»Gamescom 2014 – Relacja (dzień 0-1)

Janie, zapowiedz przybycie Inner Worldu na Gamescom!

Janie, zapowiedz przybycie Inner Worldu na Gamescom!

[Izzy]

Dziennik wojenny, 14 sierpnia, godz 15:17

Dzień wczorajszy był tylko ciszą przed burzą, preambułą do symfonii zniszczenia… Osaczeni, z zerwanymi liniami telekomunikacyjnymi, utraciwszy wszelką nadzieję trwaliśmy w oczekiwaniu na najgorsze, na dzień dzisiejszy… Jednak udało nam się wrócić z tarczą, nie na tarczy, przeżyliśmy prawdziwe oblężenie, szturm… Otwarcie Gamescomu 2014…

Kapitan Izydor

A tak mniej poważnie i bardziej serio: wita Was Oddział Szturmowy IW w składzie Marcin „Izzy” Kołodziej, Piotr „Techno” Lewandowski oraz Hubert „Popieram Serfera” Wiśniewski prosto z Gamescomu 2014! W nadchodzące dni imprezy przygotujemy dla Was nieco materiału pisanego, masę fotek do zobaczenia oraz być może coś więcej. Aktualnie siedzę w centrum prasowym, staram się nieco odetchnąć od przeciskania się miedzy tysiącami ludźmi oraz czekam na Techna, aż wróci z małego zamkniętego pokazu Techlandu, o którym napisze parę słów. Ale może jednak będę się streszczał i przejdę do rzeczy, okej?

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę... i zrobić sobie selfie z czołgiem! Od prawej: Techno, Izzy, niżej Sos, wyżej Serfer i dwie urocze hostessy

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę… i zrobić sobie selfie z czołgiem! Od prawej: Techno, Izzy, niżej Sos, wyżej Serfer i dwie urocze hostessy

Wczoraj Kolonia, w której odbywa się Gamescom 2014, przywitała nas piękną słoneczną pogodą oraz plakatami związanymi z grami już praktycznie od samego progu. Zanim doczłapaliśmy się z naszego Centrum Operacyjnego Krefeld na miejsce, Kölnmessehalle, oraz zaakredytowaliśmy się wybiło prawie południe. Gigantyczne hale, powoli zapełniające się reporterami, wystawcami, przedstawicielami handlowymi, słowem: całą masą ludzi, zapowiadały co nas spotka i ile będziemy musieli kilometrów przejść na nogach, żeby wszystko zobaczyć.

Plakaty Wiedźmina, Call of Duty, League of Legends oraz dziesiątek innych gier zachęcały do zajrzenia do każdej hali, zagrania w każdy tytuł, obejrzenia każdego trailera, jednak nie jest to łatwy orzech do zgryzienia, dlatego też postanowiliśmy w ten luźny dzień przeznaczony dla prasy rozejrzeć się co, gdzie i jak. Wyznaczyliśmy nasze cele, podzieliliśmy się obowiązkami i dopiero dzisiaj zaczynamy gromadzić bardziej konkretne materiały dla Was.

Jednak to nie jest tak, że się obijaliśmy cały dzień, co to, to nie! Oprócz wygłupów, robienia zdjęć na stoiskach i zbieraniu gratisów, porozmawialiśmy z Tadeuszem Zielińskim z CDP, który z wielką chęcią podzielił się z nami paroma informacjami z nadchodzących tytułów z Wiedźminem w tytule, czyli „The Witcher: Battle Arena” oraz „The Witcher: Adventure Game”.

Mmm... Wiedźmin 3... gdzie płyta?!

Mmm… Wiedźmin 3… gdzie płyta?!

Battle Arena zapowiada się całkiem ciekawie – MOBA stworzona od podstaw na urządzenia przenośne, zaprojektowana pod krótkie, intensywne gry, których czas nie przekracza 10~15 minut. Na razie grać można 8 postaciami, każda z nich posiada 3 umiejętności aktywne oraz jedną pasywną, czyli w sumie 1 umiejętność mniej, niż przeciętna MOBA. Nie uświadczymy tutaj map podzielonych na trzy linie, tylko średniej wielkości areny, które w zależności od trybu służą totalnej rozwałce (Deathmatch) albo przejmowaniu punktów – w tym drugim przypadku mapa jest podzielona na 3 sektory. Warto przy tym wspomnieć, że można pograć już dosyć spokojnie na Samsung Galaxy 3 (chociaż my graliśmy na iPadach, gdzie śmigało już bardzo miło). Nie zapominajmy też, że gra jest tworzona w duchu produkcji CDP – nie ma „pay to win”, wszystko (razem ze skinami!) można odblokować za kasiorkę zdobywaną podczas rozgrywki, nieźle, nie? Jeszcze jedna rzecz – gra ma się ukazać na urządzenia z iOS i Androidem równocześnie.

Co do „Adventure Game” to nie rozpiszę się aż tak bardzo, ponieważ jest to po prostu elektroniczna wersja planszówki, która ukaże się na PC/Mac równocześnie. Jeżeli ktoś tylko lubi klimat Wiedźmina, ładne grafiki oraz porządnie skonstruowaną mechanicznie grę planszową – naprawdę warto zagrać i przekonać się samemu. Zainteresowanych odsyłam do trailera poniżej:

Przystawki przystawkami, ale nie zapominajmy o daniu głównym! Obejrzeliśmy krótki pokaz Wiedźmina 3, a w nim: tropienie, walka z bandziorami, polowanie na gryfa, jeżdżenie na koniu oraz Novigrad, ale po kolei. Pokazywane było demo, niestety tylko „off-hands” (jeden pracownik CDPR grał, a drugi opowiadał o tym co się dzieje na ekranie) i powiem szczerze, jestem pod ogromnym wrażeniem. Co prawda framedropy było widać, a też gra pewnie śmigała na istnym potworze, ale wyglądała fenomenalnie, poza paroma mniejszymi detalami. Jedną z najważniejszych w stosunku do poprzedniej części zmian jest to, że świat jest otwarty – możemy biegać wszędzie, wspinać się (niczym asasyn!), jeździć, a co ciekawe, zawsze będziemy mieli jakiś interesujący punkt w zasięgu wzroku, designerzy z CDPR się o to postarają. Walka jest równie dynamiczna co w Wiedźminie 2, wymaga nie tylko tępego machania mieczami, ale też nieco taktyki, uników oraz posługiwania się przedmiotami oraz czarami. Ekwipunek został poprawiony, wyciągnięto lekcję po narzekaniu na poprzednią jego implementację. Twórcy chwalili się żywym miastem – każdy z NPC-ów ma mieć swój plan dnia, jakieś priorytety i każdy z nich może nieco inaczej reagować na nasze poczynania, więc musimy uważać na to, co przy kim robimy. Jeszcze nieco czasu do premiery jest, ale powiem Wam – ja już zamówiłem kolekcjonerkę (figurka! Gadżety!) i tak jak jestem przeciwnikiem pre-orderów, tutaj mogę z czystym sumieniem polecić przedpłatę.

Granie w rytm Nintendo

Granie w rytm Nintendo

W tym miejscu przekazuję klawiaturę dalej do naszego naczelnego fotopstrykacza, Piotrka, który dopiero co wrócił z zamkniętego pokazu „Hellraid” od firmy Techland. Halo, halo Techno?

[Techno]

Halo, halo. Hellraid to ciekawa propozycja od studia Techland. Jest to w skrócie FPS nastawiony na walkę wszelkiej maści średniowieczną bronią, począwszy od mieczy, przez topory, maczugi i tym podobne. Poza tym będzie można używać różdżek, aby móc czarować (nam zaprezentowano lodową wersję, która może zamrażać, błyskawic, która w pewnych sytuacjach może pociąć przeciwnika na części) oraz broni dystansowych.

Ostatnimi czasy, gra przeszła zmianę silnika, dzięki czemu zaprezentowano nam nowy poziom, który jest wprowadzeniem do gry i w przeciwieństwie do tego, co można było zobaczyć wcześniej, jest to mapa nie w lochach, ale na otwartej przestrzeni. Musze przyznać, że graficznie otwarte tereny prezentują się naprawdę ładnie. Na Xbox One wszystko przypomina mi trochę Skyrima. Zobaczymy jak będzie to wyglądać w produkcie końcowym.

Sama rozrywka wygląda naprawdę emocjonująco, każda broń ma dwa szybkie ataki oraz jeden potężny, np. druzgocący zamach maczugą. Do tego dostajemy możliwość parowania, która wymaga odpowiedniego wyczucia czasu oraz wykonywania dashy i krótkiego sprintu. Przeciwników widziałem tylko kilku – szkielety w wersji z bronią białą lub łukiem, dowódcy, zombiaki, jednym słowem – martwiaki. Na sam koniec pokazano nam pierwszego bossa, którego ataków nie dało się zablokować, w związku z tym prowadzący zdjął tarczę, aby zwiększyć swoją prędkość. Po wygranej walce i efektownym rozprawieniu się z przeciwnikiem, demo się zakończyło.

Przykro nam, kasy z Kickstartera starczyło tylko na baner :P

Przykro nam, kasy z Kickstartera starczyło tylko na baner :P

Dodam jeszcze, że w grze będzie system zdobywania doświadczenia i na pierwszy rzut oka będzie sześć głównych gałęzi drzewa rozwoju, między którymi powinno dać się dość płynnie przeskakiwać. Do tego masa losowo generowanych broni, które mogą dać nam różne bonusy i mają różne dziwne nazwy (coś jak Diablo).

Back to you, Izzy?

[Izzy]

Więc tak to wygląda u nas, może jeszcze parę słów od Serfera? On może powiedzieć nieco o tym, jak to pierwsza wizyta na Gamescomie wygląda.

[Serfer]

Kłania się Hubert Serfer. Dla mnie jako jedynego z całej trójki jest to pierwszy Gamescom. Oczekiwania były ogromne. Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytałem relacje innych ludzi z tego typu targów, chłonąłem zdjęcia i zastanawiałem się jak tam jest. Nie zawiodłem się, wprost przeciwnie. Skala całego wydarzenia i przecudowny klimat przerosły moje najśmielsze sny. Oto moje, pisane na gorąco, wrażenia.

Serfer za kółkiem

Serfer za kółkiem

W samym Koln bywałem wiele razy, jednak przeważnie w okolicy ikony miasta, czyli katedry. Nigdy jednak nie byłem przy Koelnmesse, kompleksie ogromnych hal wystawowych. Chociaż słowo kolosalne lepiej by tu pasowało. Mamy (na oko) 20 hal, a w każdej z nich dziesiątki stanowisk do wypróbowania najnowszych tytułów, zamknięte strefy, w których odbywają się pokazy i prelekcje, przed którymi ciągną się ogromne kolejki, a do tego setki ludzi. Wszystkiego jest bardzo dużo i to z początku potrafi przytłoczyć, ale z czasem jest coraz lepiej. Zaczynamy poznawać miejsce, ludzi, wszystko powoli staje się znajome. Mamy okazję porozmawiać z innymi fanami, twórcami w strefie biznesowej, odpocząć przy kawie rozkoszując się przecudowną atmosferą tego growego święta. Przyznam szczerze, że ciężko to opisać słowami. Dla mnie jest to bardzo emocjonalne przeżycie, możliwość pogadania jak z kumplem z jednym z twórców trzeciego Wiedźmina, czy poznanie jednego z ulubionych polskich YouTuberów to coś cudownego dla zapalonego gracza. Dla mnie sam pierwszy dzień był już czymś wielkim, wręcz wcześniej niewyobrażalnym, a przecież w dni z dostępem nie tylko dla prasy będzie wszystkiego jeszcze więcej.

Wypadałoby coś napisać o grach. Nie miałem okazji niestety do tej pory pograć w nic japońskiego, za to kilka razy przysiadłem do Driveclub. Sama gra po pierwszych zapowiedziach wydała mi się nudną arcadówką, ale z czasem zacząłem się nią coraz bardziej interesować. Wrażenia? Model jazdy jest dosyć prosty, sądzę, że nawet mniej symulacyjny niż ten w Forzie Horizon. Ale to nie znaczy, że gra się źle. Wprost przeciwnie, gra jest bardzo miodna, a samochody i trasy wyglądają obłędnie. Szkoda tylko, że zabraknie kanapowego split-screena. Mam tylko nadzieję, że będzie można w pełnej wersji gry pogrzebać w ustawieniach i powyłączać wszelkie asysty.

Kolejny must have na mojej ścigałkowej liście to Forza Horizon 2. Tutaj oczekiwania były kolosalne. W pierwszej części się zakochałem i są to moje ulubione wyścigi (ever). Jak jest z dwójką? Trochę kręciłem nosem na kilka drobnych szczegółów, ale generalnie jest rewelacyjnie. System jazdy jest bardziej wymagający niż ten w Driveclub, ale może dlatego, że tu mieliśmy opcję wyłączenia przeróżnych asyst, takich jak ABS, kontrola trakcji, itd. Podsumowując, jeżeli jesteś fanem ścigałek, to niezależnie od wyboru nowej konsoli, będziesz zadowolony!

Wooooow... magic...

Wooooow… magic…

W klimatach bliższych Inner World, udało nam się zdobyć z ekipą VIP-owskie wejściówki na pokaz nowego Wiedźmina. Świat gry przytłacza ogromem i pięknem. Tak jak Izzy wcześniej napisał, gra potrafi klatkować, ale mistrzowie z CDP mają jeszcze dużo czasu na dopracowanie produktu. No i wersja kolekcjonerska gry jest cudowna!

I to będzie na tyle z mojej strony. Było wszystkiego oczywiście dużo więcej, ale o tym będziemy pisać już po całym wydarzeniu (oraz w trakcie). Do tego czeka nas jeszcze masa innych atrakcji, wypróbujemy Destiny, nowego Asasyna, gogle rozszerzonej rzeczywistości, postaramy dowiedzieć się czegoś więcej o The Phantom Pain, Silent Hills i nie tylko. To będzie bardzo emocjonujący i długi weekend, który będziemy wspominać przez wiele tygodni. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji być na tego typu wydarzeniu, to już odkładajcie pieniądze, bo jest to cudowne, nie do opisania przeżycie.

Odmeldowuję się Serfer, tschüs!

[Izzy]

I to chyba na tyle dzisiaj, gratulacje jeżeli przebiliście się przez wszystko – jeżeli Wam mało, zapraszamy na relacje z kolejnych dni, w których będziemy starali się bardziej szczegółowo omawiać wybrane tytuły. Godspeed!

Ciąg dalszy nastąpi…

Zdjęcia zostały wykonane 13 i 14 sierpnia.

Autor: Izzy
Data: 14 sierpnia 2014, 23:52

Komentarze na temat “Gamescom 2014 – Relacja (dzień 0-1)”

  1. Jesiotr napisał(a):

    Panowie – dopchajcie się do stoiska Sony gdzie można naocznie z padem w ręce przetestować fragment Bloodborne. Jest ci on z „rodziny” Demon czy Dark Souls czy nie jest? No i jak będzie jakiś stragan Square to znajdźcie na nim jakiegoś „Japońca” i opier.. znaczy się zrugajcie go (oni zawsze spuszczają głowy i stoją karnie) za to że FF zeszło na psy i w ogóle za całokształt :) Aha – czy to prawda że na targach nie ma nawet w krwawych grach czerwonej juchy? No bo to, że normalnie w tym kraju ludzka „farba” jest przedstawiana w grach jako zielona to wiem, ale czy cenzura objęła tez targi? Że też Germanie tak dobrze znają swoją „duszę” – tłumią wszelkie katalizatory, które mogą aktywować ukrytą w narodzie żądzę mordu… A tak w ogóle to świetna sprawa taki wyjazd na targi, może bym pojechał ale urlop mi się skończył – może jakby były bliżej (np Drezno) to bym wyskoczył choć na 1 dzień bo mieszkam niedaleko granicy. Pozostaje tylko lizać lizaka przez szybę i czekać na Waszą relację:)

    • Riona napisał(a):

      Targi w Dreźnie byłyby miłe, albo chociaż żeby z Lipska nie uciekły. Może za rok uda mi się w końcu wybrać :)

  2. Riona napisał(a):

    Super relacja i fajne fotki. ;p Czekam na kolejny dzień!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *