»Samurai Warriors: Chronicles 3 – Recenzja (3DS)

Swchronicle3-jpn3dscover

Przystępując do najnowszego Musou od Omega Force nie miałem zbytnio wielkich obaw. Twórcy specjalizują się w gatunku już od pierwszego Dynasty Warriors NA. W swoim dorobku mają musou chyba na każdą możliwą platformę, zaczynając od PS1, przez  Xboxa, Xboxa 360, PS Vitę, PSP, Xbox One, PS4… nawet uraczyli obecnością serii Warriors na konsoli Wii U, tworząc bardzo dobre Hyrule Warriors. Czas na 3DS-a! Co, z tego wynika? Samurai Warriors: Chronicles 3.

Taaak… mogę od razu śmiało stwierdzić że mamy dosłownie znowu to samo. Taka sama mechanika, ten sam styl naparzania w przeciwników; wszystko już było w poprzednich grach. Muszę jednak stwierdzić, że tego typu rozgrywka o dziwo mi do tej pory się nie znudziła. Grałem w Dynasty Warriors na PS2, zdarzyło mi się popykać w jakieś Gundam Warriors oraz One Piece: Pirate Warriors 2 razem z kolegą Cellem.  Musou do tej pory wciąga i zaprasza do powrotu, aby chociaż przejść jedną planszę eliminując zastępy wrogów i ich dowódców. Może słówko wyjaśnienia dla osób niezaznajomionych z tym gatunkiem napierniczanek: biegamy swoim bohaterem po korytarzach lub klaustrofobicznych arenach i wykorzystując różne bronie (miecz, topór, młot, włócznia i tym podobne) zazwyczaj dwoma-trzema ciosami załatwiamy zastępy wrogów. Oprócz tego do dyspozycji mamy dodatkowe specjalne ataki masowego rażenia i tym podobne.* Oprócz tego nasza postać się rozwija i z etapu na etap potrafi jeszcze szybciej roznieść tysiące wrogów. Na łatwym bądź normalnym poziomie trudności gra staje się takim pospolitym masherem jednego przycisku. Podchodzimy, załatwiamy przeciwników, biegniemy dalej. Po prostu, zero stresu. Gra idealna na relaks przed konsolką. Pasjonaci wyższych poziomów trudności jednak nie muszą odrzucać tej pozycji na półkę. Gra dla wprawionego pasjonata musou będzie idealna, gdyż potrafi nie raz dokopać graczowi w pupę…

Może słówko o fabułce? Cóż, powiem szczerze… fabuła mnie nie porwała. A na pewno nie na tyle, abym ją jakoś uważnie śledził. Nasza bohaterka (albo bohater**) jest wplątana w jakiś konflikt zbrojny cesarzy, samurajów, ten teges. Oczywiście w imię naszego ukochanego cesarza będziemy mordować swoich wrogów wraz z innymi kompanami w boju. Powracają bohaterowie z innych części Samurai Warriors, mamy wybory moralne, które i tak nie mają większego sensu, gdyż nadal oglądamy te same wydarzenia w cutscenkach. Cała reszta też jest taka meeeh…

Przejdę teraz do najważniejszej sprawy… Jak nasz 3DS-ik poradził sobie z musou tego typu? Cóż… Powtórzę słowa Noxa podczas jednej z imprez, przy której pokazywałem grę. – „Mam wielkie obawy co do Hyrule Warriors na 3DSa” Gra bardzo często chrupie. 3DS nie szaleje gabarytami jak Playstation Vita (gra wyszła także na konsolkę Sony) i wielokrotnie gołym okiem jest zauważalny spadek wyświetlanych klatek na sekundę. Niskiej jakości wczytujące się tekstury przy włączonym 3D nie zrobią żadnego większego wrażenia. Z kolei mechanika musou sprawdziła się o dziwo bardzo dobrze – Gra obsługuje Circle Pad Pro, ale bez dodatkowej gałki analogowej również gra się bardzo przyjemnie – bez jakikolwiek większych problemów.  Na dolnym ekranie mamy przedstawioną całą mapkę oraz swoich towarzyszy, których możemy objąć naszą kontrolą. Górny ekran jest wykorzystywany oczywiście do oglądania naszej wartkiej akcji.

Bardzo fajnym smaczkiem w grze jest pozostawienie oryginalnego voice actingu, gdyż istnieje możliwość włączenia japońskich aktorów z anglojęzycznymi napisami. O muzyce nie będę się rozwodził, gdyż jest w porządku, ale jakoś specjalnie w ucho mi nie wpadła. Kolejnym kąskiem 3DS-owej wersji Samurai Warriors jest z pewnością wykorzystanie StreetPassa. Z jego pomocą możemy zdobywać dodatkowe punkciki dla naszej postaci, które wydajemy na kolejne ulepszenia. Niby nic takiego wielkiego, ale zawsze cieszy.

Podsumowując, czy warto zapoznać się z Samurai Warriors Chronicles 3? Moim zdaniem tak, ale tylko przy jakieś promocji. Mimo, swoich niedoróbek technicznych seria Warriors nadal potrafi cieszyć człowieka, podobnie jak poprzednie części. Tym bardziej kiedy mamy do czynienia z spin-offem spin-offa serii… nie żartuję.

*W sumie zwykły cios potrafi masowo załatwiać przeciwników…
**Jak wspomniałem, przed naszą EPICKĄ historią jest nam dany bardzo fajny edytor postaci, w którym można stworzyć własnego herosa.

Plusy
  • Musou z krwi i kości
  • Idealna na odstres
Minusy
  • Rozgrywka potrafi być nużąca
  • Chrupie
  • Fabuła…

Ocena końcowa: 7-/10

Dziękujemy firmie Conquest Entertainment za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Mkali_Vector
Data: 20 października 2015, 00:39

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *