»Kirby 64: The Crystal Shards – Recenzja

600px-K64_logo2

Pewnego wieczora chcieliśmy z CELLem ograć ciekawie zapowiadającą się pozycję na konsolę nowej generacji. Niestety, nie zabawiliśmy przy niej zbyt długo, była wypełniona bugami, nudna i strasznie monotonna. Wobec tego postanowiliśmy sięgnąć po jakiegoś klasyka. Padło na Kirby 64: The Crystal Shards na konsolę Nintendo 64.

Gra rozpoczyna się od krótkiego intro, w którym dowiadujemy się, że kryształ mocy roztrzaskano. Jego fragmenty zostały rozrzucone po całym Wszechświecie. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach podejmujemy się wyzwania odzyskania wszystkich części i przywrócenia dawnego ładu.

kirby1

Kirby 64, tak jak jego poprzedniczki, to platformer. The Crystal Shards to pierwsza część przeniesiona z 2D do 3D. Mimo tego faktu zachowuje charakterystyczne dla serii scrollowane poziomy. Level design wypadł bardzo dobrze – platformy oraz skoki działają intuicyjnie i zezwalają na trochę błędów (trzeba pamiętać, że to gra dla dzieci). Etapy przeważnie trwają około pięciu minut i zawierają w sobie checkpointy, od których możemy wznawiać grę.

Nasz bohater ma trzy podstawowe umiejętności – skok, unoszenie się w powietrzu oraz zasysanie powietrza. Te dwie pierwsze są zrozumiałe dla każdego, ale trzecia może zastanawiać. Otóż nasza kuleczka jest w stanie wciągnąć w siebie przeciwnika i wykorzystać jego umiejętność. Fascynujące? Dodajmy jeszcze fakt, że tych umiejętności jest całkiem sporo.

kirby2

Kirby może wzmocnić się mocami między innymi kamienia, ognia, lodu, czy elektryczności. Wszystkie moce można łączyć ze sobą w celu stworzenia dodatkowych efektów. Moc lodu i elektryczności – bohater otrzymuje moc lodówki, moc ognia i kamienia – stajemy się potężnym plującym skałami wulkanem. Przy siedmiu różnych mocach dostajemy do dyspozycji czterdzieści dwie różne kombinacje. Jeśli chcemy zebrać wszystkie ukryte przedmioty to musimy mieć na uwadze, iż w niektóre miejsca da się dostać jedynie z użyciem odpowiednich umiejętności – przykładowo żeby przebić się przez deski będziemy musieli stać się kamieniem i je rozbić.

Ze względu na fakt, że Kirby skierowany jest raczej do młodszych odbiorców toteż poziom trudności nie jest wyśrubowany. Przez większość gry nie natkniemy się na momenty, przy których moglibyśmy się zaciąć. Ilość zdobywanych po drodze dodatkowych żyć spowoduje również, że raczej nie zobaczymy ekranu “game over”. Osobiście sprawił mi problem tylko jeden fragment zręcznościowy (który głównie wymagał wyuczenia się patternu opadających elementów), pewna drobna zagadka logiczna (której wam nie zdradzę – bawcie się z nią dobrze) czy finałowy boss.  Inna sprawa tyczy się wymasterowania jej. Po skończeniu gry mieliśmy tylko 60% ukończenia. Zebranie wszystkiego zajmie trochę czasu, ale z drugiej strony nagrodzi specjalnym bonusem, dla którego warto trochę się pomęczyć. Zdradzę tylko tyle, że ów bonus przedłuża żywotność gry jeszcze o trochę czasu.

kirby4

Graficznie gra wciąż posiada urok. Etapy są bardzo kolorowe, różnią się od siebie bardzo mocno. Kirby zawiera w sobie większość znanych i kochanych (lub też nie) światów platformerowych – znajdziemy tu levele umieszczone na polanach, pod wodą, w krainie lodu, czy też w kosmosie. Mimo podpięcia do telewizora HD gra nie ucierpiała – obraz był wyraźny i żywy. Bohater porusza się w dwóch wymiarach, a tła są trójwymiarowe. Grafika przypomina platformer od Namco – Klonoa, która pojawiła się trzy lata przed Kirbym.

Muzycznie zaś nie przedstawia żadnych specjalnych walorów. Wesołe plumkanie po pewnym czasie może zacząć irytować, gdyż między innymi każdy etap w danym świecie oraz każdy boss ma tę samą melodię. Większość ścieżki to aranżacje utworów ze starszych części serii.

kirby3

Warto dodać jeszcze, iż tak jak w poprzednich częściach można zagrać w kilka minigier. Niektóre z nich pozwalają na jednoczesny udział nawet czterech graczy.

Kirby to gra bardzo dobra. Z jednej strony tytuł ten jest bardzo krótki oraz prosty (skończyliśmy go w trzy godziny), z drugiej zaś gameplay jest na tyle przyjemny, że cały czas pchał nas do przodu. Mimo ograniczeń oryginalnej konsoli nie napotkaliśmy na żadne groźne bugi czy glitche. Myślimy, iż każdy posiadacz Nintendo 64 oraz Nintendo Wii powinien zapoznać się z tą pozycją. My polecamy. Jeśli chcecie w nią zagrać i macie Wii to grę można kupić jako pozycję na Virtual Console.

Autor: Lisek
Data: 7 kwietnia 2014, 05:21

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *