»Warsaw Games Week – Relacja

Mkali Vector

Muszę powiedzieć, że Warsaw Games Week zaciekawiło mnie już od momentu Nintendo E3 Post Tour, kiedy prezes zarządu osobiście nas zaprosił na to wydarzenie. Przybyłem, zobaczyłem i wróciłem zadowolony. Ale zacznijmy od początku – w dość mroźny poranek razem z Jakbu (pamięta ktoś jgames.pl?) i Yamnym wyruszyliśmy na targi. Muszę pochwalić organizację za umiejscowienie targów, gdyż hala expo jest dość spora i można było rozmieścić wiele stoisk, scen i tak dalej.

Na samym początku zwiedziliśmy stoisko Ubisoftu oraz Nintendo. To drugie obfitowało w gry, które zostały już dawno wydane na konsole Wii U oraz 3DS: Splatoon, Super Smash Bros, Mario Kart 8, jeszcze świeży Super Mario Maker oraz The Legend of Zelda: Tri-force Heroes, w które mieliśmy okazję ograć nawet na Nintendo E3 Post Tour. Nowościami były oczywiście Mario Tennis, o którym także pisaliśmy, oraz Xenoblade Chronicles X.  Co mogę napisać o tym tytule? Cóż… z  pewnością to będzie jeden z najładniejszych rpg-ów na Wii U. Grałem z dobre 20 minut i mogę powiedzieć. że grze jest bliżej do MMORPGów, niż jRPG. Nie będę się jednak teraz rozpisywać, bo Yamny ma coś o niej więcej do powiedzenia. Jeżeli chodzi o atrakcje, to na scenie przez dłuższy czas była pogrywajka w Super Smash Bros oraz Super Mario Maker. Nie uświadczyliśmy „20 nintendowskich pytań”, które były w planie. Turniej w Mario Kart 8 również był przepełniony.

P1020123  P1020160

Przejdźmy może do stoiska Ubisoftu, który według mnie królował. Dlaczego? JUST DANCE 2016 – to wszystko wyjaśnia. Miałem okazję ponownie przetestować najnowszą odsłonę w  turnieju, na którym zdobyłem najwyższą punktację od jury przy piosence Aronchupa –  i’m an albatroz. Później nie dałem rady w finałach, ale bawiłem się świetnie i dorwałem fajny fanty przy okazji. Jeżeli chodzi o samą grę, to będzie kolejny idealny tytuł na imprezki domowe. Sam wielokrotnie densowałem razem z koleżankami (Owieczko, pozdrawiam!) kilka godzin i świetnie się przy tym bawiłem.  Składanka zawierająca piosenke FUN – Pitbull feat. Chris Brown sama tego dowodzi. Co jeszcze oferował Ubisoft? Oczywiście Assassin’s Creed Syndicate oraz Rainbow Six Siege. Syndykat przyciągnął mnie z powodu klimatu. Nie jestem wielkim fanem tej serii i ostatnią częścią, którą ograłem była dwójka, ale Londyńska odsłona porywa swoim urokiem. Rainbow Six Siege z kolei to tytuł, który mógłby zdetronizować Counter Strike’a. Graliśmy co prawda tylko w betę, która potrafiła mnie wywalić z gry na pulpit i rozłączyć w pewnym momencie wszystkich graczy na stoisku, ale świetnie się i tak bawiłem. Każdą akcję musieliśmy dobrze przemyślać, kombinować z taktykami, kryć się i wykorzystywać wszystkie zdolności naszych postaci. Świetny pożeracz czasu! Bardzo żałuję, że nie mogłem sprawdzić The Division, lecz kolejki mnie znacznie straszyły. Poczekam na otwartą betę.

Kolejnym stoiskiem, które specjalnie podpadło mi do gustu, była Cenega, gdzie mogłem pograć w Street Fighter V. Muszę przyznać, że od momentu zagrana w bijatykę nie mogę się doczekać tej odsłony. Rozgrywka jest jeszcze bardziej arcadowa, niż IV. Zdołałem zmierzyć się z Jakbu oraz Yamnym i wyszedłem z tego zwycięsko :D Sprawdziłem też poczciwego Ryu oraz R. Mike’aktóry ma świetne wrestlerskie combosy i wykorzystuje swoją partnerkę do ataków specjalnych. Grafika w grze również bardzo się podoba, nie jest tak brzydka jak w przypadku Street Fightera 4 czy SF X Tekken. Ponadto na stoisku cenegi miałem okazję zobaczyć prezentacje gry Deus Ex: Mankind Divided, Mafii 3 oraz X-COM 2. Zacznę od tego ostatniego, który olśnił mnie całkowicie i naprawdę żałuję, że nie ograłem do tej pory pierwszej części. Tym razem musimy walczyć z organizacją która jest w kolaboracji z kosmitami. Coś czuję, że to będzie bardzo dobry pochłaniacz czasu.
Mafia 3, której najbardziej oczekiwałem, najbardziej zawiodła… dlaczego? Bo dostałem trailer z E3 „o ten” oraz filmik zawierający wszystkie informacje, o których już dawno wiemy.  Prezentacja Mankind Divided bardzo mi się podobała, gdyż przedstawiała nowe smaczki w grze, takie jak broń Tesli, podręczne ostrze czy slow-motion przy większej rozwałce. Ponadto widziałem stoisko z Warhammerem, Mad Maxem, Battlebornem, Just Cause 3, grami Lego oraz Guitar Hero Live, o którym później wspomnę.

Stoisko Xboxa z pewnością ucieszyło mnie najnowszym Halo, które uwielbiam. Razem z Jakbu graliśmy w demko kampanii i podobało mi się, tak samo zresztą jak Guitar Hero Live. Nie jestem wybitnym grajkiem na plastikowych gitarkach, ale ten tytuł akurat mi się podobał, bo wdrożył świeży pomysł, który wypadł bardzo dobrze.
Niby wszystko fajnie, ale bardzo nie podobała mi się sprawa z prowadzeniem atrakcji. Dlaczego? Z pewnością gimbazjalny humor prowadzącego. Nie żartuję, jedno dziecko nawet odeszło z płaczem, gdyż ten zrugał go za niewiedzę o Xboxie. Minecraftowe dwa ognie natomiast…  szkoda gadać. W przeciwieństwie na szczęście do prowadzących XY, którzy mieli własny panel/konkurs – to było przeprowadzone właściwie. Żałuje tylko, że nie mogłem pograć w nowego Mirror’s Edge, ale podobnie jak przy Division – kolejki straszyły.  Najmniej podobało mi się Logitecha, przy którym mnożyło się od graczy LoL-a i CS Go, Roccatów, gdzie ludzie tylko się wydzierali i wyznawali miłość do LoL-a i Sony.

Tak, Sony było dla mnie największym zawodem, gdyż nie miałem czego tam szukać. Star Warsy mnie zbytnio nie interesowały, a w Uncharted 4 chciałbym pograć, nie oglądać. Tak samo z Horizon. Żałuję, że jakimś cudem zapomniałem o nowym Rachet & Clank, ale to moja wina. Najgorsze jest to, że krążyły tam non-stop tłumy, gdyż cały czas przeprowadzane były spotkania z youtuberami, których prawie nie znam/nie słyszałem. Gry też nie powalały, bo wszystko miały już premierę dawno za sobą. Bloodborne, Driveclub? Przecież znamy to od dawna…

Kolejnym minusem targów to całkowity brak indyków. Tak. W zeszłym roku na PGA indyki miały własną halę i mogłem pograć w takie cudeńka jak Electrobody 2*, Team Indie lub Stomp it up. Teraz było jedynie stoisko z Motocross Ninja, które przypominało starą Elastomanię. Nie podobało mi się te umiejscowienie stoiska Roccatów przy Lego. Dzieciaki były wielokrotnie wystraszone, kiedy grupka graczy wydzierała się na całą koparę „Roccat! Roccat!”. Ogólnie cała otoczka targów bardzo mi się podobała i chętnie przybędę za rok  Teraz oddam głos moim kolegom.

*Serdeczne pozdrowienia dla Contra Bandy o/


Yamny

Byłem na Warsaw Games Week w sobotę i spędziłem tam ledwo kilka godzin, także nie wyrobiłem sobie jakiejś konkretnej opinii na temat imprezy. Podobało mi się oznaczenie stref na obu halach – w większości przypadków było wyraźnie widać kto gdzie się znajduje i co jest prezentowane. Jeśli chodzi o wady to mogę tylko wspomnieć o tłumie, który dziko wyrywał ręce w stronę materiałów promocyjnych, które rzucona ze scen.

W związku ze wspomnianym ograniczeniem czasowym swoją uwagę skoncentrowałem głównie na stoisku Nintendo, po którym pozostał pewien przyjemny, a zarazem gorzki smak. Godzinowa rozpiska atrakcji a głównej scenie nie pojawiła się na oficjalnych broszurkach targów, tylko była porozwieszana często-gęsto w różnych częściach obu hal. Nie uświadczyłem quizu 20 pytań, który miał rozpocząć się wczesną porą w sobotę ani nie mogłem wziąć udział w turnieju Mario Karta 8, który miał limit 16 uczestników. Normalnie przebolałbym nieuczestniczenie w zabawie, gdyby nie fakt, że duża część partycypantów nawet nie dotknęła kontrolera na ogólnodostępnym stoisku dla czterech graczy by zapoznać się z mechaniką gry. Te części programu, w którym obowiązywały wolne rozgrywki były dobrze zorganizowane, a każdy gracz wychodził ze sceny bogatszy o drobny gadżet.

Skoro już zacząłem ten temat, to muszę wspomnieć, że ilość stoisk z grami była spora – zarówno z tymi na konsole 3DS, jak i tymi na konsole Wii U. Większość tytułów niestety miała już swoją premierę w tym roku, dlatego nie interesowało mnie ogrywanie po raz kolejny Super Mario Makera, Smasha, Splatoona, Kirby’ego, Yoshiego czy Pokemonów. Poza tym można było ograć pozycje, które dopiero co wyszły lub jeszcze nie pojawiły się na półkach sklepowych.

P1020161 P1020131

Najbardziej mnie interesował jrpg Xenoblade Chronicles X. Ze źródeł redaktora Kalickiego wynika, że na WGW została zaprezentowana pełna wersja gry. Jako, że nie miałem styczności z poprzednią odsłoną serii musiałem spędzić chwilę czasu by poznać jej mechanikę. Mimo tego nie udało mi się jej ogarnąć do przyzwoitego stopnia i nie czerpałem satysfakcji z przypadkowego zabijania przeciwników i zbierania lootów. Otwarty świat gry kipi swoją majestatycznością oraz różnorodnymi stworami. Ścieżka dźwiękowa przygotowana przez Hiroyukiego Sawano nie zawodzi jego fanów (w końcu ci przyzwyczaili się już do dostawania dokładnie tego samego za każdym razem – dop. Shippo) i stoi na przyzwoitym poziomie, chociaż dziwnie czułem się słysząc dynamiczny utwór śpiewany w trakcie walki (kek, typowy Sawano – dop. również Shippo). Czekam z niecierpliwością na grudniową premierę.

Wypróbowałem też najnowszą odsłonę Mario Tennis:Ultra Smash. Kolorowa oprawa graficzna jak na standardy Nintendo stoi wysoko. Drażnił mnie fakt, że instrukcja odbijania piłki ukazała się jedynie na samym początku rozgrywki i próbując zdobyć kolejne punkty nie miałem pojęcia jaką technikę mogę zastosować by przechytrzyć przeciwnika. Bardzo ciekawe było wykorzystanie Mega Mushrooma w czasie gry, dzięki któremu tenisista powiększa swój rozmiar i wyraźnie zyskuje dodatkową moc odbicia. Odczucia nie zmieniły się od czasu E3 i Mario Tennis: Ultra Smash nie jest tą grą na którą czekałem.

Jakbu

Na targi Warsaw Games Week 2015 przyjechałem w jednym celu – wziąć udział w turnieju CS:GO. Niestety, nie było mi to dane i skończyłem na zwiedzaniu wszelakich dostępnych stanowisk z grami. Zacznijmy od tych najlepszych punktów w programie, czyli sekcji Ubisoftu. Firma z Montrealu zorganizowała ponad 100 punktów do grania, prezentując nowo wydane oraz nadchodzące tytuły. Spośród wielu tytułów firmy udało mi się sprawdzić najnowsze odsłony serii Assassin’s CreedRainbow Six.

Pierwszy tytuł zachwycił mnie trailerem, ale niestety po sprawdzeniu jak gra się w tę produkcję musiałbym wystawić negatywną ocenę. Sterowanie jest mało intuicyjne, a sama pozycja nie wprowadza żadnych innowacji – po prostu odgrzewany kotlet w nowej lokacji. Co innego mogę powiedzieć o drugiej grze, która pomimo bycia w fazie beta wydaje się być dopracowanym tytułem, który z pewnością zagości w wielu domach. Od dawna (tj. od czasów Wolfenstein: Enemy Territory) nie grałem w coś tak dopracowanego, przeznaczonego do rozgrywki online. Warto również wspomnieć o scenie Ubisoftu, gdzie prezentowane były trailery najnowszych gier oraz Just Dance 2016, w którym doskonale radził sobie redaktor Kalicki, zgarniając wiele fantów.

P1020166 P1020162

Co innego można powiedzieć o stanowisku Nintendo, które poza zaprezentowaniem wielu wydanych już gier nie miało nic więcej do pokazania. Oczywiście można było ograć najnowszą odsłonę Xenoblade, które wyglądało obłędnie, ale jedną grą nie da się wygrać targów (chyba, że to hit pokroju Grand Theft Auto). Zanim przejdziemy do stanowisk Sony oraz Microsoftu, warto jeszcze wspomnieć o Cenedze, która również posiadała całkiem spory metraż. Pokazy X-COM 2 oraz najnowszej odsłony Deus Ex’a wypadły bardzo ciekawie, czego niestety nie można powiedzieć o Mafii III, gdzie nie pokazano żadnych nowych materiałów. Całość ratowała prezentacja grywalnej bety Street Fighter V, która zaskakiwała płynnością i jakością wykonania. W sekcji Xboxa można było ograć najnowsze Halo (do którego nigdy mnie nie ciągnęło), Guitar Hero (zmiany bardzo na plus) czy Mirror’s Edge (które niestety musiałem pominąć, ze względu na ogromne kolejki). Najgorzej jednak wypadło Sony, które nie pokazało niczego nowego. W dodatku najwięcej stanowisk przeznaczono na prezentację… odświeżonej wersji przygód Nathana Drake’a.

Pomimo wielu rozczarowań, targi oceniam pozytywnie – zorganizowanie tej imprezy tuż po Poznań Game Arena wypadło bardzo na plus. Brak tłumów zdecydowanie poprawił komfort, którego często brak na tego typu wydarzeniach. W takim razie zwracam ponownie głos dla Mkaliego.

Summa summarum, Warsaw Games Week wypadł bardzo dobrze i z pewnością może konkurować z PGA, a w przyszłości może z takim Gamescomem… 

Autor: Mkali_Vector
Data: 25 grudnia 2015, 23:12

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *