»Metal Gear Solid V: Ground Zeroes – Recenzja

metal_gear_solid_v_ground_zeroes_1

Wstęp do wstępu

Metal Gear Solid V: Ground Zeroes to prolog do pełnej wersji gry, czyli Metal Gear Solid V: The Phantom Pain. Trzeba przyznać, że bardzo kontrowersyjny prolog. Narzekania graczy zaczęły się już na kilka tygodni przed premierą, gdy jeden z growych portali napisał, że ów produkt można przejść w niecałe dwie godziny. Później wcale nie było lepiej, gdyż dochodziły słuchy, że Ground Zeroes można ukończyć w 10 minut! Grę zalała fala krytyki, więc sięgnęli po nią zapewne tylko najwięksi fani historii Snake’a. W tym ja. Więc jak to jest z tym Ground Zeroes? Zacznijmy od początku.

Ale o co chodzi?

Fabularnie gra ma miejsce rok po wydarzeniach z MGS: Peace Walker. Jako Big Boss udajemy się do Camp Omega, bazy wojskowej i więzienia usytuowanego na Kubie. Naszym zadaniem jest odbicie dwójki zakładników i bezpieczna ucieczka helikopterem do Mother Base, w której w czasie naszej misji odbywa się inspekcja poszukująca broni nuklearnej. Trochę to zagmatwane dla nieobeznanych z serią, bowiem historia bardzo mocno zahacza przede wszystkim o wydarzenia z Peace Walker, więc warto mieć o tej grze jako takie pojęcie przed rozpoczęciem Ground Zeroes. Cała fabuła jest dosyć krótka, a większość ze scenek mieliśmy już okazję zobaczyć na trailerach, ale jest bardzo interesująco, a nawet znalazło się miejsce na kilka zwrotów fabularnych.

metal_gear_solid_v_ground_zeroes_2Czas na zmiany

Ground Zeroes pracuje na nowym silniku – Fox Engine. Ma to przełożenie nie tylko na aspekt wizualny, ale także, a może i przede wszystkim, na samą mechanikę gry. Jaki ma to wpływ na samą rozgrywkę? Ano bardzo duży, gdyż w nowego MGS-a gra się lepiej niż kiedykolwiek. Big Boss został zaopatrzony w paletę nowych ruchów i animacji, kompletnie zmienione zostało menu gry, zniknął radar, przerobione zostały rozmowy radiowe, można wzywać helikopter w celu ucieczki bądź wsparcia z powietrza, można korzystać z samochodów, wozów opancerzonych, powróciło CQC, czyli system walki wręcz znany z Peace Walkera, i wiele, wiele innych. Przede wszystkim gra jest trudniejsza, bo przeciwnicy już nie mają jasno określonego pola widzenia. Wiele zależy od oświetlenia, od tego czy są w danym momencie zajęci, itd. Gdy wejdziemy w pole widzenia przeciwnika, na ekranie pojawia nam się biała smuga określająca, że budzimy podejrzenia – najczęściej w tym momencie wróg zaczyna przeładowywać broń i informuje swoich sprzymierzeńców o naszej obecności. Jak już zostaniemy wykryci, gra przechodzi w tryb slow motion i mamy wtedy kilka sekund na uśpienie, bądź zabicie naszego celu, by nie mógł wezwać posiłków. Oczywiście używając broni palnej narażamy się na to, że zostaniemy usłyszani, bądź wzbudzimy podejrzenia tym, że radio powalonego przez nas żołnierza nie odpowiada. Przeciwnicy są inteligentni i działają szybko, poza tym nie mamy już licznika odliczającego czasu do opuszczenia stanu gotowości. Musimy nasłuchiwać rozmów radiowych i obserwować zachowanie nieprzyjaciół. Buduje to świetny klimat i napięcie na niespotykaną do tej pory w serii skalę. Do tego dochodzą kamery, które gdy przestaną działać budzą niemałe podejrzenie. Wtedy to zostaje wysłany najbliższy patrol wrogich piechurów w celu zapoznania się z sytuacją.

metal_gear_solid_v_ground_zeroes_3Na odrębny wpis zasługuje CQC, gdyż gra tu ogromną rolę i jest bardzo rozbudowane. Możemy zajść przeciwnika od tyłu i po naciśnięciu R1 obezwładniamy go. W tym momencie jesteśmy w stanie wyciągnąć z niego różne informacje, np. o tym gdzie znajduje się najbliższa zbrojownia bądź zakładnicy, możemy go zmusić do zawołania swoich sprzymierzeńców, powalić go lub po prostu zabić. Do tego dochodzą techniki odbierania broni i wiele, wiele innych ciekawych elementów, które bardzo pogłębiają rozgrywkę.

Co widać i co słychać

Dla wielu graczy bardzo ważnym aspektem jest strona wizualna gry. Niestety miałem okazję zagrać tylko w wersję na poprzednią generację, a będąc bardziej precyzyjnym, na PlayStation 3. Gra prezentuje się wyśmienicie. Główna misja fabularna odbywa się w nocy przy konkretnej ulewie. Wtedy to mamy okazję zobaczyć z góry całe Camp Omega, które prezentuje się cudownie. Oświetlenie jest jednym z najlepszych na tej platformie, światło generowane przez reflektory i latarki odbija się od peleryn przeciwników i mieni od mokrego podłoża. Do tego powiewające na wietrze flagi, ubrania, namioty – to wszystko prezentuje się rewelacyjnie. Oczywiście gra ma też gorsze momenty i spowalnia, gdy dzieje się na ekranie zbyt dużo, ale nie przeszkadza to w świetnym odbiorze całej produkcji i jest to na pewno jedna z najładniej wyglądających gier na zeszłej generacji.

Fani serii zawsze byli rozpieszczani cudowną muzyką, która zapada w pamięć na długie lata. Jak jest w tym przypadku? Naprawdę dobrze. Muzyka i wszelkie dźwięki świetnie wpasowują się w atmosferę całej produkcji, a motyw ucieczki przed wrogami jest według mnie najlepszy od czasów pierwszego MGS-a.

metal_gear_solid_v_ground_zeroes_4

Przyszłość w jasnych barwach

Jestem bardzo zadowolony z tego, w którą stronę zmierza marka. Jest poważniej, czuć większe napięcie, została poprawiona drętwa mechanika, jest dynamiczniej. Szeroki wachlarz możliwości Big Bossa, podejście do misji na wiele sposobów – to wszystko prezentuje serię w zupełnie innym świetle. Do tego jestem bardzo miło zaskoczony aplikacją iDroid na urządzenia mobilne. Mamy z niej na bieżąco dostęp do mapy, audiologów, wszelkich znalezionych przedmiotów, możemy z niej puszczać muzykę w grze, wezwać śmigłowiec, oznaczać punkty na mapie i wiele więcej. W momencie, gdy ja uciekałem przed grupą wrogów, mój znajomy ustawiał mi punkty najlepszej możliwej drogi ucieczki, powiadamiał o pozycjach przeciwników, itd. Super zabawa dla dwóch osób przy grze single player!

Konkluzja

To jak to jest z tym Ground Zeroes? Ile trwa? Czy warto kupić? Czy kupując grę na zeszłej generacji dostanę wybrakowany produkt? Jeżeli uważasz się za fana serii, to jak najbardziej warto, nawet na PlayStation 3 bądź Xboxie 360. A ile trwa sama gra? Mi pierwsze przejście zajęło niecałe 4h. Oczywiście jak już poznasz sam obóz i wiesz co trzeba zrobić, to rzeczywiście można ukończyć linię fabularną w 15 minut, ale jakie ma to znaczenie przy pierwszym podejściu? Do tego dochodzą misje poboczne i po jednym dodatkowym epizodzie dla konsoli Sony i Microsoftu. Same zadania na papierze wydają się całkiem ciekawe, np. musimy pozbyć się dwóch osobników bez wszczynania alarmu. Gdy jeden z nich dowie się, że drugi z nich został zabity, ucieknie z bazy, a sama misja zakończy się niepowodzeniem. Sądzę jednak, że są to dodatki tylko dla najbardziej zdeterminowanych graczy – w grze nie wydają się już tak pociągające.

Ground Zeroes to świetny wstęp do historii piątki, były to dla mnie jedne z najbardziej emocjonujących czterech godzin na zeszłej generacji. Teraz tylko wyczekiwać daty premiery The Phantom Pain, bo jest na co czekać. Metal Gear Solid nigdy nie było tak dobre.

metal_gear_solid_v_ground_zeroes_5

Plusy

  • Klimat
  • Nowe mechaniki i ogólne zmiany w serii
  • Oprawa AV

Minusy

  • Za mało fabuły

Ocena końcowa: 8+

Autor: Serfer
Data: 23 marca 2014, 16:34

Komentarze na temat “Metal Gear Solid V: Ground Zeroes – Recenzja”

  1. Gaido napisał(a):

    Jak dla mnie jakkolwiek dobra wersja demo, to nadal wersja demo. Mam nadzieję, że branża nie pójdzie w tę stronę, bo sprzedawanie wersji demonstracyjnych za horrendalne kwoty nie jest dobre dla nikogo. Jestem fanem serii i Phantom Pain zapewne kupię w dzień premiery o godzinie otwarcia sklepu, ale jeśli chodzi o MGS:GZ to poczekam aż wyjdzie za darmo w jakimś bonusie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *