»Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call – Recenzja (3DS)

     curtaincall

Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call jest sequelem Theatrhythm Final Fantasy. Obie gry zostały wydane na konsolę 3DS we wszystkich regionach. TFF:CC pozwoli nam po raz kolejny zmierzyć się z siłami zła próbującymi zniszczyć świat. Tym razem naszą bronią będzie stylus oraz nasze poczucie rytmu.

RealEmotion1

Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call to gra muzyczna. Naszym głównym zadaniem jest uderzanie w ekran do rytmu piosenek znanych nam z gier Final Fantasy (ale nie tylko). Ekipa ze Square Enix oddała nam do dyspozycji całkiem sporo różnych trybów rozgrywki. Fabuły nie oczekujcie – mimo wszystko to typowa gra muzyczna, a historia sprowadza się jedynie do próby ratowania świata przed Chaosem przez muzycznych wojowników.

Graficznie otrzymujemy to samo co oferował nam pierwszy Theatrhythm. Kolorowe tła, płaskie chibifikowane postacie (takie mocno słodkie anime) i dosyć przyjemną obsługę trybu 3D. W sequelu poprawiła się trochę czytelność srebrnych nutek pojawiających się w trybie FMS (Field Music Sequence). Warto też zauważyć, iż dodano trochę nowych postaci i lokacji, po których podróżujemy czy w nich walczymy.

fftrcc_screenshots_final_66_menuCieszy fakt dodania Versus Mode, w którym możemy zmierzyć się z naszymi znajomymi offline oraz z graczami z całego świata w trybach z rankingiem lub bez. Połączenie z serwerami gry jest bardzo stabilne i nigdy nie zdarzyło mi się rozłączenie w trakcie rozgrywki.

Powraca znany z oryginału tryb Music Stages. Możemy w nim wybrać dowolną odblokowaną piosenkę. Bardzo ucieszyło mnie, że tym razem jest ich na początku znacznie więcej i do tego od razu mają dostęp do wszystkich trzech poziomów trudności. Koniec z nudnym przechodzeniem banalnych utworków, żeby pograć w coś sensownego.

Ostatni główny tryb – Quest Medleys, pojawił się w zastępstwie znanego z oryginału Chaos Shrine. Przemierzamy losowo wygenerowane questy grając coraz trudniejsze utwory, aby otrzymywać nagrody w postaci kart postaci (o nich niżej) czy kryształów. Dzięki tym drugim możemy odblokowywać nowych bohaterów. Jeśli generator stworzy ciekawy efekt, możemy podzielić się nim z innymi dzięki StreetPassowi (wzajemne wykrywanie się konsolek). Dzięki temu stałem się posiadaczem bardzo fajnego questa dającego tony doświadczenia.

We wszystkich trybach gra dzieli się również na trzy różne rodzaje rozgrywki znane z pierwszej odsłony Theatrhythmu. EMS, BMS oraz FMS. EMS (Event Music Sequence) polega na podążaniu za kółkami wyświetlającymi się na wstawkach wideo z gier. BMS (Battle Music Sequence) oferuje nam rozgrywkę bardziej przypominającą walki z serii Final Fantasy. Nasza drużyna stoi po prawej stronie a nutki lecą z lewej. Pukamy w ekran, aby nasze postacie atakowały przeciwników, rzucały czary czy przyzywały summony. BMS zawiera najszybsze utwory w grze (przeważnie motywy bitewne). Ostatni tryb to FMS (Field Music Sequence), w którym biegniemy w lewą stronę. Gameplay polega na pukaniu w ekran oraz poruszaniu przyciśniętym stylusem w górę i dół. Usłyszymy tu muzykę znaną z miast czy mapy świata. Nowością w Curtain Call są etapy z trochę zmienioną perspektywą, w których płyniemy statkiem po morzu lub po niebie.

Jak wspomniałem wyżej, w grze powracają również karty postaci – CollectaCards. Tym razem nie są one jedynie elementem kolekcjonerskim. W Curtain Call możemy ich używać, aby ulepszyć nasze postacie. Każda karta ma przypisane do siebie statystyki, które zwiększają moc bohaterów. Jeśli użyjemy kilka kopii tej samej karty, to wzmocnimy jej efekt.

Oczywiście najsilniejszym aspektem produkcji jest muzyka. Pomimo Final Fantasy w tytule pojawiły się nie tylko kompozycje pana Nobuo Uematsu. Za sprawą DLC możemy się zaopatrzyć również w utwory z Bravely Default, serii Chrono i SaGa, a nawet z gry The World Ends With You. Każdy taki kawałek kosztuje 0,99$. Cieszy również fakt, że w samej grze (bez kupowania DLC) pojawiają się utwory z mniej znanych odsłon FF, takich jak Tactics, Chocobo Dungeon, Crystal Chronicles, Dissidia, Crisis Core czy nawet z filmu Advent Children. Twórcy chwalą się ponad 200 utworami upchanymi na nośniku – wow! Co więcej, wszystkie motywy z pierwszej części zostały przeniesione do drugiej. Dobra robota SE!

Komu mogę polecić Curtain Call? Zdecydowanie wszystkim fanom gier Square Enix i gier muzycznych. Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call to solidna pozycja tego typu wypełniona po brzegi masą zawartości. Jest to zdecydowanie duży krok naprzód względem oryginalnego, również dobrego, Theatrhythmu. Jeśli szukacie zabawy na najbliższe 50 ~ 100 godzin przy wspaniałej sentymentalnej muzyce z gier jRPG – to jest to coś dla Was.

Recenzja napisana w oparciu o amerykańską wersję gry pobraną z eShopu.

Plusy
  • Przystępna dla początkujących, dobra dla zaawansowanych
  • Mnogość trybów
  • Wiele godzin zabawy z questami, StreetPassem oraz odkrywaniem nowych postaci
  • Niesamowita liczba zawartych utworów
Minusy
  • Brak możliwości kupienia DLC w paczkach

Ocena końcowa: 9/10

Autor: Lisek
Data: 27 kwietnia 2015, 04:20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *