»Koihime Enbu – Recenzja (PC)

Bijatyki dwuwymiarowe mają to do siebie, że niesamowicie wręcz dzielą fanów gatunku kanapowego klepania się po twarzach. Dla jednych to esencja gatunku, a pozostali to nooby bo nie grają na stickach. Dla innych to zwykły mashing, a dla jeszcze innych to zupełnie niegrywalne produkcje. W każdej tezie jest ziarnko prawdy, ale to temat na zupełnie inną dyskusję (no, może w tekście poruszę kilka jej aspektów).

Koihime Enbu to taki dowód potwierdzenia przekonań dla każdej z trzech wymienionych wcześniej grup. Pierwsi będą zachwyceni, bo bez kręcenia stickiem ani rusz (chociaż ciosów nie ma zbyt wiele), drudzy znajdą swoje potwierdzenie, bo mashując da się przejść tę grę (ja tak w zasadzie grałem, bo „ćwiartki” wychodzą mi w Boże Narodzenie i to przy pełni księżyca). Trzecia grupa natomiast znajdzie swoje racje w tym samym co pierwsza, oraz w straszliwie nierównym poziomie trudności. Początkowe walki to jak practice mode: przeciwnik praktycznie się nie rusza, potem zaczyna stawiać jakiś tam opór, by nagle ot tak rzucać nami po całej arenie. Przechodząc arcade mode po raz pierwszy dostałem achievment za dziesięć kontynuacji, łącznie było ich z dwa razy tyle, a to wszystko na jednej postaci – i to wcale nie ostatniej.

Jak wygląda sama walka? Wybieramy jedną z trzynastu bohaterek podzielonych na kilka frakcji, z których każda ma do dyspozycji coś na wzór familiara, którego używamy przy niektórych atakach. Ciosy to tradycyjne dla gatunku kręcenie analogiem (bo strzałki się do tego nie nadają) i któryś z ataków light/medium/heavy. W miarę zadawanych obrażeń ładuję nam się pasek tactics, który w miarę napełniania pozwala nam przywołać naszego pomocnika czy użyć specjalnych potężnych ataków.

Do zabawy oddano nam kilka trybów. Scenario (czyli story mode), arcade (to co wcześniej ale bez takiej ilości dialogów), versus, online oraz practice. Do tego tryb replay, gdzie pooglądamy nasze walki. W galerii wiadomo co robimy; podobnie ma się sprawa z ustawieniami kontrolera wyszczególnionymi ze zwykłych opcji. Brakuje mi za to jakiegoś trybu survivalowego, czy innego time attack.

Wizualnie gra jest cudowna. Postacie są śliczne jak na bitkę 2D przystało, tła również koją nasze oczy, chociaż rzadko na nie spoglądamy z racji atrybutów naszych bohaterek i ogólnie wartkiej akcji na ekranie. Na spokojnie możemy obejrzeć sporo ładnych grafik w trybie galerii, tam też czeka na nas kilka filmów. Podsumowując – grafikom dałbym podwyżkę.

Jeśli zaś chodzi o udźwiękowienie, to tutaj mam mieszane uczucia. Jest to kolejna bijatyka z której nie pamiętam żadnego utworu. Gdzie te czasy gdy całe OST-ki z bijatyk były małymi arcydziełami, których nie powstydziłyby się gry jRPG? Reszta efektów jest na dobrym poziomie, ale ciężko to spartolić w dzisiejszych czasach, prawda?

Reasumując, Koihime Enbu to gra dla wybranych. Zwykły, kanapowy gracz nie ma tu czego szukać, tym bardziej za taka cenę. Fani dwuwymiarowego walenia w gębę mogą być za to usatysfakcjonowani, aczkolwiek moim skromnym zdaniem troszkę pod bogatą warstwą wizualną kryję się ubogi w postacie czy arsenał ciosów produkt.

Plusy
  • Przepiękna wizualnie
Minusy
  • Poziom trudności
  • Cena!
  • Mało postaci

Ocena końcowa: 6+/10

Dziękujemy firmie Degica za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: CELL767
Data: 26 lipca 2016, 00:01

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *