»Sonic Mania – Recenzja (PS4)

Sega podczas obchodów 25 lecia serii Sonic The Hedgehog zapowiedziała 2 projekty związane z niebieskim jeżem –  Sonic Forces  stworzoną przez Sonic Team, oraz Sonic Manię – wykreowaną przez fanów część 2D, która jest swoistym hołdem dla Soniców z ery Mega Drive. Tą drugą zajmę się  w owej recenzji.

Pomysł na Sonic Manię powstał w głowie Christiana Whiteheada, ten znany jest wśród fandomu niebieskiego jeża przez wkład w produkcję gier fanowskich – jak i również z silnika, który został wykorzystany przez Segę przy remasterach Soniców na smartfony (Sonic The Hedgehog, Sonic 2, Sonic CD). Po przygodach z komórkami wspomniany wyżej Whitehead przedstawił swój prototyp Takashiemu Izuce, a ten zezwolił mu na kontynuowanie prac i zasugerował, dodanie zremiksowanych plansz z poprzednich odsłon. Do teamu dołączył Simon “Headcannon” Thomley, z którym Whitehead współpracował nad remasterami Soniców. Dwójkę deweloperów wsparli ludzie z Pagoda West. Zapaleni fani “jeża” mogła zrobić albo produkcję stworzoną na wyrost, albo taką na którą reszta równych im zapaleńców czekała. W Sonic Manii mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem.


Fabuła “Manii” dzieje się po wydarzeniach z 3 & Knuckles, Sonic i Tails wracają do ocalonej w trójce Angel Island. Na miejscu spotykają Eggmana, który wraz z nową grupą robotów – “Hard-Boiled Heavies” wydobywają, to co ściągnęło Sonica w to miejsce – nowe źródło energii, którym jest Phantom Ruby. Kamień który ma moc przenoszenia bohaterów w przestrzeni. Moc rubinu przenosi naszych bohaterów do Green Hill Zone i w tym miejscu rozpoczyna się nasza przygoda.

Rozgrywka to dokładnie to co znamy z klasycznych odsłon Sonica. Duetowi zapaleńców udało się idealnie oddać fizykę odsłon z Mega Drive. Soniciem steruje się dokładnie tak samo jak w 1991 roku. Sztuka ta kompletnie nie udała się w obu epizodach Sonica 4, które to twórcy “Manii” kompletnie olali w swoim hołdzie. Do dyspozycji twórcy dali nam trzy znane nam postacie. Sonic biega szybko, Tails potrafi latać, a Knuckles wspinać się po pionowych ścianach i unosić się w powietrzu. Układy plansz dla poszczególnych bohaterów nieznacznie różnią się, ale w takim stopniu, że nie warto przechodzić gry każdym z nich.


Poziomy to w głównej mierze remiksy tych, znanych z poprzednich odsłon cyklu. Każda plansza podzielona jest na 2 akty. Pierwszy jest zazwyczaj odświeżeniem pierwowzoru, gdzie twórcy zostawiają najlepsze momenty, a modyfikują tylko był dość nieintuicyjne. Drugim aktem jest wariacja twórców na temat oryginału. Mamy tu więc upust ich fantazji level designerskiej, a ta krótko mówiąc emanuje geniuszem, dla przykładu drugi akt Chemical Plant Zone (swoją drogą mojej najmniej ulubionej strefy z Sonic 2, te momenty podwodne śnią mi się po nocach, ugh) to zabawa fizyką cieczy, tak świetnie wpleciona w estetykę poziomu, że  stał się on jednym z moich ulubionych poziomów w platformówkach ever. Nie myślcie jednak, że Sonic Mania to tylko powrót do przeszłości. Nic bardziej mylnego. Twórcy dodali kilka swoich autorskich poziomów, te są ucztą dla fanów Sonica i Segi. Pełne odniesień do wcześniej wspomnianych, cieszą tak pod względem estetyki jak i designu poziomów.

Po planszach rozsiane są znajdźki: klasyczne kontenery z życiem, nietykalność, buty prędkości i osłona. Twórcy dodali także osłony żywiołów z 3 & Knuckles, które działają trochę inaczej niż we wcześniej wspomnianym. Osłona elektryczności przyciąga do gracza pierścienie i pozwala na podwójny skok. Osłona wodna daje umiejętności oddychania pod wodą i skoku z odbicia. Ognista osłona dodaje odporność na ogień oraz dashowanie, dzięki niej możemy również  podpalać niektóre elementy poziomów, co pozwala odkryć ukryte ich części.

Twórcy nie zapomnieli również o poziomach specjalnych, które w poprzednikach pozwalały na zdobywanie szmaragdów chaosu. W tej odsłonie mamy dwa typy takich plansz, pierwsze odblokowuje się po wbiegnięciu w ukryty duży pierścień, te polegają na pościgu za robotem w scenerii pseudo 3D. Aby dogonić robota musimy pilnować poziomu prędkości, oraz pozostałego czasu. Ten pierwszy powiększamy zbierając niebieskie sfery, a drugi zbierając złote pierścienie. Poziom specjalny przegrywamy w momencie gdy wypadniemy z trasy, lub zabraknie nam czasu.  W nagrodę dostajemy szmaragd chaosu. które po zebraniu siedmiu, analogicznie jak w poprzednikach, odblokowują prawdziwego bossa. Według mnie są to najlpesze specjalne poziomy w Sonicach w całej serii. Są bardzo grywalne, uczciwe i perspektywa w której są ukazane jest przyjemna dla oka. Drugi typ poziomów specjalnych odblokowujemy w momencie, gdy przebiegniemy przez punkt kontrolny z odpowiednią ilością pierścieni. Te są znane tym wszystkim, którzy grali w Sonic 3 & Knuckles. Polegają one na zbieraniu niebieskich sfer, przegrać je możemy w momencie, gdy zderzymy się z czerwoną sferą. W nagrodę dostajemy medale, które odblokowują dodatkowe tryby gry, artworki etc. Są one najgorszą częścią gry, sterowanie w nich jest średnio intuicyjne, a sferyczność tych poziomów sprawia, że są one wymiotogenne.


Muzycznie gra brzmi  świetnie, utwór w intrze wykonany został przez duet Hyper Potions, tworzący muzykę elektroniczną. Pasuje on do klimatu produkcji, oraz miło się go słucha pisząc tę recenzję. Muzyka w grze to natomiast aranżacje utworów z pierwowzorów (poza poziomami autorskimi) wszystkie brzmią wręcz fenomenalnie, niby trochę inaczej ale nadal jakby odgrywał je układ dźwiękowy z Mega Drive. Są niezłym tłem dla platformowania, szybko się “wrzynają” w głowę, przez co nadają rytm poziomom.

Sonic Mania to idealny hołd dla tej ikonicznej już marki, bierze to co najlepsze z gier o niebieskim jeżu oraz dodaje dużo od siebie. Gra w której fani znajdą  masę odniesień i nawiązań, a nowi gracze zachwycą się projektami poziomów i mechaniką platformowania. Według mnie jest to najlepszy tytuł 2d z Sonciem bijący na głowę moje ulubione Sonic CD, oraz stający na równi z Sonic Generations jeżeli chodzi o gry z niebieskim jeżem w ogóle.

Plusy
  • Klasyczna rozgrywka
  • Muzyka
Minusy
  • Słaba bonusowa minigierka

Ocena końcowa: 9+/10

Dziękujemy firmie Cenega za udostępnienie egzemplarza gry!

Autor: Pojler
Data: 20 listopada 2017, 23:29

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *