»Final Fantasy Fables: Chocobo Tales – Recenzja

Chocobo, stworzonko od lat towarzyszące serii Final Fantasy, doczekało się paru własnych, mniej lub bardziej udanych gier, w których to ono pełni rolę głównego bohatera. Nasz przyjaciel miał okazję ścigać się ze swoimi równie fikuśnymi kolegami w Chocobo Racing, czy też zwiedzać rozległe i głębokie lochy w obu częściach Chocobo Dungeon. Tytułów z maskotką Final Fantasy ukazało się o wiele więcej, jednak na naszą niekorzyść- wyłącznie w Japonii. W niniejszej recenzji chcę przedstawić najnowszą grę poświęconą postaci Chocobo, której to udało się opuścić granice rodzimego kraju, a mianowicie – Final Fantasy Fables: Chocobo Tales.

Fabuła gry zaczyna się istną sielanką- chocobosy żyją szczęśliwie na farmie, której właścicielką jest pełna miłości i dobroci biała czarodziejka, Shirma. Pewnego razu postanowiła ona przeczytać kolejną bajkę swoim podopiecznym, w tym głównemu bohaterowi, któremu sami wybieramy imię. W tej chwili pojawia się Croma, czarny mag i przyjaciel Shirmy zarazem, który postanowił pochwalić swoim nowym nabytkiem – tajemniczą księgą zakupioną od wędrownego sprzedawcy. Po otworzeniu owej księgi okazuje się, iż w rzeczywistości jest to zapieczętowany ciemny mistrz Bebuzzu, który porywa niemal wszystkich mieszkańców całej farmy więżąc ich na stronach własnych kartek. Jedynymi ocalałymi są Shirma, Croma i nasz bohater. Tak rozpoczyna się przygoda naszego skrzydlatego herosa, który wyrusza w wędrówkę, by uratować swoich pobratymców i rozprawić się z Bebuzzu…

chcocobotales_1

Jeżeli chodzi o rozgrywkę, śmiem twierdzić, iż to najbardziej nietypowa gra spośród wszystkich dedykowanych postaci Chocobo. Otóż cała zabawa skupia się na poszukiwaniu nowych książeczek z obrazkami, w świat której zostajemy wciągnięci i rozwiązania mini-gierki (czasem po kilka razy), za którą zostajemy nagrodzeni odblokowaniem dalszej drogi naszej podróży, uratowaniem porwanego chocobosa, albo zdobyciem specjalnej karty do pojedynków, o których za chwilę. Wbrew pozorom rozwiązywanie mini-gierek potrafi być ciekawym i absorbującym zajęciem. Niestety ogromną wadą Chocobo Tales jest nie wyważenie poziomu trudności poszczególnych mini-gier – jedne przechodzimy z dzieciną łatwością, przy innych chcemy walić głową o ścianę ze sfrustrowania.

Oczywiście poza mini-gierkami znajdziemy tu inne aspekty takie jak micro-gry czy Pop-up Duel. Wspominałem wcześniej o możliwości zdobycia specjalnych kart. Do skolekcjonowania mamy 122 karty, co jest dość pokaźną liczbą. Otóż służą one nam potem do staczania pojedynków. Pojawia się tu wątek gry karcianej i RPG. Każda karta posiada inne właściwości oraz inny żywioł jaki reprezentuje. Musimy tak staczać bitwy, aby jak najefektywniej zaatakować wroga samemu zaznając jak najmniej obrażeń. Warto przechodzić wszystkie mini i micro gry na 100%, zdobywając tym samym coraz to rzadsze i potężniejsze karty, gdyż w przyszłości mogą okazać się bardzo przydatne.

Od strony wizualnej gra prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Wszystko jest w bardzo kolorowym i dopracowanym 3D. Całość hula rzekomo na silniku graficznym gry Final Fantasy III, ale nie będzie chyba przesadą jeżeli stwierdzę, że Chocobo Tales prezentuje się od niej o klasę lepiej. Na wielkie uznanie zasługuje niezwykła oprawa mini-gier, gdzie świat książeczek z obrazkami wykonany jest w papierowej stylistyce (coś jak Paper Mario), a całość wydaje się być prześlicznie pokolorowana kredkami. Micro-gry graficznie nie powalają, ot niespecjalne 2D, choć nie można odmówić im pewnego uroku. Ogólnie grafika w Chocobo Tales prezentuje się jak najbardziej poprawnie i z pewnością umili czas spędzony z grą.

chocobotales_2

Oprawa muzyczna jest naprawdę trafiona w dziesiątkę, gdyż składa się ze znanych melodii z różnych części Final Fantasy, oczywiście odpowiednio zaaranżowanymi. Dzięki takiemu posunięciu twórcy sprawili, iż staje się ona sentymentalną wędrówką dla fanów FF. Jeżeli chodzi o dźwięki pojawiające się w grze to mogę stwierdzić, że są dobre i pasują do rozgrywki. Jedyna ich wada to fakt, że jest ich za mało. Czasem widząc jak przeciwnik (albo my :) ) obrywa, nie towarzyszy temu żaden dźwięk. Takich przypadków można znaleźć więcej, jeżeli się dokładnie przyjrzeć temu tytułowi. Detal, a jednak jego brak daje się zauważyć.

Podsumowując, Final Fantasy Fables: Chocobo Tales jest naprawdę udanym tytułem, który z uwagi na dość nietuzinkową rozgrywkę potrafi do siebie zniechęcić niektórych graczy. Przyznam, że moje podejście do gry było początkowo bardzo negatywne, ale po dłuższym zapoznaniu się z nią, okazała się jednym z ciekawszych i oryginalnych tytułów w jakie miałem przyjemność zagrać. Przyzwoita oprawa audiowizualna, ciekawie pomyślane micro i mini gry, interesująca fabuła, w której ku mojemu zdziwieniu, pojawił się nawet pewien wątek psychologiczny, sprawiają, iż z czystym sumieniem chcę polecić tą pozycję wszystkim posiadaczom konsoli Nintendo DS, ponieważ jeżeli dać tej grze szansę, może ona dostarczyć wiele zabawy. Szkoda tylko, że tej zabawy będzie jedynie na 10-15 godzin… 

Ocena końcowa: 8/10

Autor: Frioniel
Data: 24 kwietnia 2014, 23:38

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *