»Pokemon X/Y – Recenzja

Pokemony. To jedna z tych serii, które czasem naprawdę doceniam, czasem zaś kompletnie ich nie rozumiem. X i Y jako pierwsze na nowym handheldzie Nintendo teoretycznie powinny stanowić nową jakość. Czy faktycznie tak jest? Czy warto dla tej gry kupić konsolę? Czy siostra Joy uczestniczy w spisku? I jak właściwie zasilane są pokeballe? Tak wiele pytań…

Także ten, no…

Wszystko co chcę przekazać na temat fabuły można zawrzeć w jednym słowie: jest. Nigdy nie stanowiła ona esencji tych gier, jednak po nieśmiałym kroku naprzód jaki postawiło w tym temacie Black/White, można się było spodziewać kolejnego. Nic z tych rzeczy. Co prawda mamy tu nawet prawie-że-romantyczną chwilę a Team Flare to tak żenująco głupia ekipa, że aż zabawna i czerpałem pewną przyjemność z ich kolejnych komentarzy na temat braku stylu mojego bohatera, jednak zasadniczo nie warto zwracać większej uwagi na postępujące wydarzenia.

pokemonxy_1

Zmiany, zmiany

Zmian jest całkiem sporo. Największą z nich jest dodanie megaewolucji. Różnią się one od zwykłych ewolucji tym, że są tymczasowe, aktywowane podczas walki, ponadto można aktywować tylko jedną z nich w każdej walce, dodatkowe kombinowanie? A jakże. Megaewolucje tchnęły też nowe życie w stare, dobrze znane pokemony, niestety tylko wybrane z nich mogą w ten sposób ewoluować. Mamy tu też nowy typ – Fairy, rzecz jak przypuszczam istotna dla grających „na poważnie” (competitive), dla przeciętnego gracza to raczej nic wielkiego. Przeciętny gracz doceni za to Wonder Trade. Zasada jest prosta – wybierasz pokemona, którego chcesz wymienić, zatwierdzasz, czekasz chwilkę i… pokemon leci w sieć po czym otrzymujesz od przypadkowo wybranej osoby innego. To zupełnie jak z kinder niespodzianką – nigdy nie wiesz co ci się trafi. Najczęściej to nic specjalnego ale bywa i tak, że zostajesz zaskoczony. To wspaniały sposób na powiększanie swojej kolekcji… lub na sprawienie komuś miłego prezentu. Wreszcie możemy nadać wyjątkowy wygląd naszej postaci, możemy zmienić jej ubranie lub fryzurę. Wzrosła oczywiście liczba pokemonów, dodano 70 co może nie jest nazbyt imponującą liczbą, niemniej razem mamy teraz 719 i naprawdę można się pogubić w gąszczu rozmaitości. Design nowych stworów to w dużej mierze kwestia gustu niemniej wydał mi się całkiem ciekawy, w szcególności rzucały mi się w oczy te przypominające miecze czy… pęk kluczy. Super training to z kolei przystępny sposób na zwiększanie statystyk naszych pokemonów. Wreszcie Pokemon Amie, swego rodzaju tamagotchi w którym można nakarmić czy pobawić się ze swoim ulubieńcem, co przekłada się na pewne bonusy dla pokemona, któremu poswięcamy uwagę. Uff. Nie wszystkie zmiany są równie istotne, ale jest ich naprawdę DUŻO. 

Los Kalos

Nowy region, Kalos, bez wątpienia ma zadatki na pokemonową Francję. Sugeruje to ubiór postaci, podobieństwo niektórych budowli, oprawa dźwiękowa czy sam fakt, że butików i kafejek jest tu od zatrzęsienia. Może się to nie podobać ale uważam, że ten lekki, czilałtowy wręcz klimat doskonale do Pokemonów pasuje. Sercem Kanto jest miasto Lumiose i naprawdę czuć, że to miasto. Zapomnij o intuicyjnym śmiganiu prosto do celu, zgubisz się tam i to nie raz. Będziesz radośnie gibać się na rolkach czerpiąc przyjemność z samego bujania się po mieście a do pewnych lokali po prostu nie wejdziesz mając na sobie byle jakie ciuchy. GTA Pokemon? Nie bardzo. Nie da się ukraść fury, hehe. Dodatkowo cały ten przepych kontrastuje z resztą świata, która jest nieco bezbarwna i pełna standardowych, małych zapchajdziur. Wyjątki stanowią specyficzne budowle na ogół prezentowane z subtelnością porównywalną do mostów w Black/White (czyli zerową). Również sale w których mierzymy się z liderami na ogół nie powalają, daleko im do pomysłowości z piątej generacji. Można było lepiej.

pokemonxy_2

By zjednoczyć wszystkie ludy naszej nacji!

Zabawa z użyciem globalnej sieci jest lepsza niż kiedykolwiek. Bez zbędnych ceregieli i przedzierania się przez miliardy ekranów można tutaj powalczyć, powymieniać się czy porozmawiać z ludźmi z całego świata. Gra sama podsuwa nam ich co chwilę, więc nawet zanim zarejestrujecie znajomych, nie będziecie czuć się sami. O Wonder Trade już pisałem, warto jeszcze dodać, że tym razem nie trzeba zobaczyć danego pokemona w grze, by móc wyszukiwać go w globalnym centrum wymiany (GTS). Przyznam, że podczas przechodzenia gry koncentrowałem się na singlu, ale wyraźnie widać, że w serii schodzi on na drugi plan, ustepując miejsca coraz lepiej zrealizowanej zabawie online.

Miłości i prawdzie nie przyznać racji!

Pewnie zauważyliście, że przez większość recenzji chwalę Pokemon X/Y. Bo to naprawdę dobre gry. Ale to wynik na który pracowała każda generacja. Pomimo mnogości zmian, nadal można odczuć zmęczenie formułą. Nadal zdobywamy te same umiejętności, pokonujemy każdego napotkanego trenera, nadal w liniowy sposób lecimy do celu i rozwalamy Elite 4 by zostać mistrzem. Kiedy już zresztą mistrzem zostaniesz, zauważysz, że brak tu mnogości atrakcji z drugiego Black/White, nie sposób oprzeć się wrażeniu jakoby Game Freak planowało z wyprzedzeniem zawartość kolejnych edycji.

3d jest tu potraktowane po macoszemu, poza jaskiniami i walkami po prostu nie istnieje. Dodatkowo animacja lubi chrupać podczas walk, nawet z wyłączonym 3d, natomiast po jego włączeniu jest zdecydowanie gorzej. Czyżby 3ds nie miał wystarczająco mocy przerobowej? Oceniając pi razy oko myślę, że wciągnąłby nowe Pokemony noskiem i to raczej Game Freak poleciało w pręta wypluwając swoje kolejne dzieci nieco przedwcześnie, co zresztą sygnalizuje też bug z zapisem gry, poprawiony co prawda w patchu. Można się czepiać poziomu trudności, ale to w dużej mierze kwestia włączenia/wyłączenia exp share, który tym razem pozwala wszystkim pokemonom w drużynie otrzymywać doświadczenie.

pokemonxy_3

By gwiazd dosięgnąć, będziemy walczyć!

Jeżeli zdarzyło ci się zagrać w starsze pokemony, prawdopodobnie imaginowałeś sobie te walki w pełnym 3d. Być może oglądałeś anime i marzyłeś o tym, by gry kiedykolwiek prezentowały podobny poziom. W zasadzie jesteśmy tu – animacje są śliczne, same pokemony wyglądają dokładnie tak jak powinny, nie są to jakieś obleśne, „plastikowe” modele, mrugają, machają kończynami, kołysają się na boki… czego to one nie robią. Najbadziej do gustu przypadły mi animacje nokautowanych oponentów, są „krótkie i na temat”. Otrzymaliśmy nawet tła z prawdziwego zdarzenia. Ogólnie rzecz biorąc walki nareszcie „robią”, są dynamiczne, widowiskowe a przy tym nadal zachowują taktyczny charakter. Dodane zostały też walki w powietrzu, w których można uczestniczyć posiadająć jakiegokolwiek latającego stworka oraz walki z hordami (większe grupy pokemonów jednocześnie). Muzyka spełnia swoje zadanie, choć nie jest równie pompatyczna co w poprzednich częściach. Pikachu radośnie „pika”, zupełnie jak w anime, natomiast reszta pokemonów wydaje raczej dźwięki do których już przywykliśmy, wada czy zaleta? Tutaj ocenę pozostawiam każdemu z osobna.

To fakt!

Nowe Pokemony to gra którą docenia się z czasem, bo diabeł tkwi w szczegółach. Stosunkowo wcześnie dostaniecie rolki co pozwoli na szybsze poruszanie się. Drobiazg? Tak, w praktyce w połączeniu z gałką analogową i ośmiokierunkowym poruszaniem się zmienia to całą grę tak, że aż dziw. Takich drobiazgów jest więcej i wszystkie przekładają się na bardzo przyjemne doświadczenie. Czy rewolucyjne? Być może dla samej serii, jeśli wziąć pod uwagę istnienie innych gier to można raczej powiedzieć, że Pokemony zaczynają je doganiać.

Pokemaniacy spokojnie mogą dodać oczko do oceny. Podobnie ci, których przygoda z Pokemonami zakończyła się gdzieś w erze Game Boya – jeżeli zapragniecie wrócić, będziecie zachwyceni. Do tego przepysznego ciastka dostaniecie nawet wisienkę w postaci startera z pierwszej generacji. Byc może jesteście znudzeni serią i kolejne wdrapywanie się na szczyt drabinki najlepszych trenerów nie brzmi zachęcająco… X/Y tego nie zmieni. A jeśli nigdy nie zasmakowaliście Pokemonów, oczywistą oczywistością jest napisać, że nigdy nie było lepszego momentu na nadrobienie tego. Aż do następnej części…

Na plus:
Mnogość usprawnień
Prezentacja podczas walk
Nacisk na zabawę online

Na minus:
W zasadzie to nadal ta sama gra
Niewiele do roboty po Elite 4
Chrupiąca animacja

Ocena końcowa: 8+/10

Autor: Sitheral
Data: 10 marca 2014, 20:38

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *