»No One But You – Recenzja (PC)

header

Gry z gatunku visual novel nigdy nie były moim konikiem. Aby jakimś cudem do mnie trafiły, musiałbym nasłuchać się o nich wielu dobrych opinii od znajomych, Po prost nie lubię marnować dużej części mojego czasu na słabe historie, podczas gdy backlog cały czas rośnie. Także gdyby nie to, że musiałem zrecenzować No One But You, pewnie bym nawet o tej grze nie usłyszał. Byłoby mi szkoda, bo straciłbym możliwość ogrania tytułu, który jako jedyny od bardzo dawna potrafił mnie odprężyć prostą, niewymagającą historią.

No One But You to gra, która zaczęła swoje życie jako projekt na Kickstarterze. Została ufundowana, wielokrotnie przebijając cel kampanii (warto sprawdzić stronę i zobaczyć jak okropnie wyglądały wstępne projekty postaci). VNka opowiada historię Hideakiego, licealisty powracającego z matką do rodzinnego miasta po długim czasie nieobecności. Warto też dodać, że chłopak cierpi na amnezję i nie pamięta swojego dzieciństwa oraz od kilku lat dręczą go koszmary. Nowe miasto to dla naszego bohatera również nowa szkoła, więc i nowe znajomości, które nawiązuje dosyć szybko. Już w pierwszym dniu poznaje Chinatsu, dziewczynę spędzającą całe wieczory przy moście zbiegającym się z drogą Hideakiego do szkoły. Jest skromna i spokojna, ale wydaje się jednak skrywać tajemnicę. Następnie spotyka Megumi, której wszędzie pełno, czym irytuje żeńską część szkoły i imponuje tej męskiej. Należy wspomnieć, że jest przewodniczącą szkoły, co daje nam obraz typowej dla tego gatunku popularnej dziewczynki. Kolejną ważną fabularnie postacią jest Ryo- nierozgarnięty, niespełniony podrywacz, który bardzo mocno forsuje przyjaźń z głównym bohaterem i jest główną komediową postacią w naszym gronie. Następną bohaterką z jaką przyjdzie nam się spoufalać jest Yui. Typowe tsundere- nic się jej nie podoba, do wszystkiego musi się przyczepić. Gbur w masce uroczej dziewczyny. Ostatnią ważną postacią jest Shiro. O niej dowiadujemy się na początku równie mało, co o Chinatsu. Ot, wiemy że istnieje i przesiaduje na dachu szkoły każdą wolną chwilę.

ss_2d3eab7b2b1ffb8252dbd6ea3f798d6d4a02e1e7.1920x1080 ss_b1394363f04c8c666de3136c0558c8f1e754ae60.1920x1080

Rozgrywkę w NOBY można podzielić na dwie części. Pierwsza, to właściwa rozgrywka. W niej rozwijamy nowo nabyte znajomości, dokonujemy wielu wyborów podczas różnorakich, lecz całkiem już oklepanych dla gatunków eventów np. wycieczki szkolnej. Wydarzenia, pomimo to, że widziało się je x razy w innych VNkach z kategorii szkolne, są napisane całkiem przyjemnie i czasem będziemy mogli się zaskoczyć lub uśmiechnąć pod nosem, gdy wyłapiemy jakieś nawiązanie.

Wybory z pierwszej połowy gry wpływają bezpośrednio na zakończenie, czyli wspomnianą wyżej drugą część gry. Tytuł posiada około 10 różnych epilogów. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale każdy w tych wariantach znajdzie coś dla siebie. Po każdym z zakończeń czuje się ogromny niedosyt, mimo faktu że każdy finał to mniej– więcej połowa czasu trwania jednej rozgrywki. Nie warto więc ograniczać się do jednego zakończenia. Moim ulubionym był true ending (good ending Chinatsu), który mógł się pochwalić najlepiej napisanym scenariuszem, ze wszystkich (prawdopodobnie dlatego, że to ten właściwy). O zakończeniach piszę szczątkowo, by nie narazić czytających na spoilery.

W przedostatnim akapicie wspomnę o stronie audiowizualnej. Rysunki charakteryzują się całkiem przyjemną kreską, przeważają barwy ciepłe. Projekty postaci, są miłe dla oka, poza Megumi, która jest okropnie przerysowana i nie pasowała stylistycznie do reszty gry. Ogólnie jednak warstwę wizualną oceniam na plus. Co do muzyki, to nie jest nadzwyczajna. Ot, spokojne utwory nie wybijające z rytmu, nadające się do słuchania podczas czytania. Niczego więcej od części audio nie wymagam.

ss_dae11f133d6eec049aa63d9322093b78a1acfc16.1920x1080 ss_93db362dc132053dbf215f8db425afa470f5a07c.1920x1080.

Podsumowując, No One But You to przyjemna gra, jednak nie jest niczym nadzwyczajnym. Scenariusz to miszmasz tego, do czego przyzwyczaiły nas VNki z tego gatunku. Pomimo to, bardzo szybko wciągnąłem się w historię Hideakiego, bo chyba chciałem się zaskoczyć (czasem twórcom się to udało). Grze daje 6+/10. Polecam ograć, by odpocząć od gier AAA i zająć się“lżejszą” produkcją.

Ocena końcowa: 6+/10

Autor: Pojler
Data: 14 stycznia 2017, 17:56

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *