»Hellcon V – Relacja

Spodziewałem się złego. Nieobecność partnerów typu Yatta, Game Over, brak wielu znajomków na konwencie. Jechałem z myślą, że czeka mnie dość słaby event. A wróciłem zaskoczony i pozytywnie nastawiony, gdyż w porównaniu do odbywającego się dwa tygodnie wcześniej Mokonu (który nie sprostał moim oczekiwaniom) było naprawdę dobrze.

Może konwent nie wypadł aż tak super, jak niektórzy mogą się spodziewać,  ale zaliczyłem kilka dobrych chwil spędzonych w świetnej atmosferze. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Godzina 11:00, razem z Serferem wyruszamy na konwent, gdzie już czekają na nas atrakcje oraz Shippo z Cellem. Koło godziny 12 przybyliśmy i błyskawicznie zaliczyliśmy akredytację. Z tego, co się dowiedzieliśmy, odbyło się bez znacznych sporów czy błędów, więc wpuszczanie ludzi na conplace odbyło się błyskawicznie. Inna sprawa, że dużych kolejek z rana nie było, ale możemy winić za to deszczową aurę pogodową. Pierwsze kroki na konwencie i od razu coś, czego się nie spodziewaliśmy – nie wykorzystano hali sportowej jako miejsca na cosplay, zatem scenę ustawiono na głównym holu na drugim piętrze. Niemałe zaskoczenie, gdyż obok były sleep roomy; między innymi nasz, gdzie mogliśmy rozłożyć swoje bagaże. Na miejscu rozgrywał się LARP, cosplay i tak dalej, ale o tym dopowiem troszkę później.
Atrakcje? Było ich niemało dla ekspertów z dziedziny gier oraz anime/mangi. Do dyspozycji twórcy atrakcji mieli cztery sale poświęcone kulturze japońskiej, dwie popkulturowe, dwie stricte fantastyczne, jedna kreatywną oraz salę gier wideo. Do tego możemy dorzucić Rock Banda, DDR-kę oraz konsolówkę. W sprawie pustego żołądka również nie było źle – na miejscu można było kupić tosty, hamburgery, taiyaki. Wystawców też było wystarczająco; oferowali między innymi różne ciuszki, przypinki, breloczki, mangi, DVD i tak dalej. Stoiska jednak zbytnio mnie nie obchodziły, oprócz informacji gdzie mogłem wymienić uzyskane punkty w konkursach na różne ciekawe fanty.

W takim razie jak spędziłem ten hellconowy dzień? Na początku razem z kolegą Hubertem skierowaliśmy się ku prelekcji Shippo – podsumowanie konwentów w 2015 roku. Panel był oczywiście poprowadzony bez zastrzeżeń i troszkę się pośmialiśmy. Co dalej? Z pewnością wiedzówka o Mario, na której jako IW zajęliśmy czołowe miejsca – 2, 3, 4, 5 miejsce z rzędu (Cell oczywiście 5 miejsce, trolololo) Po wiedzówce o wąsatym hydrauliku nadszedł czas na panel o konsoli Wii U. Cały panel się wygłupiałem i przegrałem w Wormsy, gdyż nie miałem nic ciekawego do powiedzenia. Nie posiadam Wii U, a część exów zdołałem już wypróbować.  Dalej? Szarady growe! I tym razem jestem zasmucony brakiem zainteresowania zabawy wśród konwentowiczów, gdyż było naprawdę śmiesznie. Robiliśmy z siebie głupków (chyba ja największego, bo nie wiedziałem jak przedstawić Final Fantasy xD), lecz było naprawdę pozytywnie, a prowadzący Chaos postarał się o hasła wysokich lotów – I Am z I have no mouth, but I must scream. Szacun! Co dalej? Po szaradach mieliśmy dość sporo czasu, żeby się rozejrzeć po konwencie, ale padło na turniej z Mario Kart 8. I zdobyłem drugie miejsce! Woohoo! Nasz znajomy Yamny, którego pewnie kojarzycie z relacji z Warsaw Game Week zajął pierwsze miejsce, Serfer trzecie. Nie jest źle! Po turnieju pożegnaliśmy Serfera i ruszyliśmy dalej na konwent. A akurat odbywał się cosplay, którego miałem okazję trochę obejrzeć. Przyznaje, że bardzo mi się podobało i chętnie wybiorę się na kolejny. Co było dalej? Konkurs z Castlevanii, z którego wyszedłem po kilku minutach, bo wiedziałem, że nic nie wiedziałem. Panel „I Kto To Mówi?”, w którym miałem okazję troszkę się powygłupiać wraz z innymi uczestnikami. Phor (prowadzący) – dobra robota! Następnie wpadliśmy na konkurs z soundtracków gier video, który miałem okazję poprowadzić. Później Buzz growy, który również wygrałem. A po buzzówce skoczyłem w kimono.

Dzień drugi niestety po części przespałem, ale na szczęście miałem okazję troszeczkę powęszyć, pogadać z ludźmi, wymienić swoje zdobyte punkty na fanty, pobawić się na panelu o Pokemonach, pośmieszkować w niektórych salach i tak dalej. Drugiego dnia była również pokaźna liczba osób i byłem naprawdę pozytywnie nastawiony.

Podsumowując – z pewnością wielkie zaskoczenie. Większość osób spodziewała się kaszany, a dostaliśmy całkiem dobry konwent na którym się nie nudziłem. Jedynym mankamentem będzie z pewnością błąd na mapce, ale zawsze na konwentach cośik się wydarzy.  

Autor: Mkali_Vector
Data: 7 lutego 2016, 14:24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *