»Dragon Ball Z: Battle of Z – Recenzja

DBZbanner

Jako wielki fan uniwersum DB nie mogłem sobie odmówić zagrania w najnowszą odsłonę popularnych smoczych kul. Po kiepskich Raging Blast 1&2 oraz tragicznym(!) Ultimate Tenkaichi liczyłem na dobry, świeży tytuł z pokaźną ilością postaci, ciekawą mechaniką i wieloma trybami rozgrywki. Co otrzymałem? Dowiecie się poniżej.

battleofz5Płytka wylądowała w napędzie i po obejrzeniu ładnego jak zawsze intra przystąpiłem do gry. Wpierw zaskoczenie, prawie wszystkie tryby w menu głównym zablokowane. W czasach gdy wszystko zazwyczaj jest od razu dostępne ew. do kupienia w dlc to ciekawy zabieg. Dodatkowe tryby odblokowujemy jednak bardzo szybko, więc niecierpliwi czy zwolennicy rozgrywki sieciowej szybko dostaną to co lubią najbardziej. A propos rozgrywki sieciowej to… i tu duży minus… gra nie zawiera jakiegokolwiek multi offline, nie powalczymy z kolegą czy koleżanka na kanapie, nie przejdziemy wspólnie żadnej misji… wszystko odbywa się po sieci… szkoda. Twórcy tłumaczyli się, że to dlatego by gra wyglądała jak najładniej, a większa liczba graczy mogłaby to uniemożliwić. Tytuł nie wygląda jakoś szczególnie wybitnie porównując z innymi odsłonami z uniwersum DB na PS3, więc moim zdaniem tłumaczenie można włożyć między bajki.

Myślę, że prawdziwym powodem braku kanapowego trybu jest mechanika gry polegająca na tym, że wybieramy sobie jedną z blisko 70 postaci i do niej dobieramy trzech pomocników, którymi steruje komputer. My zaś możemy wydawać im tylko ogólne, proste polecenia i liczyć, że będą się do nich stosować. Zarówno nasza postać jak i nasi pomagierzy mogą levelować, dzięki czemu możemy podpiąć swojej postaci lepsze karty, a nasi pomocnicy stają się odrobinę bardziej kumaci, ale tylko odrobinę. O co chodzi z kartami? Ot zwykłe punkty zwiększające nam statystyki czy zmieniające umiejętności, po czym przykładowo jesteśmy silniejsi w walce wręcz, lecz słabsi w walce powietrznej gdzie w sumie toczy się większość gry. Przeciwników też potrafi być spora liczba, więc faktycznie gra mogłaby trochę chrupać przy takim natężeniu postaci.

battleofz3Samo sterowanie jest o niebo lepsze niż w poprzednich częściach, więc naszą postacią poruszamy się wygodnie i płynnie. Jedyne co szwankuje to targetowanie odpowiedniego rywala, czy też naszego pomocnika, gdy jest ich wielu na ekranie. Wykonywanie specjali również mogłoby być lepsze, chociaż z drugiej strony w anime też nie wszyscy byli snajperami. ;)

Głównym tryb to 60 misji, które luźno bazują na fabule anime, a im lepsza ocena końcowa za ich wykonanie, tym więcej kart czy też postaci odblokowujemy po walce. Czasem trafi się trudniejsza misja i wtedy możemy albo zdobyć silniejsze karty, albo odpalamy co-opa i przechodzimy ze znajomymi lub graczami z całego świata. Warto dodać, że w trybie sieciowym nie mamy fabularnych ograniczeń na postać, którą będziemy grać, co ma miejsce w wersji dla jednego gracza. Trybów sieciowych jest zresztą więcej i mamy chociażby drużynowe polowanie na smocze kule, czy walkę ośmiu graczy gdzie każdy walczy z każdym. Warto odnotować, że co rozegranie misji czy partyjki zmienia się host, co moim zdaniem jest całkiem fajnym pomysłem.

battleofz1

Ciekawi was pewnie jak wygląda kwestia lagów w grze, która w tak dużej mierze opiera się na rozgrywce sieciowej. Powiem tak, widzimy kto ma jaki internet w lobby, więc jeśli uważamy, ze gracz będzie zacinał nam grę to możemy go zwyczajnie wyrzucić. Grałem parokrotnie na ośmiu graczy i nie było problemów gdy wszyscy mieli konkretne łącze, w innym przypadku faktycznie gra będzie się ciąć.

Co do oprawy audiowizualnej to jak mówiłem, nie ma fajerwerków, grafika to charakterystyczny już dla serii celshadding bez doczytujących się tekstów czy znikających budynków. Muzyka zaś jest, ale w pamięci nie zapadł mi żaden kawałek. Plus należy się za umieszczenie oryginalnych, japońskich głosów postaci.

battleofz4Nie jest to jednak idealny tytuł. Prócz wspomnianych wcześniej średnio rozgarniętych pomocników, którzy zamiast nas wskrzesić będą latać po mapie, czy braku trybu kanapowego są inne takie jak szalejąca momentami kamera oraz customowanie postaci. Sam pomysł jest świetny, ale wykonanie to nieustanne grzebanie w menusach, oglądanie kart, odłączanie od postaci, przyklejanie na nowo etc. Trochę nużące jak na grę akcji nieprawdaż? Minimalnym minusikiem jest brak jakieś fajnej minigierki w trakcie loadingów z czego niegdyś słynęły bijatyki z tego cyklu, ale to takie prywatne spostrzeżenie.

Gracze którzy kupili preorder w zależności od wersji i miejsca nabycia mają Goku jako Sage z serii Naruto oraz Vegito ssj, do tego jako DLC ma pojawić się Super Vegeta. Moim zdaniem pojawi się więcej DLC bo pomimo sporej listy postaci jest kilka braków, jak chociażby Bojack czy Super Android 13. Warto za to odnotować debiut postaci z najnowszej kinówki.

Komu poleciłbym tę grę? Cóż, jeśli lubisz ze znajomymi poobijać sobie wzajemnie buzię przy misce czipsów i puszce…pepsi to nie będzie tytuł dla ciebie. Jeśli szukasz odkrywczej kampanii to też jej nie znajdziesz. Multi zaś to esencja gry i jeśli dobierzesz dobrą ekipę to spędzisz w sieci wiele miłych godzin. Fanom smoczych kul nie muszę chyba rekomendować tytułu i ci mogą spokojnie dodać do oceny końcowej oczko wyżej.

battleofz2

Na plus:
+ Tryby Multi
+ Po prostu Dragon Ball
+ Customowanie postaci

Na minus:
– Brak trybu kanapowego
– Momentami AI pomocników
– Szalona kamera

Ocena końcowa 7/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

Autor: CELL767
Data: 13 lutego 2014, 01:29

Komentarze na temat “Dragon Ball Z: Battle of Z – Recenzja”

  1. Kath napisał(a):

    Świetna recenzja. Bardzo szkoda, że nie można ze znajomym pograć na kanapie i tylko przez sieć da radę, dla mnie osobiście to spory minus.

  2. Tarai napisał(a):

    Cieszy mnie, że nowe DB są takie cienkie, bo nie miałbym jak w nie zagrać :D Wobec tego, starczy mi mój egzemplarz Budokai Tenkaichi 3 :3

  3. Riona napisał(a):

    Szkoda, że w wielu grach teraz nie da się pograć na dwóch na kanapie i pozostaje tylko opcja rozgrywki przez sieć. Dla mnie to duży minus :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *