»Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm Revolution – Recenzja (PS3)

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_1

Seria Naruto Ultimate Ninja Storm to dla mnie jedna z nielicznych dobrych bijatyk w jakie mieliśmy okazję grać w poprzedniej generacji. Powiem więcej, jest to jedyna dobra seria 3D, która w poprzedniej generacji nie tylko trzymała poziom, ale i rozwijała się (nie licząc Mortala, który kapitalnie powrócił). Najnowsza odsłona nosi podtytuł Revolution. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z rewolucją? A może formuła się wyczerpała? Zapraszam do lektury.

Tym razem gra nie pokieruje nas zgodnie z fabułą serii. No chyba, że przeoczyłem w anime (nie żebym oglądał) wielki turniej ninja, w którym ściągnięto wszystkie postacie z całej linii czasowej serii, aby te walczyły o tytuł najlepszego z najlepszych w dziejach bijąc się o swoje… kule. No, ale po kolei.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_2Gierka wita nas króciutkim, chaotycznym intrem, które w sumie podsumowuje większość gry. Pewną niespodzianką był… język polski, który przywitał mnie w menu wraz z tradycyjnym bonusem, nazwijmy to, lojalnościowym za granie w poprzednie części cyklu.

Radość z ujrzenia ojczystego języka niestety szybko przeminęła, gdy uzmysłowiłem sobie, że przetłumaczono totalnie wszystko. Nie wiedziałem, który tryb to który, do tego przetłumaczono nazwy technik, a także… imiona niektórych postaci. Jestem typowym wzrokowcem, więc jak było kilka wersji Sasuke, to wiedziałem, którą wybrać, a teraz musiałem zagrać każdą i sprawdzić jej techniki, żeby wiedzieć, którą grałem. Na szczęście można zmienić język w konsoli i wtedy zagramy również po angielsku, ale czemu nie zostawiono tej opcji w samej grze? Nie wiem. A propos języka, na szczęście można ustawić japońskie głosy, co też niezwłocznie uczyniłem.

W menu witają nas cztery tryby do wyboru, które pokrótce postaram się opisać. Pierwszy to tryb główny, czyli walki o te nieszczęsne kule zwany Światowym Turniejem Ninja. Przybywamy na wyspę i nieważne kogo wybraliśmy, to dla reszty będziemy randomem. Cały tryb opiera się na wygrywaniu coraz trudniejszych i dłuższych turniejów. Pomiędzy nimi możemy sobie powiększać ekipę, która może nas wspierać w walkach, a także wykonywać przeróżne misje, czy wyzwania, za które otrzymujemy nowe przedmioty, losy na loterie, medale, czy po prostu nabijamy progres w trofeach. Każdy kolejny wygrany turniej główny odblokowuje nam kolejną część wyspy. Ta nie jest zbyt wielka, ale niestety jest koszmarnie zaprojektowana, szczególnie jaskinie z wielopoziomowymi nieczytelnymi mapami, w których błądziłem dosyć często. Pomimo nikłej bądź co bądź lokacji gra często miewa problemy z doczytywaniem NPC-ów, którzy potrafią wyskakiwać nam przed oczami całymi grupami. Nasz „tryb fabularny” ma jedną submisję, czyli przygody Mecha Naruto, która jest nikłym substytutem tego, co mieliśmy we wcześniejszych częściach. Niestety w tym przypadku rewolucja zjadła własne dziecko. Pomysł kompletnie nietrafiony, a wykonanie jeszcze gorsze, bo opiera się na tak powszechnie kochanym grindzie.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_3

Kolejnym trybem, czy też właściwie pseudotrybem są misje Ninja, w których poznajemy trochę fabuły i co ciekawe oglądamy prawdziwe animacje, a nie sceny wykonane na silniku gry. Niestety tryb ten zawiera zaledwie… trzy misje. Powstanie Akatsuki, gdzie werbujemy poszczególnych członków, historię Itachiego i Shisui’ego oraz filmik (?! – tak, żadnej walki) odnośnie Teamu Minato skupiający się na relacjach Kushiny z Obito.

Ostatnie dwa tryby gry to wolna walka i online. W tym pierwszym upchnięto sporo, oj sporo. Jest survival, turnieje, tryb ligi w kilku odmianach, zwyczajny versus, czy practice. Drugi, czyli walka po sieci, też oferuje sporo sposobów udowadniania swojej wyższości nad oponentem. Jest w nim wszystko to, co w singlu plus atrakcja, którą nazwano „endless” – wygrywa ten, kto będzie miał najdłuższą passę zwycięstw, taka wariacja znanego King of the Hill. Niestety granie po sieci w Naruto wciąż cierpi na te same wady. Tnie się, a lagi są wszechobecne. Szkoda, że ten aspekt gry w ogóle nie ulega poprawie. Fajną ciekawostką jest za to możliwość stworzenia swojego klona sieciowego. W trakcie walk w poszczególnych trybach odblokowujemy nowe umiejętności dla naszego wojownika, którego możemy też wysyłać na trening, a on wtedy ukazuje się innym graczom w trybie sieciowym. Bardzo fajna sprawa.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_4

No, ale starczy już tych przystawek, przejdźmy do dania głównego, czyli tego, co Magdy Gessler grania lubią najbardziej, a mianowicie mechaniki. Ta mocno się zmieniła, oj mocno. Kiedyś jedyną różnicę i to dość niewielką robili nasi pomocnicy, którzy mogli nas wspierać defensywnie, ofensywnie, albo w sposób zbalansowany. Teraz wszystko zostało wywrócone. Nasza postać może walczyć w trzech trybach: Ultimate Jutsu, Awakening oraz Drive. Pierwszy i tylko pierwszy umożliwia nam korzystanie z naszej najlepszej techniki, która przy odpowiednim zestawie postaci może być inna niż zazwyczaj. Awakening umożliwia nam przebudzenia połowiczne i prawdziwe, Drive zaś polega na nieustannym i umiejętnym korzystaniu z supportów. Ta zmiana to było niestety koszmarne posunięcie nadmiernie komplikujące prostą grę. Wygląda to tak, jakby próbowano kiepski balans postaci łatać mnóstwem kombinacji, z których wyniknie… jeszcze więcej przepakowanych zestawów.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_5Ciekawi Was pewnie jak wygląda wielokrotnie wspominana i wyszydzana już przeze mnie bitwa o kule. Otóż mamy czterech zawodników, każdy na start otrzymuje tysiąc kul i naszym zadaniem jest bicie rywali tak, by gubili swoje, podczas gdy my je zbieramy. Wygrywa ten, kto na koniec rundy ma największe… tj. najwięcej kul. W turniejach gramy dodatkowo po kilka rund, gdzie zdobywane kule przechodzą na następnego gracza. Oczywiście cała mechanika rozpisana w poprzednim akapicie nie ma tutaj kompletnie zastosowania, nie mamy żadnych supportów, nie możemy korzystać z niektórych przedmiotów, a ostatecznej techniki użyjemy tylko, jeśli na arenie pojawi się świnia niosąca kulę z Ultimate Jutsu. Wtedy będziemy mogli go użyć, ale życzę powodzenia, bo namierzanie czegokolwiek na arenie jest bardzo nieprecyzyjne i niewygodnie. W trakcie walki prócz wszelakich, nazwijmy to, power upów pojawiają się także różne przeszkadzajki, czy też rynny, z których możemy wykonywać specjalne ataki mogące nierzadko uratować nam skórę. Oczywiście wpierw do tych rynien trzeba się dostać, co z uwagi na kiepską kamerę nie zawsze jest wykonalne.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_6Kolejnym niezrozumiałym dla mnie posunięciem jest zmiana wyboru postaci, a mianowicie zamiast jednej wielkiej planszy mamy teraz kilka stron, które musimy przerzucać w poszukiwaniu naszego wojownika. Niby niuans, ale mnie drażni mocno, wolę widzieć wszystkie dostępne opcje w jednym momencie, a nie przerzucać strony. Pewną rekompensatą jest fakt, że możemy przygotować sobie kilka gotowych zestawów i wtedy nie musimy kompletować ekipy na nowo, ale dla mnie to nikłe pocieszenie.

Niemiło się zrobiło, więc może dla odmiany coś dobrego napiszę. W grze zdobywamy czasem przedmioty umożliwiające nam lekkie zmodyfikowanie naszej postaci wizualnie. Nie jest to nic przesadnie rozbudowanego, ale jeśli chcemy, by nasz shinobi nosił czapkę, maskę albo wielki miecz na plecach, to nie ma problemu. Nie podoba Wam się w co zmienia się Wasz zawodnik w trakcie Substitution Jutsu? To też możecie sobie wybrać, podobnie jak wstawkę, gdy wykańczamy naszego przeciwnika. Pozostało też tworzenie naszych internetowych kart postaci. Samych tytułów, które możemy na nich zamieścić jest około 800, obrazków też są setki. Fani takich smaczków z pewnością będą wniebowzięci, tym bardziej, że teraz zbiera się to wszystko dużo szybciej.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_7

Oprawa audiowizualna wciąż trzyma poziom. Grafika miła, kolorowa i przyjemna dla oka, a melodie idealnie pasujące do klimatu. Oczywiście gra tradycyjnie zwalnia, jeśli na ekranie dzieje się zbyt wiele, więc tym bardziej nie rozumiem sensu rewolucji opartej na bitwie o kule.

Niestety najnowsze dzieło CyberConnect2 mnie zawiodło. Liczyłem na kolejną dobrą bitkę, a otrzymałem odcięty kupon, który wcześniej ktoś pogniótł w kieszeni, by wyglądał na coś innego. Możliwe, że miałem duże wymagania po bardzo udanej poprzedniej części, ale to nie tłumaczy niektórych rozwiązań zastosowanych przez developerów. Nie oznacza to jednakże, że gra jest koszmarna. Fani na pewno będą wniebowzięci, a i niedzielni gracze lubiący poobijać sobie wzajemnie twarze siedząc na swoich kanapach z pewnością poświęcą chwilę uwagi na ten tytuł. Łowcy pucharków też mają produkt, na który mogą spojrzeć łaskawszym okiem (brak trofików multiplayerowych!). Reszta może się zawieść. Trochę szkoda, najwidoczniej twórcy poszli na łatwiznę, licząc na łatwy szmal na koniec żywota PS3.

Naruto_Shippuden_Ultimate_Ninja_Storm_Revolution_Recenzja_Cell_8

Plusy

  • Mnogość trybów
  • Dużo do zbierania i odkrywania…

Minusy

  • …przez żmudne grindowanie
  • Brak prawdziwego trybu fabularnego

Ocena końcowa: 6+/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

Autor: CELL767
Data: 13 listopada 2014, 19:54

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *