»P.T. – Recenzja Liska (PS4)

P.T… skąd ja kojarzę te inicjały? Hm… ach tak, już wiem. Ale Wy nie wiecie. Właściwie, to podobnie jak z tą grą.

Zaczynamy nie wiedząc nic. Nasz bohater, którego dokładniej nie poznajemy znajduje się w bliżej nieokreślonym miejscu, na podłodze, bez wiedzy o co chodzi. Brak jakiegokolwiek interfejsu, instrukcji gry, czy wiadomości buduje dosyć niepokojący klimat jeśli nie spodziewaliśmy się, co gra ma nam do zaoferowania.

pt_7

Przemierzamy wąskie korytarze, pełne cienia i delikatnych błysków światła. Za oknem prawdopodobnie pada deszcz. I co chwilę w naszym otoczeniu coś się zmienia. Nie widzimy tak naprawdę zbyt dużo. Jesteśmy ograniczeni wzrokiem do tego, co nam chcieli pokazać twórcy. Z jednej strony niby normalne mieszkanie, niby normalne okoliczności, ale coś nie gra.

Sposób zaskakiwania gracza różni się od większości horrorowych produkcji, w które grałem. Budowany niepokój narasta z każdą minutą spowodowany wszelakimi szelestami, jękami i innymi specyficznymi dźwiękami.

Czy mogę zaś ocenić jakoś samą grywalność tego tytułu? Powiem szczerze – byłem dosyć zmieszany na początku. Nie wiedziałem co mam robić, dlaczego i po co. Nie wiedziałem, czy w ogóle posuwam się do przodu z „fabułą”. Delikatne zmiany klimatu w tym zbytnio nie pomagały.

Ostatecznie dotarłem do końcowej zagadki… której nie ukończyłem. Nie dlatego, że się przestraszyłem, czy coś w tym stylu, po prostu żadne rozwiązanie jej nie działało. Wyczytałem różne sposoby jej rozwiązywania i żaden się nie sprawdził. Niestety nie miałem dostępu do mikrofonu, żeby sprawdzić rozwiązanie, które było raportowane jako jedno z „bardziej działających”.

pt_3

Parę godzin później nadarzyła się kolejna okazja. Znajomy spróbował przejść P.T. i zaciął się w dokładnie tym samym miejscu. Tym razem byłem przygotowany – podłączyłem mikrofon i zagadka rozwiązała się praktycznie sama. Powiem szczerze, bez informacji z Internetu o tym, żeby podłączyć mikrofon, zagadka byłaby nierozwiązywalna.

Podsumowując, P.T. to ciekawy twór. Niby gra, niby teaser. Wprowadza dużo zamieszania w naszej głowie, ale nie jest to produkcja, do której wrócimy. Klimat jest interesujący, ale zagadki i intryga mogą być trochę przekombinowane. Jeśli Silent Hills zachowałoby choć trochę tego klimatu i przy okazji miało odrobinę więcej sensu przy „zagadkach” to biorę.

W ciemno.

Screeny pochodzą ze strony n3rdabl3.

Autor: Lisek
Data: 5 września 2014, 14:51

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *