»Tales of 15th Anniversary Soundtrack – Recenzja

taRecenzja pochodzi ze strony Gracze Słuchacze – serdecznie polecamy Wam ją odwiedzić jeśli jesteście zainteresowani porządnym dziennikarstwem w dziedzinie muzyki z gier. Autorzy dostarczają newsy, recenzje, wywiady i miewają konkursy, w których można wygrać naprawdę fajne nagrody. Firmie Cenega dziękujemy za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Kompozytor: Motoi Sakuraba, Hibiki Aoyama
Data wydania: 10-07-2013
Format: CD

Ocena: 3/6

Trudna młodzież

Prosto z mostu – Tales of 15th Anniversary Soundtrack to w najlepszym wypadku przeciętna płyta, choć niekoniecznie za sprawą samej muzyki. No bo kto przy zdrowym rozsądku stawia wymagania samplerowi, składance niemal z definicji przypadkowej i nieprzemyślanej? Jedyne sensowne kryterium oceny, jakie przyszło mi do głowy, to czy oddaje należyte honory każdemu z czterech albumów, po które sięga repertuarem, a przy okazji zachęca do ich nabycia lub przynajmniej osłuchania. Tutaj również przegrywa, ale o tym za chwilę.

W skład urodzinowej, nastoletniej składanki Tales weszły odpowiednio Vesperia, Abyss, Graces i Xillia – wszystkie spod pióra Motoiego Sakuraby i Hibikiego Aoyamy (w pewnym uproszczeniu – nawet wariaci japońszczyzny z VGMdb nie są do końca zgodni, kto dokładnie pracował przy najnowszych „opowieściach”). W praktyce jednak selekcję 16 utworów różnią detale; to stylistyczny monolit, który równie dobrze mogłyby reprezentować pojedynczą grę. Z jednej strony plusik dla spójność, z drugiej wyraźny sygnał, że już od 2006 roku (wtedy opublikowano ścieżkę z Tales of the Abyss – najstarszą w całej selekcji) seria zjada własny ogon. Słaba zachęta dla ewentualnych nabywców.

Recenzenckie zarzuty na bok, bo w oderwaniu od kontekstu Tales of 15th Anniversary Soundtrack na pewno znajdzie swoich amatorów. Sporo gładkich melodii (New World, Carefree Journey, March of Brave Vesperia) z użyciem tak uwielbianych retro sampli, gdzieś w tle progresywne dziwactwa Sakuraby (The Arrow was Shot, Indomitable Spirit), tylko czasem balansujące na granicy akceptacji (). Żadnych niespodzianek, ale za to konsekwentna przeciętność. Rozmiarem również nie powala, szczególnie na tle oryginalnych ścieżek (4 płyty każda) czy nawet poprzedniej urodzinowej składanki (3 woluminy wydawane oddzielne, każdy przynajmniej godzinny). I dobrze, bo niewiele więcej mogłoby posłać całość na dno.

15 urodziny Talesów to skromne i przewidywalne przyjęcie, bez szaleństwo czy ekstrawagancji. Wszyscy spokrewnieni gustem z inżynierem Mamoniem znajdą coś dla siebie, pozostali mogą szukać wrażeń gdzie indziej.

Autor: Arkadiusz Haratym
Data: 6 kwietnia 2014, 19:32

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *