»Sakura Dungeon – Recenzja (PC)

Sakura Dungeon - Logo

Muszę przyznać, że dawno nie miałem tak mieszanych uczuć względem jakiegoś tytułu. Sakura Dungeon to mieszanka dungeon crawlera, visual novelki i gry w stylu Pokemonów. Koncept wypada świetnie i gdyby jego wykonanie mu dorównało, to pewnie byłaby to jedna z lepszych gier, w które grałem w tym roku.

Historia opowiada o lisicy Yomi, władczyni podziemia. A właściwie to byłej władczyni podziemia, a to dlatego, że bliżej nieznani sprawcy postanowili uwięzić ją w krysztale. Wybawca naszej bohaterki okazuje się być zaskakujący – poszukiwaczka przygód Ceri, wysłana przez swoją gildię aby oczyścić lochy, przypadkowo uwalania lisicę. Po bardzo krótkim teście siły Ceri zostaje niewolnicą.

W trakcie naszej przygody opowiadanej z punktu widzenia Yomi próbujemy znaleźć odpowiedź kto uwięził naszą postać oraz dążymy do odzyskania utraconych lochów ponownie pod swoją władzę. Prawie wszystkie postacie które spotykamy i z którymi walczymy to potwory. Ale nie, nie takie potwory, którymi straszono was w dzieciństwie. Wszystkie stworzenia są tutaj antromorficznymi dziewczynkami z dodanymi jakimiś cechami szczególnymi owych kreatur. Praktycznie wszystkich napotkanych adwersarzy jesteśmy wstanie dodać do swojej grupy. Warto również dodać, że między naszymi bohaterkami nawiązują się mniej lub bardziej widoczne romanse, więc jeśli ktoś stroni od shoujo-ai (miłość żeńsko-żeńska) to polecam tą grę ominąć szerokim łukiem.

Aby przyłączyć nowe jednostki, trzeba je złapać podczas walki. Podobnie jak we wspomnianych wcześniej już Pokemonach, musimy obniżyć pasek życia (tutaj VP) do odpowiedniego poziomu i wybrać opcję capture. Na początku będzie ona dostępna tylko u Ceri, ale z czasem będziemy mogli nauczyć tej techniki również inne postaci. Dziewczyny bazowane są na takich potworach jak wiedźmy, slimegirls czy lisie duchy.

I tutaj w tym miejscu kończą się fajne pomysły i zaczynają się braki w dokończeniu gry, która bardzo szybko robi się monotonna. Większość walk jesteśmy w stanie wygrać używając opcji Autobattle. Dużej części mechanik, które oferowała gra, nawet nie chciałem używać – bo nie było takiej potrzeby. Nasze postacie mają 6 slotów na umiejętności, w trakcie gry możemy znaleźć scrolle z nowymi. Niestety nie są one w żaden sposób opisane i sami musimy się domyślać czy warto ich użyć na naszej postaci. Dodatkowo są one jednokrotnego użytku, a wiele z nich w trakcie gry znajdziemy tylko raz. Pierwszy slot umiejętności u każdej postaci jest zablokowany skillem „Guard”, czyli blokiem. Główne postacie samoczynnie uczą się kilku umiejętności, których nie warto nawet zmieniać. Gra oferuje również specjalne umiejętności, które możemy odpalić tylko w trybie FLOW. Jeśli mam być szczery, były one kompletnie bezużyteczne, jako że rzadko było można ich używać i blokowały jeden ze slotów.

Gra nie powala również aspektem graficznym. Pomimo bardzo ładnych i szczegółowych CG artów większość grafiki jest nużąca. Poruszając się po korytarzach widzimy cały czas te same krajobrazy. Zmieniają się one kilka razy w trakcie gry, ale nadal brakuje mi jakichkolwiek specjalnych elementów, które by wyróżniały niektóre miejsca. Nie spotkamy się z półotwartymi terenami zalanymi wodą, które mogliśmy chociażby zobaczyć w Etrian Oddysey. Jedyne czego możemy się spodziewać, to ściany, drzwi, skrzynki, pułapki (jeden rodzaj…) i schody. Tyle! Gra nie oferuje również praktycznie żadnych animacji. Te najbardziej zaawansowane to przesunięcie się sprite’u postaci w górę, w dół lub bardzo uproszczone animacje zaklęć. Nie uraczymy tutaj nic ciekawego.

Od strony muzycznej nie mam nic do zarzucenia. Coś tam plumka sobie w tle i nie przeszkadza to w eksploracji. Trochę szkoda, że w grze nie ma zawartego żadnego voice actingu. Nawet w darmowym Sakura Clicker mogliśmy chociaż usłyszeć jakieś jęki od klikanych dziewczyn. Tu nawet podczas walki będzie cicho. Jedyne czym można to tłumaczyć to cięcie budżetu.

No i właśnie o tym ostatnim jeszcze. W grze jest niestety całkiem sporo błędów i innych baboli. Kilkukrotnie widywałem szary ekran informujący mnie, że dla jednej z moich postaci brakuje kwestii. Często widywałem też błędy w tekście, czasami były to literówki, czasami w dwóch miejscach wyraźnie było widać, że ktoś przetłumaczył tą samą nazwę na dwa różne sposoby (nazwa jednego z potworów podczas rozmów oraz w menu się różni). Warto również zauważyć problemy z samym sterowaniem w grze – poruszamy naszą postacią za pomocą wsad, qe robią za sidestep. Gdy walka się uruchamia i naciśniemy A przez przypadek to uruchamiamy tryb automatycznego ataku. Może to nam trochę popsuć start walki lub doprowadzić do pogrążenia naszego party. Na padzie gra się znacznie lepiej, przyciski są automatycznie zmapowane dla kontrolera Xboxowego. Ostatnim z problemów okazały się być achievementy – dwa z nich pomimo wypełnienia wymagań nie pojawiły się na moim profilu.

Samą grę ukończyłem po zaledwie 9 godzinach, mimo odblokowania wszystkich ukrytych scenek i pobocznych zadań. To strasznie krótko jak na dungeon crawler. Poziom trudności był na tyle niski, że ostatniego bossa przechodziłem w trybie automatycznym. Mimo to bawiłem się dosyć dobrze. Gra daję radę jako odmóżdżacz w stylu anime wypełniony po brzegi słodkimi dziewczynkami. Aktualnie na steamie trzeba zapłacić 19.99€. To zdecydowanie za dużo na to co tytuł oferuje. Polecam poczekać aż gra trafi do bundla lub będzie -75%. Tylko dla fanów dungeon crawlerów i eroge.

Plusy
  • Ładne CG arty
  • Ciekawy zamysł
Minusy
  • Krótka! Za droga na swoją zawartość
  • Brak zawartości po ukończeniu gry
  • Bugi, błędy tekstowe i niedopracowane elementy rozgrywki

Ocena końcowa: 4-/10

Dziękujemy firmie Sekai Project za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Lisek
Data: 12 czerwca 2016, 00:41

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *