»Dragon Ball: Xenoverse – Recenzja (PC)

DB Xenoverse recenzja (5)

Przyznam na wstępie, że TOTALNIE nie śledziłem żadnych informacji o Dragon Ball: Xenoverse. Ot wiedziałem, że taka gra ma się ukazać i tyle. Nie robiłem też sobie wielkich nadziei, gdyż siódma generacja nie rozpieszczała fanów smoczych kul. Z takim oto dehype’owym nastawieniem zasiadłem do najnowszej odsłony przygód Goku i spółki, chociaż bardziej pasowałoby Trunksa i spółki, ale o tym za chwilę.

DB Xenoverse recenzja (3)

Po odpaleniu gry naszym oczom ukazuje się intro, które wprowadza nas w dużym w skrócie w fabułę gry. Szału nie ma, bo wygląda jakby animowało je kilka osób bez konsultacji ze sobą i każda robiła to inną techniką. Chwilę potem pojawia się menu i tu rozczarowanie. Są tylko trzy opcje: Game start, opcje i… wyjście z gry. Mając tyle możliwości skusiłem się na tą pierwszą. Chociaż nie, najpierw obowiązkowo ustawiłem jedyne słuszne japońskie głosy.

DB Xenoverse recenzja (9)

Gra zaczyna się dosyć ciekawie. Obserwujemy walki z głównymi złymi, włączając się do nich na chwilę, ale coś się nie zgadza. Ktoś lub coś zmienia ważne wydarzenia, więc trzeba temu zapobiec. Trunks zbiera więc smocze kule i przywołuje nas. Widzimy niewyraźną sylwetkę naszego bohatera i przechodzimy do prostego, ale dającego niezłe możliwości kreatora postaci. Wpierw wybieramy jedną z pięciu ras: Ziemianie, Majiny, Saiyanie, Nameczanie oraz Changeling (rasa Friezy), a także płeć naszej postaci. Warto zaznaczyć, że dwie ostatnie rasy to czysty gender i nie mają płci. Każda z nich za to ma swoje plusy i minusy, ot jedni są lepsi w walce wręcz, inni są szybsi itd. Szkoda, że na początku możemy stworzyć tylko jedną postać, pozostałe siedem slotów odblokowuje nam dopiero przejście całej kampanii.

Po stworzeniu naszego herosa, pojawia się Trunks, który obiecuje nam wszystko wyjaśnić… później, gdyż rzuca się na nas z mieczem. W trakcie tutorialowej walki poznamy nieco system walki, który przybliżę w osobnym akapicie, bo jest o czym pisać. Po walce możemy wreszcie poznać świat gry będący jednocześnie… menu wszystkich trybów. Tak, menu główne gry było tak surowe, bo wszystko zostało upchnięte w hubie wątku fabularnego. Chcesz zagrać z kolegą? Biegnij przez miasto do odpowiedniego stanowiska. Chcesz robić misje poboczne? Biegnij do innego stanowiska. Kampania? Jeszcze w innym miejscu. Jeden ze znajomych musiał szukać w Google, gdzie znajduje się tryb gry na dwóch i wcale mu się nie dziwię, bo gra jest bardzo nieintuicyjna.

DB Xenoverse recenzja (2)Nasz świat zwany miastem Toki-Toki składa się z trzech sektorów. Handlowy, gdzie kupimy kolejne części garderoby, aby jeszcze bardziej zmodyfikować postać do naszych preferencji. Ponadto tutaj kupimy (ew. wytworzymy) niezbędne przedmioty do wykorzystywania w walce, a także nowe umiejętności. Plaza of Time gdzie przyzwiemy Shenrona, zawalczymy w turniejach (dostępne dopiero po skończeniu gry), odbierzemy pocztę oraz posuniemy naprzód fabułę. Tutaj także w bardzo „sensowny” sposób kryje się opcja gry na dwóch i więcej graczy. W ostatnim sektorze spędzimy najwięcej czasu, tutaj powalczymy po sieci, zrobimy side questy, stworzymy drużynę czy też spotkamy jakieś 90% innych graczy. Konstrukcja świata przypomina trochę Destiny czy też właściwie MMORPG-a. Spotykamy tłumy na ulicach, możemy się z nimi komunikować za pomocą gestów i krótkich zdań. Całkiem fajna sprawa, ponadto niektóre postacie robią naprawdę fajne wrażenie. Pod recenzją będziecie mogli zobaczyć galerię co ciekawszych postaci, które spotkałem. To niesamowite, co ludzie są w stanie wytworzyć mając do dyspozycji prosty kreator. Jeśli nie lubimy tłoku to przed każdym połączeniem gra będzie pytać, czy wybieramy single czy multi lobby. Przez pierwsze tygodnie od premiery ta pierwsza opcja była właściwie koniecznością, gdyż serwery leżały i kwiczały ew. zrywały połączenie. Teraz już wszystko jest w porządku, drażnić może jedynie czas pierwszego połączenia z nimi, potem problemów brak. W trybie singlowym postacie innych graczy zostają zastąpieni NPC-ami tych graczy, wtedy możemy ich rekrutować za pieniądze, a nie w ramach umowy dżentelmeńskiej. Po całym świecie rozsiani są też trenerzy, którzy mogą nas nauczyć nowych ataków po skończeniu stosownego kursu.

DB Xenoverse recenzja (7)Wspomniane wyżej pieniądze jednak trzeba oszczędzać i to bardzo. Niby zdobywamy ich całkiem sporo, ale jednak jeszcze szybciej je wydajemy, wszystko kosztuje fortunę. Skille można wydropić podczas walk, ale niestety odbywa się to całkiem losowo, do tego wiele walk fabularnych bez kapsułek regenerujących HP jest po prostu niemożliwa, a te nierzadko przejadają nasze zyski. Tu pojawia się duży problem gry i jej podobieństwa do MMO. Xenoverse jest paskudnym grindfestem, walki powtarzamy do znudzenia, aby zdobyć potrzebne przedmioty, lepszy wynik czy niezbędne jak woda na pustyni doświadczenie, którego zawsze mało. Mało, bo gra ma piekielnie nierówny poziom trudności. Pierwsze walki fabularne to pikuś. Słuchając znajomych męczących się z grą myślałem, że nie potrafią grać, a potem przyszły kolejne walki, które hamowały mój progres na dzień czy dwa. Następnie pojawiły się ponownie łatwe potyczki (co ciekawe zazwyczaj te zamykające sagę) i znowu mur nie do sforsowania. Sagę przed ostatnim bossem cudem zaliczyłem po kilku dniach męczarni, ostatecznego przeciwnika zaś po kilku minutach. Nie ułatwiał wszystkiego kiepski system walki, który wymaga od nas bycia Goro z racji wykorzystania każdego przycisku na padzie zazwyczaj w sposób bardzo niewygodny. X/kwadrat odpowiadają za słaby atak, Y/trójkąt za silny, B/kółko za najprymitywniejszą kulę energii Ki. Do tego momentu nic, do czego można by się przyczepić, ale dalej robi się ciekawiej. X/A odpowiada za wznoszenie, za opadanie zaś… wciśnięcie lewej gałki. Średnio to wygodnie zwłaszcza na padzie od X360, z którego musiałem korzystać. Jeszcze gorsze jest wykorzystanie krzyżaka, który służy do włączania mapy, przywoływania ekwipunku, wydawania komend czy odpalania radaru, podczas którego nie możemy poruszać się w przyspieszonym tempie, co kapitalnie ułatwia rozgrywkę. Skille odpalamy poprzez przytrzymanie jednego lub dwóch z triggerów wraz z odpowiednim przyciskiem. Problem w tym, że jeden z nich odpowiada też za boosta w przemieszczaniu. Ile to razy użyłem złego ataku lub zmarnowałem za dużo staminy przez ciągłą konieczność trzymania triggerów. Bumpery odpowiadają za namierzanie rywali oraz blok. To pierwsze też nie należy do najwygodniejszych chociaż poprawiono je względem Battle of Z. Minusem jest dla mnie brak możliwości użycia itemów w momencie, gdy jesteśmy atakowani. Dopóki nie wstaniemy, nie możemy użyć przedmiotu, a zanim wklepiemy co trzeba, to możemy nieźle pofruwać po mapie, gdy rywale będą nas obijać niemiłosiernie. Tutaj dochodzimy do kolejnego problemu gry, czyli balansu skilli. Nie wiem, czy w ogóle istnieje, czy to po prostu przeciwnik „oszukuje” – ten używa ataku defensywnego i ja zawsze oberwę, w odwrotnej sytuacji przeciwnik często pozostaje niewzruszony. Podobnie ma się sprawa z atakami specjalnymi – przerwałem specjala przeciwnika może kilka razy, ile mi przerwano to nie zliczę.

Wiele osób ciekawi też pewnie rooster postaci. Ten jest… dziwny. Pamiętacie pewnie jak zazwyczaj było pełno wersji Goku, Vegety etc.? Teraz prócz kilku wersji, są jeszcze różne stroje danej postaci i nie są to tylko inne skórki, a postacie z faktyczną różnicą w statystykach. Poza tym wybór jest całkiem dobry, niestety grę dopadł rak DLC, wiec już wyszły dwa DLC-ki dodające kilka postaci, a kolejne w drodze. Smutny jest też fakt, że przez DLC musimy dokupić dwóch antagonistów fabularnych.

Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną to szału nie ma. Postacie wyglądają bardzo ładnie i odnoszę wrażenie, że graficy tylko za nie otrzymali odpowiednią zapłatę, bo background w hubie jest brzydki jak noc listopadowa, a i same mapy nie są szczególnie piękne. Reasumując, im dalej od nas, tym brzydziej. Zapewne „dzięki” takiemu zabiegowi gra jest dosyć płynna i nie zacina się. Walki są szybkie i dynamiczne, jedyne ścięcia jakie widywałem miały miejsce… w mieście, w którym nie ma przecież żadnej dynamicznej akcji. Muzyka zaś, jak to w bitkach DB bywa, jest i tyle. Właściwie to pamiętam tylko muzyczkę z miasta i nic ponadto.

Pozostaje kwestia achievementów. Te są koszmarne, gra jak już parokrotnie wspominałem jest jednym wielkim festiwalem grindu i ma to odzwierciedlenie w osiągnięciach, polegających na odblokowaniu i zdobyciu niemal wszystkiego.

DB Xenoverse recenzja (12)

Reasumując, Dragon Ball: Xenoverse to ciekawy projekt, rozwinięcie kilku pomysłów z Ultimate Tankaichi oraz Battle of Z, niestety z racji stylu w jakim został stworzony nie ustrzegł się wielu zarówno drobnych jak i sporych błędów. Bardzo bym chciał zachwycać się nad tym tytułem, bo potencjał jest niewątpliwy. Fajnie przemieszcza się po tym skromnym miasteczku, gestykuluje z innymi graczami czy pojedynkuje z innymi bezpośrednio w walce lub pośrednio przez leaderboardsy. Niestety mój entuzjazm zabija żmudna i monotonna konieczność przechodzenia tych samych misji w kółko, aby zanotować jakiś progres. No i ten nieintuicyjny system walki. W chwili gdy piszę ten tekst wiadomo, że gra sprzedała się w ponad 2,5 milionach egzemplarzy na wszystkich pięciu platformach, na których się ukazała. Myślę, że to dobry sygnał i dobrze rokuje na ew. część drugą, która nie cierpiałaby już na chorobę gry z przełomu generacji. Chciałbym abyśmy wtedy mogli mówić o hicie, na razie mamy do czynienia z co najwyżej dobrym tytułem, w który być może zagra wielu, docenią nieliczni, a zostaną tylko fani gatunku/serii.

A poniżej galeria najciekawszych postaci, jakie spotkałem w grze (jeden obrazek inny, bo dopiero po 10 godzinach zabawy odkryłem, jak klikać na inne awatary…).

Plusy
  • Dragon Ball MMO
  • Customizacja postaci
  • Płynna animacja
Minusy
  • System walki
  • Grind, grind i jeszcze raz grind
  • Tryby rozrzucone po całej mapie

Ocena końcowa: 7/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: CELL767
Data: 29 kwietnia 2015, 00:39

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *