanych). Mimo wyraźnego zainteresowania głównym bohaterem próbuje udawać, że nic do niego nie czuje.

Nastrój gry budowany jest również poprzez prezentacje graficzną gry. Podobnie jak w poprzednich odsłonach postacie przedstawione są poprzez sprite’y 2D zarówno w trakcie rozgrywki jak i podczas rozmów. Warto zauważyć, że dzięki mocy PlayStation 4 twórcy mogli pozwolić sobie na podbicie rozdzielczości 1080p. Dzięki temu nawet w trakcie wstawek z rozmową podczas walki będziemy mogli zauważyć takie drobiazgi jak zmieniająca się mimika naszych postaci – Kilia będzie okazywał zdenerwowanie, Seraphina nieraz się zarumieni. Same sprite’y są prześliczne. W trakcie gry nie zauważyłem żadnych spadków ilości klatek. Warto odnotować jeszcze naprawdę krótkie loadingi – przejście z menu wyboru do mapy zajmuje dosłownie dwie sekundy!

Kolejną sprawą jest oprawa muzyczna. Tak samo jak w poprzednich częściach odpowiada za nią Tenpei Sato. Tego pana można lubić lub nienawidzić. Jedni powiedzą, że soundtrack jest robiony na jedno kopyto, inni że jest on stworzony jako idealnie współgrające ze sobą utwory. Wartym zauważenia jest, że kilka tematów muzycznych (np. temat sklepu RosenQueen) jest przenoszonych z części na część od samego początku serii.

Dla tych, którzy grali w poprzednie Disgaea i zastanawiają się czy wprowadzono coś wystarczająco świeżego, żeby było warto nową odsłonę zakupić uspokajam. W grze znajdziemy mnóstwo nowości. Począwszy od takich drobiazgów jak dodanie nowych klas postaci (m.in. Maid, Wrestler czy potwory Fairy lub Imp) poprzez odświeżone wersje starych systemów (magichange, dark assembly) do zupełnie nowych mechanik takich takich jak Quest System, Cheat Shop oraz Revenge. W trakcie gry będziemy mogli wykonywać wiele zadań pobocznych. Dzięki nim odblokujemy nowe klasy postaci, dodatkowe mapy, silniejsze uzbrojenie czy będziemy mogli wyznaczyć sobie zupełnie nowe cele w grze (zabijanie konkretnych jednostek, poszukiwanie przedmiotów). Revenge to nowy pasek, który zapełnia się gdy nasze postacie wykonują różne akcje – atakują, są atakowane, zabiją inne jednostki. Gdy pasek się napełni będziemy mogli użyć unikalnych akcji Overload, bardzo silnych umiejętności, które mogą być wybrane tylko raz w trakcie walki. Dodatkowo unicestwiając jednostki przeciwnika, które są w stanie Revenge otrzymamy przedmioty dzięki którym ulepszymy statystki swoich postaci. Jeśli chodzi zaś o Cheat Shop to jest to niesamowity dodatek. Będziemy tam mogli m.in. zmienić balans gry. Potrzebne więcej helli? Ok, nie ma problemu, obniżę sobie zdobywany exp postaci o 10% i będę zdobywał więcej kasy. Za łatwo się gra? Zwiększę poziom przeciwników.  Jeszcze za łatwo? To może w ogóle wyłączę zdobywany exp i kasę? W sklepie oszustów zarówno początkujący jak i eksperci znajdą coś dla siebie.

Disgaea 5 to pozycja bardzo solidna. Zależnie od waszego obycia z taktycznymi RPGami zajmie wam od kilku do kilkunastu dni aby ukończyć główną kampanie. Po przejściu gry oczywiście możemy wziąć udział w jeszcze trudniejszych wyzwaniach, zagrać w mapy na powiększonym poziomie trudności czy próbować ukończyć wszystkie elementy niezbędne nam do otrzymania trofików. Ta opowieść o demonach po raz kolejny pokazuje, że Nippon Ichi jest w stanie robić świetne gry. Na PSN dostępna jest wersja demonstracyjna gry – serdecznie polecam. Dla fanów serii Disgaea można podbić ocenę o +1.

Recenzja powstała w oparciu o amerykańską (NTSC-U) wersję gry.

Plusy
  • Interesująca fabuła, ciekawi bohaterzy
  • Jakość grafiki
  • Klimat i uroczy czarny humor
Minusy
  • Niektóre utwory muzyczne pamiętają czasy PS2

Ocena końcowa: 9/10

Dziękujemy firmie NIS America za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Lisek
Data: 3 stycznia 2016, 23:03

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *