»Sakura Swim Club – Recenzja (PC)

header

Przysiadając do ogrania kolejnej visual novelki miałem pewne obawy. Idol Magical Girl Chiru Chiru Michiru nie przypadło mi do gustu, a z serią Sakura miałem do czynienia dwukrotnie w postaci Sakura Spirit i Sakura Clickera. Tym razem padło na nowy tytuł – Sakura Swim Club.

Ach te vn-ki… czasami potrafią przynudzać, denerwować, albo wręcz przeciwnie –  przykuć do monitora i rozbawić do łez. Na szczęście Sakura Swim Club to tytuł z tej drugiej kategorii. Novelka często rozśmieszała mnie zachowaniem głównych dwóch bohaterek i sytuacji typowo wziętych z życia… oczywiście japońskiego… no dobra – raczej takich znanych głównie z haremowych anime, ale i normalnie takie nieszczęścia (albo i szczęścia) mogą się teoretycznie przytrafić. Wcielamy się w chłopaka o imieniu Kaede, który trafia do nowej szkoły. Nie ma on celu w życiu i jest wiecznie kierowany życzeniami swojego ojca, który chce, żeby jego syn dobrze się uczył i był kolejną „gwiazdeczką” w rodzinie. Z pomocą nauczyciela (a zarazem wychowawcy) trafia do jednego z najmniej popularnych klubów w szkole – klubu pływackiego. Na miejscu poznaje główne bohaterki całej opowiadanej historii; Mieko oraz Hiromi.

2015-10-30_00001

Mieko to typ dziewczyny typowo rozkapryszonej, wstydliwej i obrażalskiej. Hiromi za to jest spokojna, poukładana, ale zarazem zdolna do szaleństw. Gdyby porównać obie bohaterki, to Mieko zabieralibyśmy na długie spacery na polance w blasku księżyca, a z Hiromi spędzalibyśmy szaleńcze noce w łó… ekhm może zaszedłem troszkę za daleko, ale z pewnością wiecie o co mi chodzi. Wróćmy jednak do historii… dziewczyny prowadzą dwuosobowy klub pływacki, do którego nasz bohater oczywiście dołącza. W trakcie pobytu i zapoznawania się z nimi chłopak z dnia na dzień zmienia się i usamodzielnia, aby nie być pachołkiem czy cieniem swojego ojca. W sumie typowa fabułka, która pasowałaby do jakiegokolwiek szkolnego animca (Jeżeli oglądaliście Boku wa Tomodachi ga Sukunai, którego mangowa adaptacja jest wydana w Polsce pod nazwą Haganai: Nie mam wielu przyjaciół, będziecie wiedzieli o co mi chodzi. Tytuł polecam – należy do moich ulubionych!). Jednakże gry z serii Sakura cechuje jedna bardzo ważna rzecz!

2015-09-21_00001

Proszę państwa, to nie są tytuły dla szczególnie młodych odbiorców! Mam nadzieję, że piszę tym razem do nieco starszych czytelników. Nie mamy oczywiście scen, podczas których bohaterka jest zupełnie naga, lecz niektóre nabierają nieco seksistowskiego charakteru. Momenty te mają także swój komiczny wyraz, ale to już musicie sprawdzić na własną rękę. Typowo japoński humor – jednych śmieszy, innych zrazi. Mnie akurat rozśmieszył, bo dawno nie grałem/nie czytałem czegoś podobnego.

Wygląd głównych bohaterek bardzo mi przypadł do gustu, kreska jest naprawdę w porządku. Jeżeli chodzi o muzykę – nie mam zastrzeżeń, chociaż szału żadnego nie robi. Co prawda jeżeli chodzi o gameplay, to oprócz mozolnego klikania (wiadomo, toż to visual novel) mamy kilka wyborów moralnych, ale chyba nie robią większego zamieszania w fabułce. Novelka starcza nam na dobre 2-3 godzinki zabawy.

Czy warto zainwestować pieniądze i czas na Sakura Swim Club? Moim zdaniem powinniście dać szansę. Jeżeli lubicie sobie poczytać/pograć w visual novelkę za dość nieduże pieniądze, z pewnością powinna was zainteresować. Jeżeli nadal nie jesteście pewni, poczekajcie na promocje i bierzcie śmiało! Ja osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony!

Plusy
  • Przyjemna i lekka fabułka
  • Kreska i design postaci
Minusy
  • Nie dla młodszego odbiorcy

Ocena końcowa: 8-/10

Dziękujemy firmie Sekai Project za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 30 października 2015, 17:54

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *