»Mighty Gunvolt – Recenzja (3DS)

rogo

Jako zagorzały fan platformówek, szczególnie tych z epoki NES-a (w Polsce znanego głównie jako Pegasus), nigdy nie mogłem przejść obojętnie obok gier Capcomu i Konami. Szczególnie w przypadku niebieskiego „Mega Człowieka” przemierzającego kolejne plansze, pokonującego bossów, przejmującego ich zdolności i ratującego świat przed doktorem Wily’m*. Niestety z biegiem czasu Capcom skupił się na innych grach i niemal zupełnie zapomniał o swojej chlubie. Na szczęście z odsieczą wyruszają weterani gatunku. Weterani? Otóż przy Mighty Gunvolt grzebali twórcy poprzednich dobrych Mega Manów oraz Azure Striker Gunvolt. Najnowsza produkcja Inti Creates przywraca bardzo miłe pegasusowe wspomnienia na naszej kieszonsolce Nintendo.

ME3050368047_2
Fabuła jest oczywiście bardzo schematyczna. Musimy uratować miasta na ziemi przed zagrażającym im złem. Więcej nie trzeba pisać, gdyż w tego typu grach nie chodzi o fabułę, tylko o gameplay! Mamy do wyboru jedną z trzech dostępnych postaci. Aniołka Ekoro, Gunvolta i Becka. Ekoro to anielica z GunGala wydanego tylko w Japonii, Gunvolt znany jest z jeszcze świeżego Azure Striker Gunvolt, a Beck to bohater nadchodzącego Mighty No. 9.

Każda z postaci ma swoją unikalną umiejętność oraz atak specjalny. Osobiście przeszedłem całość Gunvoltem, chociaż muszę przyznać, że pozostałe postacie również oferują przyjemną rozgrywkę. Wspomniany Gunvolt potrafi wykonać podwójny skok i razić przeciwników prądem, Beck robi wślizgi i strzela swoim blasterem, a Ekoro mimo słabszych obrażeń podstawowych ma też silniejszy strzał i potrafi latać. Jeżeli ktoś grał w Super Mario Bros. 2 i wie w jaki sposób unosiła się w powietrzu księżniczka Peach, to będzie wiedział o co biega. Warto też dodać, że Ekoro w żadnym stopniu nie nawiązuje do typowych platformówek, bo jest to postać wyrwana z randkowego… shootera na szynach.

Mamy do przejścia pięć plansz stylizowanych na gry z Mega Manem w roli głównej, z czego każda jest zakończona walką z bossem. Bardzo fajnym smaczkiem są odniesienia do innych gier Inti Creates. Przykładem może być lokacja w szkole, gdzie oprócz „unikania miłości” musimy ratować licealistkę z obślizgłych łap bossa. Jedyne co mnie zawiodło to sam fakt istnienia płatnych DLC, które dodają po jednej mapce. Wersja recenzencka, którą otrzymałem nie zawierała ich, więc nie będę się o nich wypowiadał. Większość użytkowników europejskiego eShopu nie powinna się tym jednak przejmować – Mighty Gunvolt jest obecnie darmowym dodatkiem do Azure Striker Gunvolt, a w skład tego zestawu wchodzą również wszystkie dotychczasowe DLC. Promocja trwa do 3 lipca 2015.

might_gunvolt_screen_3

Ogólnie pykając w podróży w Mighty Gunvolt bawiłem się wyśmienicie. Gra jest wymagająca, ale nie odpycha nowicjuszy (pożyczyłem konsolkę swojej koleżance, która zazwyczaj nie gra i tytuł bardzo ją wciągnął). Przejście całej podstawowej wersji produkcji zajmuje zaledwie 45 minut i szczerze powiem, że nie żałuję ani minuty spędzonego z nią czasu. Kiedyś chętnie powrócę do tego tytułu i szczerze polecam go każdemu wyjadaczowi retro i platformówek. Jak dla mnie jedna z fajniejszych ciekawostek tego roku (przynajmniej w Europie, bo Japonia i USA grały już rok temu), tym bardziej, że nie kosztuje zbyt wiele (około 20 zł). Teraz będę zacierał rączki na Mighty No. 9, gdyż zapowiada się wyśmienicie.

*A tego nigdy nie zapomnę :)

Plusy
  • Grywalność
  • Dla każdego wyjadacza platformówek i retro
Minusy
  • Gra nie uchroniła się od DLC :(

Ocena końcowa: 7/10

Dziękujemy firmie Nintendo za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 29 kwietnia 2015, 00:07

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *