»Front Mission 3 – Recenzja (PS1)

Swego czasu regularnie odwiedzałem jednego z moich kolegów, ów kolega otrzymywał regularne dostawy gier, więc byłem częstym gościem u niego. Podczas jednej z takich wizyt zobaczyłem jak gra w Front Mission 3. Obserwacja tej gry tak mnie wciągnęła, że nazajutrz ją pożyczyłem by móc się nią cieszyć samemu w domowym zaciszu. Co stało się potem? Czy gra była warta czasu jaki na nią poświęciłem? Na te i inne pytania mam nadzieję wyczerpująco odpowiedzieć poniżej.

Mechy, temat rzeka, jedni je kochają, inni nienawidzą. Ja znajduje się gdzieś pośrodku, z lekkim wskazaniem na tych pierwszych. W swojej blisko 14-letniej karierze gracza zetknąłem się z małą liczb± tytułów z robotami w roli głównej. Może i mało szukałem ale powiedzmy sobie szczerze, gier o tej tematyce na dobrym poziomie nie ma zbyt wiele, a wiele z tych wartych uwagi nie zostało przetłumaczonych na język inni niż ten którym władają mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni. Osobiście grałem w Omega Boost oraz OMF 2097, resztę obserwowałem na trailerach bądź screenach. Front Mission 3 był trzecią pozycją o tej tematyce jaka wpadła w moje ręce i jak to się mówi do trzech razy sztuka. Ten trzeci raz sprawił bym przechylił się na stronę tych pierwszych. No ale dosyć już tego smęcenia czas przejść do sedna czyli samej gry.

Akcja rozpoczyna się w (nie)dalekiej przyszło¶ci. Mamy rok 2112, politycznie ¶wiat ”trochę” się zmienił. Głównymi liczącymi się siłami s± Japonia wchodząca w skład OCU, Rosja która to powróciła do czegoś na kształt starego ZSSR tylko że pod inną nazwą, USA (cóż za niespodzianka) aczkolwiek tym razem połączyła siły wraz z Ameryką Południową tworząc USN, mamy także Ulepszone Chiny (Czyżby Twórcy już wtedy wiedzieli że dzisiaj Chiny będą kandydować do rangi Supermocarstwa?). świat jest po kilku mniejszych i większych wojnach ale wciąż trzyma się twardo, więc klimatu Fallouta czy Mad Maxa tu nie uświadczymy. Powszechne w użyciu są Wanzery czyli Mechy, używa się ich zarówno do celów publicznych jak i wojskowych. W tym właśnie świecie zaczyna się nasza przygoda. Akcja rozpoczyna się za sterami jednego z Wanzerów za którego sterami siedzi młody student Kazuki Takemura. Kazuki dorabia sobie jako tester maszyn w firmie która dostarcza je Japońskiej Armii. Po zakończonych testach (które s± zarazem tutorialem dla gracza odnośnie poruszania się po polu bitwy) przybywa Ryogo, przyjaciel Kazukiego. Koledzy nie maj± jednak zbyt wiele czasu na pogaduszki gdyż już na wstępie otrzymuj± polecenie dostarczenia Mechów do jednej z baz JDF (Japanese Defence Force). Nie wiedzą że wykonując to zadanie wplataj± się w intrygę na poziomie międzynarodowym. W trakcie misji w bazie dochodzi do eksplozji która powoduje włączenie się systemów obronnych bazy, nasi bohaterowie używają towaru który mieli dostarczyć do samoobrony. Gdy na miejsce przybywają wojskowi, szybko przepędzaj± naszych bohaterów. Po powrocie do domu Kazuki dowiaduje się że w bazie w trakcie eksplozji przebywała jego siostra. Nie namyślając się zbyt długo wraca do bazy, jednak nie udaje mu się dostać, ani uzyskać satysfakcjonujących go informacji, więc postanawia skorzystać z pomocy naukowca obcego mocarstwa by zakraść się do środka. Emma bo tak nazywa się ów naukowiec pokazuje mu co stało za tajemniczą eksplozją. Za Kazukim wyruszaj± w pościg żołnierze JDF…

Tak rozpoczyna się kolejna gra z Serii Front Mission. Przyznaje się bez bicia że w poprzednie części nie grałem, więc nie wiem czy różni się w znaczący sposób od poprzedniczek. Jednakże patrz±c na to, jak wzrosła popularność cyklu po ukazaniu się tej części wnioskuje ze różnica musi być znaczna. FM3 to kolejna po FFT strategia turowa wydana przez Square. Do dzisiaj w zakamarkach internetu toczą się kłótnie która z tych pozycji jest lepsza. Mamy tu ciekawą koncepcje świata za sto lat z hakiem. Mimo iż Wanzery są używane w ilościach wręcz hurtowych(nawet na blokadach drogowych stoją) to wciąż w użyciu są poczciwe samochody,ciężarówki czy helikoptery, a nie pojazdy rodem z Jetsonów. Mamy Futurystycznie zbudowaną Okinawę a z drugiej strony zwyczajne miasta czy miasteczka. Połączenie przyszłości z teraźniejszości to był bardzo ciekawy zabieg który Square nie pierwszy raz wykorzystało.

System gry jest bardzo ciekawy i złożony. Walki toczą się turowo, na ograniczonych arenach, różniących się czasem dość znacznie obszarem. Przyjdzie nam mierzyć się w wąskich tunelach bądź małych halach, przez miasta, na wielkich polanach kończąc. Arenę możemy dowolnie obracać, niestety nie możemy korygować kąta jej nachylenia i czasem, zwłaszcza jeśli walczymy w podziemiach nie widzimy dokładnie pola bitwy. Warto dodać że mapy są wielopoziomowe i czasem trzeba się powspinać do naszych rywali, chyba że wolimy pozbyć się ich z dystansu. No właśnie, czas opisać czym możemy niszczyć wszystko co napotkamy. Otóż arsenał jest całkiem spory. Zawsze można rzucić się na przeciwnika z gołymi metalowymi pięściami, ale nie polecam takiego rozwiązania. Do naszej dyspozycji oddano zarówno broń dystansow± jak Karabiny, Shotguny, broń o jeszcze większym zasięgu jak Rakiety czy Snajperka, a także zabawki do walki wręcz jak Kastety czy pałki, do tego zawsze możemy ubrać sobie tarczę. Jest więc czym bić, jest czym się bronić, ale to nie wszystko gdyż nasz mech posiada jeszcze dwie części z których korzysta w trakcie walki, są to plecak w którym składuje się itemy czy amunicję, oraz komputer w którym gromadzimy tzw. Battle Skills. Skille te znacząco wzmacniają naszą maszynkę. Możemy np. wykończyć pilota tym samym przejmując wrogą maszynę, możemy uderzać tarczą, polepszyć naszą celność, czy zaatakować z bara. Zawsze można też wysiąść i strzelać pistoletem, ale mamy wtedy tylko 20hp co nie wygląda zbyt imponująco przy 300+ HP hp przeciwnika. Wspomniałem o pozbywaniu się pilota. Otóż właśnie w ten sposób możemy zdobywać wrogie maszyny i z nich brać części do naszych zabawek zamiast mozolnie ciułać pieniądze i wydać je potem w sklepie. Modyfikowanie naszych maszyn ma jednak pewne ograniczenia, otóż każda z nich ma określony maksymalny udźwig. Nie możemy więc dać sobie na barki wyrzutni rakiet i granatów a do r±k snajperki i karabinka, ale mimo to myślę że nawet fani nieograniczonego tuningowania z serii NFS będą potrafili zbudować konkretny sprzęt do walki. Nasuwa się pytanie „skoro system gry jest tak rozbudowany to jak jest z poziomem trudności?”. Jednoznacznie odpowiedzieć się na nie nie da. Osobiście męczyłem się może z czterema walkami podczas gdy mój s±siad powtarzał blisko 1/3 misji. Może miałem dużo szczęścia i wykańczałem rywali zanim oni zdążyli wykończyć mnie. Gracz często po ukończeniu gry zastanawia się jakby to było być po drugiej stronie konfliktu. FM3 daje nam właśnie tak± możliwość i po ukończeniu gry możemy skorzystać ze znanego new game+ i zachowując statystyki wybrać drugi scenariusz i tym samym poznać punkt widzenia drugiej strony.
Walki są bardzo różnorodne, niestety czasem przyjdzie nam poczekać na niektóre gdyż pomiędzy nimi występują czasem baaaaardzo długie przerwy przeznaczone na przemieszczanie się naszej drużyny oraz rozwój fabuły.

Przejdźmy do oprawy audiowizualnej. Na pierwszy ogień poleci grafika. Ciężko mi jednoznacznie j± ocenić. Gdy grałem w tę grę po raz pierwszy to człowiek wpatrywał się jak w obrazek bo prezentowała się znakomicie, teraz gdy jestem świeżo po ukończeniu Uncharted, to nawet biorąc pod uwagę lata które minęły od ukazania się tej gry palec drży przy wyborze cyferki za grafikę. Owszem Wanzery czy inne obiekty przemieszczaj±ce się na ekranie wyglądają bardzo dobrze, widać ze poświęcono temu bardzo wiele pracy, ale na litość boską czy nie można było zrobić tego zresztą otoczenia ? Piksele czasem aż bij± po oczach, weźmy chociażby podziemia Yokosuka Base. Teraz w dobie grafiki rodem z Wiedźmina czy Crysisa oko gracza bardziej dostrzega takie niedoskonałości graficzne. Animacje ataków wykonane jak na ówczesne standardy na wysokim poziomie, mamy co prawda lekkie chrupnięcie animacji przed atakiem podobne do tego z FFT, ale nie przeszkadza to zbytnio. Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową to mamy do czynienia z podobną sytuacją jak w przypadku grafiki. Poszczególne dźwięki poruszania się robotów oraz działania ich broni, odgłosy otoczenia, to wszystko brzmi świetnie, ba powiedziałbym nawet że słuchając Mechów człowiek myśli sobie że gdyby istniały takie maszyny to właśnie takie dźwięki by wydawały. Niestety muzyka to już nie to. Kwadratowi przyzwyczaili nas że muzyka w ich grach zawsze pieści nasze uszy, tutaj coś tam nam przygrywa w tle, ale ucho stara się odrzucić to co grają. Nie jest to oczywiście dno totalne ale OST-a z gry bym nie zakupił. Niestety w kwestii AV skupiono się na detalach a pominięto istotę. Zaiste dziwny to był zabieg, acz jak wspomniałem na początku akapitu człowiek młody był wtedy i nie zauważał tego.

JRPG-i tym wyróżniaj± się od reszty gier z rodziny RPG że postacie nie s± dla gracza anonimowe. Mamy wyraźnie nakreślony profil psychologiczny każdego z bohaterów. Weźmy takiego Kazukiego, człowiek oddany całkowicie temu czym się aktualnie zajmuję, skupiony na pracy i przewrażliwiony na punkcie rodziny, Za siostrą mimo iż przybraną poszedłby w ogień za tatą już niekoniecznie. Ryogo zaś to człowiek podchodzący do wszystkiego na luzie i z jajem, podrywacz co możemy zaobserwować już na początku gdy po raz pierwszy spotykamy Emmę. Podobnie z innymi postaciami, każda znacząca coś więcej dla fabuły niż epizodyczna walka ma swoją historię i motywy działania. Oczywiście w jRPG-ach któryś z bohaterów musi przejść wewnętrzną przemianę, nie inaczej jest tym razem. Nie powiem o kogo chodzi co by nie spojlerować.

Na osobny akapit zasługuje internet. Tak, Internet dobrze przeczytaliście. Podczas gry mamy możliwość wchodzenia do stworzonego w grze internetu, nie jest to co prawda to samo co prawdziwy internet, ale zaprosić kolegów do domu i pokazać ze ma się neta na konsoli zawsze można. Za jego pomocą komunikujemy się z innymi postaciami w grze, robimy zakupy części do naszych maszyn. Do tego jeśli jesteśmy zbyt słabi by przejść jakąś misję zawsze możemy dopakować naszą drużynę w symulatorze walki, takim jak na początku gry i przetestować różne konfiguracje sprzętu. Poza tym net to kopalnia wiedzy o świecie gry. Mamy przedstawioną tam całą sytuacje polityczną świata, opisane wszystkie państwa, rządy, uzbrojenie, historie etc. Naprawdę warto poświęcić trochę czasu by poszperać w nim. Ukończyłem grę w około 65 godzin i z pięć na pewno spędziłem grzebiąc w internecie, więc jak widać ten dodatek też wciąga. No i co najważniejsze dzięki niemu możemy zdobyć najsilniejszego Mecha w grze wyposażonego w działko neutronowe dzięki któremu gra stanie się znacznie prostsza.

Można by jeszcze pisać i pisać, ale FM3 zawiera w sobie tyle smaczków ze na wymienienie wszystkich dnia by nie starczyło. Tego FFT w wersji mechanicznej bez wahania polecam każdemu fanowi turówek. Nieliczne minusy takie jak kamera, lekka pikseloza, czy momentami zbyt wiele gadania pomiędzy kolejnymi potyczkami w pełni rekompensuje niezwykle wciągająca fabuła, rozbudowany system gry oraz mimo wszystko piorunuj±ca jak na tamte czasy oprawa AV. Jesień w pełni, za niecały miesi±c będzie zima więc na zewnątrz nie chce się wychodzić. To czas w sam raz na to by poznać przygody Kazukiego i spółki, a jeśli ktoś już grał to myślę że warto je sobie odświeżyć jeszcze raz bo to jedna z tych gier dla których niedawno zakupiłem starego poczciwego PS One. Czy jest to gra na magiczne 10 ? Dla mnie tak. Myślę ze gdyby wyszła w tym samym momencie co chociażby Tekken 3 czy FFVII to dzisiaj wymieniana byłaby jako jedna z tych gier które zadecydowały o sukcesie szaraka. W moim prywatnym rankingu ustępuje jedynie ubóstwianemu przeze mnie FFVIII, który w każdym rankingu otrzyma ode mnie 20/10.

Plusy
  • System walki i konstruowania Wanzerów
  • Fabuła
  • Internet
Minusy
  • Kamera na polu walki
  • Duuuuuużo dyskusji pomiędzy walkami

Ocena końcowa: 10/10

Autor: CELL767
Data: 23 października 2017, 20:50

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *