»JCB Pioneer: Mars – Recenzja (Switch)

W dzisiejszych czasach podbój kosmosu wydaje się już czymś realnym. Firmy zajmujące się wojażami międzyplanetarnymi prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych sposobów na eksplorację uniwersum. Pionierzy kosmicznych technologii, coraz śmielej przedstawiają swoje plany podboju kolejnych planet Układu Słonecznego. Ostatnio coraz częściej w mediach można usłyszeć o sukcesach naukowców w kwestii badań nad czerwonym sąsiadem Matki Ziemi – Marsem. To właśnie czwarta planeta od słońca jest główną bohaterką gry JCB Pioneer: Mars.

Fabuła gry jest dość sztampowa jak na gatunek, który prezentuje. Sterujemy poczynaniami astronauty, wysłanego na pionierską misję kolonizacji Marsa. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem. Nasz statek rozbił się, a naszym zadaniem jest przetrwanie w warunkach, w których pozostawił nas los. Rozgrywka polega głównie na podróżowaniu pojazdem JBL po całej planecie w celu pozyskiwania surowców niezbędnych do rozwijania naszej marsjańskiej kolonii. Musimy również cały czas dbać o różne wskaźniki postaci, m. in. o punkty zdrowia, nawodnienie, ilość tlenu w skafandrze, czy poziom mocy pojazdu, którym się poruszamy.

Cele misji napędzają się same z siebie – aby zbudować np. stację wytwarzającą tlen, dzięki której będziemy mogli dłużej przebywać poza bazą, musimy zdobyć określoną ilość surowców niezbędnych do jej zbudowania. W tym celu wyruszamy pojazdem na czasochłonne poszukiwania, w trakcie których nasze paski dosyć szybko zbliżają się ku zeru. Kiedy uda nam się po kilku wojażach zebrać określoną liczbę surowców, stacja zacznie dostarczać nam tlen, dzięki któremu będziemy w stanie dłużej przebywać na powierzchni planety bez konieczności szybkiego powrotu do bazy, co z kolei da nam możliwość szybszego zdobycia materiałów niezbędnych do budowy kolejnej przybudówki produkującej życiodajne zasoby czy energię.

Fani symulatorów będą zachwyceni – gra naprawdę świetnie odwzorowuje warunki mogące panować na odległej planecie. Mamy pory dnia i nocy, wszystko musimy zrobić sami, a do działania motywują nas nieubłagane wskaźniki potrzeb bohatera. Żeby przetrwać musimy cały czas ulepszać ekwipunek oraz budować coraz to nowe urządzenia. Jednak to co dla jednych jest zaletą, dla innych jest wadą. Najbardziej w grze przeszkadzał mi brak muzyki. Rozumiem, że to celowy zabieg aby nadać rozgrywce realizmu, ale po godzinie w zupełnej ciszy, słuchając jedynie dźwięków dochodzących z pojazdu i szumu burz marsjańskich, można dostać świra. Ogólnie przesadę w odwzorowaniu realizmu można zauważyć w wielu aspektach gry – niektórych surowców trzeba szukać godzinami, losowe zdarzenia pogodowe aż za często dewastują nam dorobek, a powtarzalność zadań sprawia, że gracz bardzo szybko ma dość tej monotonii i zaczyna się zwyczajnie nudzić. Nie pomaga fakt, że postać, którą sterujemy, porusza się okropnie wolno, a tytułowy pojazd przewraca się na plecy po najechaniu na najmniejszy kamyczek, przez co rozgrywka jest okropnie powolna, a czasem i mega irytująca.

Jest również kwesta techniczna tytułu, która również nie powala. Jak wspomniałem, ścieżka dźwiękowa praktycznie w grze nie istnieje, więc nie ma się zbytnio nad czym rozpisywać. Jeśli chodzi o stronę graficzną, tutaj również nie ma szału. Oprawa jest słaba nawet jak na Switcha – gołym okiem zauważyć możemy, że tekstury są niskiej rozdzielczości, kanciaste i niedopracowane. W grze zauważyłem również sporo glitchów – pojazd teleportował się sam z siebie 100 metrów nad powierzchnię Marsa, blokował się w skale, a z miejsc poboru surowców nie dało się skorzystać pod żadnym kątem i ustawieniem łapaka.

Ogólnie gra jest ciekawa i rzuca całkiem realistyczny obraz tego, jak mogłaby wyglądać długa, załogowa misja na Marsa, jednak po kilku godzinach ma się wrażenie, że odkryło się już wszystkie mechaniki dostępne w grze i nie ma się już ochoty na dalszą eksplorację planety. Myślę, że grze pomogłoby delikatne odejście od twardych zasad odwzorowania wszystkiego jak najbardziej. Gdyby rozgrywka toczyła się szybciej, a graczowi przygrywałaby chociaż najprostsza muzyczka, na pewno spędziłbym z nią jeszcze kawał czasu. Grę polecałbym tylko zagorzałym entuzjastom eksploracji kosmicznej oraz wielbicielom symulatorów.

Dziękujemy firmie Atomicom za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: KDMentos
Data: 28 lutego 2019, 14:51

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *