»Mokon 6 – Relacja

Mokon – kolejna impreza od Miohi, kolejne niespodzianki oraz kolejne zawody. W skrócie tak bym opisał swoje przeżycia na konwencie, który jest z roku na rok organizowany przez weteranów w swoim fachu. Obeność PZTA, czyli stałej ekipy zajmującej się atrakcjami, była nieunikniona, tak samo jak godnej konsolówki oraz masy wystawców z mangami i żarłem.

Konwent trwał dwa dni, lecz osobiście pojawiłem się na tak zwanym day 0, na którym mogłem spotkać mnóstwo znajomków, wcześnie się zaakredytować oraz rozpakować (co prawda polegało to głównie na wyciągnięciu i napompowaniu materaca do spania, ale mniejsza z tym). Akredytacja przebiegła bardzo sprawnie – helperzy starali się, żeby nic się nie popsuło i nic nie poszło nie tak pod czujnym okiem pana N. W zasadzie było bardzo dobrze; no, może nie licząc jednej sytuacji z dość niekulturalnym helperem, który rzucał „klątwami” na lewo i prawo. Ale to norma!

Dzień pierwszy, tłumy w kolejkach, ziąb na dworze i herbatka prosto od „ambasadorów Animatsuri” promującego Hellcon, o którym wspomnę wkrótce w kolejnej relacji. Z tego, co spostrzegłem, „kolejkon” przebiegał bardzo sprawnie, bez większych zgrzytów. Na korytarzach roiło się od fanów mangi i anime – co w końcu nie było żadnym zaskoczeniem – wystawców, cosplayerów i tak dalej. Typowy konwent mangozjebowy. Jeżeli chodzi o wystawców, nikt nie powinien być zbytnio zawiedziony. Można było kupić mnóstwo mang od Waneko, Yatty, gierki od Game Over, różne wisiorki, podkładki, koszulki, poduszki oraz poczciwe jedzonko – sushi, takoyaki czy zapiekanki.

Może tym razem wspomnę o atrakcjach, jakie czekały na nas na konwencie. Największym mankamentem konwentu był pewnie koncert Adamsów – a raczej brak części występu, gdy wokalista doznał udaru na scenie i został zawieziony do szpitala. Mniejszymi minusami były z pewnością niektóre atrakcje konwentu będącymi kopiami (dosłownie) swoich wersji z Japaniconu. Plusem z pewnością będzie różnorodność. Na konwencie nie wynudzili się ani fani gier, ani mangowcy. Oczywiście oprócz paneli i konkursów odbył się cosplay, na którym mogliśmy zobaczyć eliminacje do dwóch międzynarodowych konkursów: Cosplay World Masters (CWM) i Clara Cow’s Cosplay Cup (CCCC). Jeżeli, ktoś nie mógł zobaczyć gali – nie szkodzi. Cospleyerów z łatwością można było spostrzec na korytarzach szkoły. 

Może ostatni akapit poświęcę na konsolówkę. Otóż konsolówka była SROGA. Oprócz bijatyk (Naruto Ultimate Ninja Storm 3, Tekken Tag Tournament 2, Mortal Kombat X, Super Smash Bros. for Wii U), mogliśmy również pograć w takie cudeńka jak Sound Voltex, Pop n’ Music czy Dance Dance Revolution, a także amerykańskiego poczciwego Dance Central (Zapowiedziany na konwencie turniej nie odbył się. Thanks :[ ). Oprócz tego były stanowiska z typowymi platformówkami czy shooterami.

Podsumowując, powtórzę słowa które napisałem na samym początku: kolejna impreza od Miohi, kolejne niespodzianki oraz kolejne zawody. I może przy tym już przystanę. :)

Autor: Mkali_Vector
Data: 7 lutego 2016, 14:24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *