»Lost Odyssey – Recenzja

Biblioteka gier na Xbox’a 360 nie była zbyt bogata w gry z gatunku jRPG. Na pewno ktoś by znalazł coś ciekawego, ale w ogólnym rozrachunku było tego jak na lekarstwo. Na horyzoncie pojawia się jednak Lost Odyssey, który od razu zwraca na siebie uwagę. Czym to? – ktoś zapyta, ano chociażby samym jego twórcą, bo jest nim nie kto inny a Hironobu Sakaguchi. Ten pan jest znany (a przynajmniej powinien być) każdemu fanowi serii gier Final Fantasy. Jeżeli ktoś nadal nie kojarzy to wypada wspomnieć że powołał on do istnienia studio Mistwalker, a jego wcześniejszym dzieckiem jest gra pod tytułem Blue Dragon. Nadal nie kojarzysz? – no to już chyba nic nie pomoże. W takim razie przenieśmy się na…

lostodysse_recenzja_1

 …pole bitwy. Walka pomiędzy dwoma armiami. Wokoło walają się trupy. Widzimy mężczyznę, który siecze wrogów jednego po drugim. Do walki wkraczają maszyny. Jednak czy dla naszego bohatera jest to przeszkodą? Panuje nieustający wir walki. Nagle z niebem dzieje się coś dziwnego. Na ziemię spada wielki meteoryt, a pole bitwy zamienia się w morze ognia, po którym pozostaną tylko zgliszcza. Nikt nie przeżył. Czy na pewno? Kaim jako jedyny ocalały opuszcza miejsce, gdzie przelała się krew, miejsce, w którym żadna ze stron nie odniosła zwycięstwa. Tak mniej więcej rozpoczyna się opowieść przedstawiona w Lost Odyssey. Scenariusz napisany przez Hironobu Sakaguchi‚ego w pewnych momentach zaskakuje, wzrusza i bawi, choć zdarza się jednak, że na zawiązanie akcji musimy trochę poczekać. Jak można zauważyć już podczas pierwszych chwil obcowania z tytułem, główny bohater jest nieśmiertelny. Dodatkowo nie pamięta żadnych zdarzeń ze swojej przeszłości. Będziemy jednak mogli je poznać bo Kaim będzie sobie je stopniowo przypominał. Jeżeli ktoś liczy na cutscenki, to się grubo myli. Wspomnienia w postaci snów zostały przekazane za pomocą tekstu, w akompaniamencie muzyki i obrazów w tle. Tekst jest oczywiście nie byle jaki. Są to nowele napisane przez uznanego japońskiego pisarza Kiyoshi Shigematsu. Pisząc to słyszę w głowie: „Co? Mam czytać? Z ekranu telewizora?” – Tak! Czytać! Nowele są naprawdę wspaniale napisane i świetnie wzbogacają fabułę, odsłaniając charakter głównego bohatera, nie wspominając o tym że same w sobie są bardzo ciekawe. Jedyną ich wadą jest to, że od czasu, do czasu na białym tle pojawiają się białe litery, co jak można się domyśleć nie jest zbyt czytelne. Nie zapominajmy jednak o innych postaciach, które będą nam towarzyszyć w podróży. Każda ma swój unikalny charakter i sposób zachowania. Na początku poznajemy optymistyczną Seth i dowcipnego kobieciarza – Jansena. Wszystkich bohaterów jest w sumie 9. 

lostodysse_recenzja_2

 Skończyłeś już linię fabularną? Nie odkładaj jeszcze gry na półkę bo oferuje ona misje poboczne, np. kolekcjonowanie skarbów, kompletowanie wszystkich snów Kaima, czy walkę z dodatkowy bossami. Upewnij się jeszcze, że odwiedziłeś wszystkie lokacje. 

Teraz wypadałoby napisać coś o oprawie wizualnej Lost Odyssey. Wszystko prezentuje się bardzo ładnie, choć z Xboxa 360 na pewno dało by się wyciągnąć dużo więcej. Lokacje są po prostu cudowne, a niepełne 3D dodaje klimatu. Wszystko jest dopracowane i momentami zapiera dech w piersiach. Kto wejdzie na szczyt w Ipsilons Mountains i ujrzy widoczek, będzie wiedział o co mi chodzi. Dobre wrażenie robią przerywniki filmowe, w których szczególne wrażenie wywiera animacja wody. Design postaci, a raczej ich stroje, są przeciętne, nie przekonały mnie zbytnio. Wdzianka niektórych bohaterek są po prostu śmieszne, chociaż panom może się spodobać odsłonięcie pewnych kobiecych atrybutów. Na wielką burę zasługuje animacja włosów. Poruszają się dopiero mniej więcej od uszu w dół, co kole w oczy szczególnie gdy w jednej ze scen hula wiatr. Żeby jednak na koniec napisać coś dobrego, dodam, że łzy zostały zrobione po prostu mistrzowsko. Mała rzecz, a cieszy.

lostodysse_recenzja_3

 Nadszedł czas na szczegóły techniczne. Na początku przyjrzymy się systemowi walki. Jednorazowo może walczyć pięcioro członków drużyny, dodatkowo możemy ustawić ich w dwóch rzędach. Ma to oczywiście znaczenie w walce. Każda strona w potyczce (zarówno przeciwników jak i nasza) ma tak zwany wskaźnik GC (Guard Condition), którego wartość jest wyświetlana w górnej części ekranu. Równa się ona HP postaci w przednim rzędzie. Zmniejszają one obrażenia jakich doznają bohaterowie z tyłu. Wartość GC spada wraz ze spadkiem HP, można ją jednak uzupełnić dzięki określonym czarom lub umiejętnościom. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest Aim Ring System (System Pierścieni Celowniczych). Ataki bohatera wyposażonego w taki pierścień przynoszą dodatkowe efekty. Gdy zaatakujemy przeciwnika pojawią się dwie obręcze – jedna wokół niego , druga natomiast, zmierzająca w stronę pierwszej. Naszym zadaniem w tej sytuacji jest przytrzymać przycisk RT i puścić go w momencie gdy obie obręcze nałożą się na siebie. Oczywiście może się zdarzyć że nie trafimy idealnie, a wtedy system nie omieszka nas o tym poinformować. Możemy wcelować: Perfect (Doskonale), Good (Dobrze), oraz Bad (Źle). Od tego jak dobrze poradzimy sobie z pierścieniami, zależy siła efektów. Naturalnie jeżeli ujrzymy „Bad” to takowych nie będzie.

lostodysse_recenzja_4

 Sprawa zdobywania umiejętności jest nieco złożona. Ze śmiertelnikami nie ma problemu. Uczą się wraz ze wzrostem doświadczenia. Mogą mieć także założony przedmiot, z którego właściwości korzystają póki jest w ich wyposażeniu. Z nieśmiertelnymi jest trochę inaczej. Nie uczą się oni podczas walk, natomiast przejmują skille od śmiertelnych. W tym celu należy wybrać w menu Skill, po czym Skill Link, a następnie umiejętność której pragniemy się nauczyć. Nasi bohaterowie przyswajają ją sobie po zdobyciu określonej liczby punktów SP, które dostajemy po walce. Muszą w niej uczestniczyć i „uczący się” i osoba „nauczająca”. Nieśmiertelni mogą także uczyć się umiejętności z przedmiotów. Odbywa się to podobnie jak poprzednio. Zakładamy akcesorium i zdobywamy SP. Niemalże taki sam system występuje w FF IX. Żeby nie było tak dobrze, nasza postać nie jest „wszystkoumiącym” super „hirołsem”. Skille musimy doczepiać (nie na stałe, możemy je dowolnie zmieniać), a miejsca są ograniczone, tak więc trzeba coś wybrać. Sloty możemy dodawać dzięki itemowi Slot Seed, jednak nie cieszcie się, że wam się wszystko zmieści. Nie jest ich za dużo, w porównaniu do liczby umiejętności jakie możemy opanować.

Warto wspomnieć, że przedmioty aktualnie noszone widać na cutscenkach. I w taki oto sposób możemy ujrzeć Kaima z koroną na głowie, kwiatkiem we włosach, czy też kolczykami w uszach.
Po mapie świata nie możemy swobodnie się przemieszczać (chyba że chodzi o penetracje wód, czy przemieszczanie się w powietrzu – od tego są airshipy). Aby się przemieścić musimy wybrać lokację z listy, po czym ujrzymy wędrujące po mapce kropeczki i dotrzemy do celu.
Elementami, które mogą zirytować są czasami zbyt długie loadingi i rozmieszczenie save’ów w niektórych lokacjach. Odległości miedzy nimi są niekiedy przesadnie duże, co potrafi zdenerwować, zwłaszcza jeżeli ktoś przeznaczył niewiele czasu na granie.
Hmm… Przedstawienie gry było, grafika była, system walki też…co teraz??? No, tak!!! Muzyka oczywiście. I tu pojawia się kolejne znane i kochane nazwisko: Nobuo Uematsu. To właśnie on skomponował wspaniałą ścieżkę dźwiękową do gry Lost Odyssey. Muzyka jest bardzo dobra. Tworzy nastrój (szczególnie podczas czytania nowelek) i idealnie się dopasowuje do klimatu. Nie rzuca się w uszy dominacja jakichś konkretnych instrumentów, wszystko jest bardzo zróżnicowane i doskonale wyważone. Utwory zagrzewające nas do walki są wspaniałe, a wisienką na torcie jest ten ostatni, podczas finałowej batalii, więc warto jest dotrwać do końca.

Z pewnością Lost Odyssey jest warte uwagi. Czy kupna również? Ma swoje niedociągnięcia i parę rzeczy, które przydałoby się poprawić. Myślę jednak że zanikają one wśród zalet tej gry, których jest o wiele, wiele więcej. Tak więc warto kupić. Ja to zrobiłam i nie żałuję ani pieniędzy, ani czasu spędzonego przy tej pozycji. Jeżeli ktoś nie lubi jRPG to ta gra nie zmieni jego stosunku, jeżeli ktoś jest fanem gatunku powinna mu się spodobać.

Na plus:

  • system walki i rozwoju postaci
  • oprawa audiowizualna
  • nowelki

Na minus: 

  • zbyt długie loadingi
  • rozmieszczenie niektórych save’ów

Ocena końcowa: 8/10 

Obrazki pochodzą z serwisu: www.gamespot.com

 

Autor: Riona
Data: 19 października 2013, 21:42

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *