»Resident Evil Revelations 2 – Recenzja (X360)

Biohazard* już od pierwszej części straszył przerażającymi zombiakami i innymi monstrami. Jedynka wydana na konsolę Playstation, przyciągnęła fanów z całego świata do grozy i strachu przed monitorami/ekranem. Chociaż zdarzały się niecodzienne wpadki w następnych częściach (jak słynny soundtrack z wersji Dualshockowej** – LINK), to przy piątej części seria uległa nowym strzelankowym trendom. Mniej strachu, więcej akcji. Niestety, nie spodobało się to graczom, więc oczywiście wybuchały różne kontrowersje itp. Mamy rok 2015 i otrzymujemy kolejną część. Muszę wam powiedzieć jedno.

resident-evil-revelations-2-logo

Jest Dobrze! Capcom nareszcie odrobił lekcję i powrócił do horroru pierwszych części RE. Mroczny, przygnębiający klimat wylewa się na ekranie przy samym menu głównym. Revelations 2 został podzielony na 4 epizody z głównego wątku fabularnego oraz dwa dodatkowe. Jeżeli ktoś preferuje wersję cyfrowe może kupić cały zestaw, bądź każdą przygodę osobno (podobnie jak w grach Telltale). Oczywiście producent oraz dystrybutorzy nie zapomnieli o fanach pudełek, więc zaserwowali także edycje z wszystkimi odcinkami. Osobiście każdy epizod na normalnym poziomie trudności przechodziłem w odstępach 2-2,5 godziny, więc 4 główne odcinki starczą na dobre 9 godzin rozgrywki.

Może powiem ( a raczej napiszę…) trochę o fabułce w grze. Wcielamy się w znaną z poprzednich części Claire Redfield, która jako jeden z pracowników Terrasave (organizacji zajmującej się zwalczaniem bioterroryzmu), została porwana wraz z innymi współpracownikami przez nieznanych oprawców. Po ocknięciu się Kobieta znalazła się na nieznanych lochach wraz z Moirą Burton. Oczywiście każdy Ich ruch na wyspie nadzoruje „Nadzorca”(w którą wciela się Mary Elizabeth McGlyyn znana z piosenek do serii Silent Hill) która wrzuca biedulki w kolejne niebezpieczeństwa. Z kolei oprócz przygód Kobitek otrzymujemy także drugą kampanię fabularną, w której główną rolę odgrywa Barry Burton***, który poszukuje na wyspie swojej córki (Moiry). Pomocą mu służy kilkuletnia dziewczynka o imieniu Natalia, która nie pamięta skąd i jak się znalazła na przeklętej wyspie. Charaktery postaci wpasowują się w rozgrywkę, gdyż Claire jest wielostronna, Moira to typ zadziornej nastolatki, Barry to ojciec, który stara się chronić swoją córkę, a Natalia jest skryta, ale także nadzwyczajna. Historie tych dwóch par, zgrabnie się splatają i grając z godziny na godzinę, chce się poznawać coraz więcej ich przygód. Tym bardziej, że przygody Claire widzieliśmy ostatnio w Resident Evil: Code Veronica, więc powrót dla horrorowej (nie shooterowej) części jest wręcz idealny. Oczywiście gra oferuje dwa różne zakończenia oraz dwa dodatkowe odcinki rozwijające historię Natalii oraz Moiry, lecz nie będę o nich rozpisywał, gdyż mogę Was zalać spoilerami.

Resident-Evil-Revelations-2-1-1280x726 (1)

Capcom najwyraźniej podpatrzył trendy horrorów na zachodzie i z pewnością wykorzystał elementy z dwóch gier, gdyż ogrywanie osobnych historii niesie za sobą bardzo dużą zmiany w gameplayu. Historia Claire i Moiry to Resident Evil z szczyptą Alana Wake’a, a Barrego oraz Natalii to Resident Evil z The Last Of Us. Pierwsza historia wykorzystuje obie postaci w zgrabny sposób. Claire jest osobą od eliminacji wrogów, za to Moira wykorzystuje latarkę i oślepia wszystkich przeciwników. Przy oślepieniu, Redfield może wykorzystywać sytuację, eliminując przeciwników przy użyciu finishera. Oprócz tego nastolatka może odnaleźć ukryte znajdźki w postaci przedmiotów, amunicji, ziół oraz rubinów. Moira nie używa broni palnej, więc drugi gracz może eliminować przeciwników łomem. W kampanii Barrego i Natalii, Natalia może również znajdywać przedmioty; przeciskać się pomiędzy szczelinami, aby otwierać drzwi lub zdobywać przedmioty oraz rzucać pobliskimi cegłami we wrogów. Najważniejszą cechą grając Natalią jest możliwość widzenia wrogów za ścianami oraz ich słabych punktów. Claire i Barry rozprawiają się z przeciwnikami bronią białą oraz palną. Przeciwników Barry może zabijać po cichu, co jest bardzo fajną funkcją w celu oszczędzenia sobie kłopotów oraz niezbędnej do przeżycia amunicji. Każda postać może wykorzystywać broń podręczną czyli koktajle mołotowa, wabiki, wybuchające butelki, bądź zasłony dymne.

Grając pojedynczo za pomocą jednego przyciska możemy przełączać się między postaciami, a grając w lokalnym co-opie (przy podzielonym ekranie) lub online sprawdza się to wręcz wyśmienicie. Osobiście doradzam grać w tę produkcje z kumplem, kumpelą, dziewczyną, chłopakiem, rodziną, z kimkolwiek. To jest gra stworzona do grania w kooperacji! Grając we dwójke łatwiej jest wykonać wiele czynności, gdyż w pojedynkę wiele akcji jest znacznie utrudnionych. Widać to szczególnie przy kampanii Barrego. Durne AI nie radzi sobie z niektórymi operacjami. Trzeba często się przełączać do drugiej postaci, aby jedna mogła otworzyć bramę klikając QTE, gdy druga umiera przy nadciągających falach zombie. Kolejna sprawa, komputer przejmując Claire, bądź Barrego nie atakuje przeciwników tylko ucieka, gdyż trzeba do tego wykupić odpowiednią zdolność**** o których później wspomnę. W zasadzie rozgrywka czasem polega na ciągłym przerzucaniu się między postaciami, co jest dość dręczące. Dlatego ponawiam swoją uwagę, aby grać w co-opie.

Każdy bohater posiada swój własny ekwipunek i może przechowywać wszystkie fabularne i zwykłe przedmioty. Ponadto niektóre przedmioty można łączyć jak ziółka, stare ubrania z alkoholem itd. Dzięki temu uzyskujemy m.in. leki lub bronie podręczne. Wspominałem również o zdolnościach nieprawdaż? Otóż po zakończeniu pewnej części historii, bądź całego odcinka, możemy wykupić zdolności za zdobyte punkty doświadczenia w grze. Zdobywane ukryte rubiny dodają nam punkty doświadczenia, za które ulepszamy, bądź wykupujemy nowe umiejętności.  Mamy do wyboru talenty wspólne dla Claire i Barrego oraz indywidualne dla Natalii i Moiry. W grze nie mamy sklepu, ani sprzedawcy jak w przypadku RE 4. Broń zdobywamy wraz z rozwojem fabuły, a ulepszamy je za pomocą poukrywanych „zestawów części” i to tylko w określonych punktach – warsztatach.  Bardzo fajnym elementem zaimplementowanym w grze jest zestrzeliwanie niebieskich talerzy, podobnie jak monety (chociaż nie wiem czy to były w ogóle monety) w RE 4. Prawie w każdym etapie gry jest ich poukrywana pewna ilość, a zestrzelenie ich daje różne profity. Apropo strzelania, mamy do zlikwidowania dość pokaźną sumę przeciwników. Oprócz zwykłych zombiaków, znajdują się dość mosiężne kreatury oraz bossowie. Jedynym dziwnym dla mnie pomysłem jest dodanie niewidzialnych wielgachnych much, które widzi tylko Natalia. No i w grze są wielkie pająki(Cellu powinieneś być zadowolony!), które wielokrotnie denerwowały mnie przy grze. Strzelanie, strzelaniem, ale starsi wyjadacze Residentów zapewne pamiętają, że w grze często mogliśmy otrzymać dość ciekawe zagadki do rozwikłania. Niestety tutaj są naprawdę nijakie. Trik polega na przenoszeniu danego przedmiotu z punktu A do B, a później z B do A. Tyle, koniec, finito!

2747346-residentevilrevelations2_barry_001_1417447775_result

Oprócz kampanii w grze mamy także tryb Szturmu, który polega na likwidowaniu kolejnych przeciwników za pomocą różnych pukawek oraz spory wybór ulepszeń. Plusem jest dość pokaźna liczba map z pierwszej części Revelations oraz Resident Evil 6. Po ukończeniu etapu przechodzimy do rozwijania naszego komputerowego „Awatara”. Rozwój swojego awatara przypomina niektóre systemy w grach RPG. Za zdobywanie kolejnych poziomów odblokowujemy masę zawartości w grze (w kampanii fabularnej także), a tego jest dość sporo. Artworki, dodatkowe tryby, nieliniowość (mamy 2 zakończenia) zachęcają do ponownego przejścia gry na wyższym poziomie trudności.

Przejdźmy do rzeczy typowo technicznych i nie bójmy się tego powiedzieć. Gra jest brzydka i to bardzo. Animacja postaci jest bardzo ładna, tak samo przeciwnicy, lecz wszystkie tekstury, meble i budynki są naprawdę okropne, tym bardziej grając na X360. Konsola także się wielokrotnie krztusiła i spowolniała miejscami rozgrywkę do 15 FPSów, liczne błędy, glitche wielokrotnie męczyły i raz mi uniemożliwiły dalszą rozgrywkę. Zombiaki przechodzili czasem przez ścianę, albo utykały na nich. AI często nie reagowało na mój widok, a Claire potrafiła przenikać różne obiekty… nawet przez Moire. Najczęstszym bugiem w grze, była ładująca się animacja otwierania drzwi. Panie stawały przy drzwiach i otwierały po dobrych 30-40 sekundach. Raz gra się tak zwiesiła, że mogłem spokojnie skoczyć zaparzyć herbatę, zanim gra pozwoli mi dalej kontynuować rozgrywkę. Jeżeli chodzi o audio, to jest bardzo klimatycznie i dobrze wpasowuje się w rozgrywkę, mamy do czynienia głównie z skrzypcami, a do klimatu rosyjskich zakamarków świetnie się wpasowuje. Ostatnie słówko o Polskiej wersji językowej. Na szczęście mamy do czynienia z wersją kinową. Dialogi są nieźle przetłumaczone i nie spotykałem żadnych większych błędów.

Ostatecznie poleciłbym nowego Residenta dla każdego fana cyklu, survival horrorów i co-opa, tym bardziej gdy wersja cyfrowa na XONE kosztuje 70zł, a na PS4 – 104zł. Jest to tytuł przyjemny, lecz nie pozbawiony swoich wad. Osobiście przejdę tę grę ponownie w wolniejszym czasie i będę oczekiwał na trzecie Revelations, gdyż kolejnego bełkotu jak w szóstce nie potrzebuje.

*Japońska nazwa serii, niestety zakazana w Europie i Ameryce z powodu praw autorskich.
**Polecam przejrzeć komentarze!
***Jeżeli nie kojarzycie Tej postaci w Residencie, to Wam przypomnę. Pojawił się w Pierwszym Residencie, w którym pełnił rolę pomocniczą w historii Jill Valentine, to On powiedział słynne „Jill, here’s a lockpick. It might come in handy if you, ‘the master of unlocking’, take it with you. (Link do oryginału) Mamy go także w Resident Evil 3 na końcu gry oraz w DLC do Resident Evil 5.
**** Po wykupieniu i tak nie strzelali.

Plusy
  • Powraca horrorowy klimacik
  • Idealna do co-opa
  • Dużo contentu do zdobycia
  • Powrót Claire Redfield
Minusy
  • Parada błędów
  • Zagadki, a raczej ich brak
  • Debilne AI przeciwników oraz bohaterów
  • Brzydka, nawet na konsolach nowej generacji.

Ocena końcowa: 7/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 19 kwietnia 2015, 17:34

Komentarze na temat “Resident Evil Revelations 2 – Recenzja (X360)”

  1. Taras napisał(a):

    „Grając pojedynczo za pomocą jednego przyciska możemy przełączać się między postaciami” :P

  2. B@rt napisał(a):

    Druga odsłona RE:R jest średnia… Choć gra ma swoje momenty, to ocena końcowa jest raczej nieadekwatna do stanu faktycznego.

  3. Kondor napisał(a):

    Dobra recenzja- zachęciłeś mnie do zagrania, ale nie jest to gra dla mnie. Nie grałem nigdy w żadnego Residenta, a ten na pierwsze spotkanie z serią raczej się nie nada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *