»Xenogears – Recenzja (PS1)

Wiecie – są takie gry, które wciągają do tego stopnia, że zaciera się granica pomiędzy rzeczywistością a światem, który stworzyli programiści. Teraz, gdy za sobą mam już przejście Xenogears’a – bo o nim mowa – mogę stwierdzić, że jest to właśnie jedna z tych gier. Kiedy pierwszy raz zasiadłem do Xenogears’a nie przypuszczałem, że ta gra zabierze mi tyle dni z życiorysu.

Początek niepozorny – kontrolujemy chłopaka (Fei Fong Wong) z pewnej małej wioski na odludziu. W wiosce trwają przygotowania do ślubu, wszyscy są szczęśliwi , po prostu sielanka. W pewnym momencie jednak tą spokojną wioskę atakują ogromne maszyny służące do walki – Geary. Po kilku(nastu) minutach wartkiej akcji Fei musi uciekać, co czyni pomimo wielkiej niechęci. W lesie spotyka Elly – młodą dziewczynę, ich losy zaczynaj± się zbiegać, fabuła jak burza zaczyna brnąć do przodu. Motywy reinkarnacji, powielania jaźni, mitycznych maszyn wojennych . Gra ma w sobie coś, dzięki czemu można ją określić mianem wybitnej. Nie wiem co to jest – może fabuła – wspaniała przygoda która nie pozwala nam się oderwać od ekranu. Może tajemniczość i wątki religijne, które dodają grze jakiegoś posmaku, powiedziałbym nawet mistycyzmu. A może to system i oprawa (zwłaszcza dźwiękowa) gry, które pozwalają graczowi swobodnie „wpłynąć” w ten wspaniały świat. Jedno jest pewne, ta gra została stworzona przez ludzi, którzy włożyli w nią całe swoje serca i dlatego teraz my możemy włożyć całe swoje serca w przeżycie tej przygody, która na długo pozostanie w naszej pamięci.

Od strony technicznej dzieło Squaresoftu (używam tej nazwy, gdyż pod takim szyldem została wydana gra) prezentuje się bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć wspaniale. Grafikę można określić mianem „wystarczającej”. Nie mamy tu do czynienia z fajerwerkami na ekranie, jakich uświadczyć możemy grając w inne produkcje Square – chociażby serie FF. Tutaj poruszamy się w generowanym w czasie rzeczywistym otoczeniu, które możemy dowolnie obracać. Postacie nie są bryłami jak to było w FF7 czy też wzorowanymi na wzór prawdziwego człowieka polygonalnymi modelami jak w FF8. Tutaj mamy coś innego – owszem, postacie są zbudowane z polygonów (jakże by inaczej), ale są one zbudowane w mangowym stylu. Ogólnie gra jest typowo japońska – mamy tu wstawki będące krótkimi (lub nie) filmami Anime, mamy Geary (mechy, które w Japonii są najbardziej popularne) czy też wspomniane postaci. Przejdźmy do muzyki. Za stworzenie oprawy dźwiękowej odpowiedzialny był Pan Yasunori Mitsuda, którego stawiam na równi z Panem Nobuo Uematsu. Obydwoje potrafią swoimi utworami wycisnąć z człowieka ostatnią kroplę potu, łzę, lub też rozbawić do śmiechu. I oczywiście w Xenogears’ie uświadczymy dzięki Mitsuda-san wszystkich wspomnianych uczuć. O muzyce w tej grze nie można powiedzieć złego słowa – jest po prostu wspaniała, doskonała. Usłyszymy to kawałki żywe, skoczne, stonowane, spokojne jak i smutne, chwytające za serce. Twórcy (bo w końcu Mitsuda sam jej nie tworzył) idealnie zgrali swe dzieła z tym, co dzieję się w grze. Warto tu chociażby wspomnieć o utworze „Emotion” przygrywającym nam podczas wędrówki po mapie świata (spokojne, wesołe brzmienie) czy „Blackmoon forest” który jest też nazwą lokacji (tajemnicze brzmienie wprawiające nas w naprawdę nieopisany nastrój). Nie można tu też zapomnieć o dwóch piosenkach w grze. Jedna z nich – „Star of teras” jest wokalną aranżację motywu z mapy świata w szybszym rytmie, a druga – „Small two of pieces” to piosenka śpiewana… nie powiem kiedy, zagrajcie sami :-). W obydwu piosenkach swoim głosem uracza nas Joanne Hogg, wspaniała, genialna wokalistka. Jej głos wprost idealnie komponuje się z muzyką Yasunori Mitsudy tworząc niepowtarzalny klimat. Nie boję się też stwierdzenia, że „Small two of pieces” jest najlepszą piosenką w jRPG’ach. Teraz kilka słów o systemie. Nie jest on może tak rozbudwany jak w grach z serii FF czy Dragon Quest, lecz na pewno jest bardziej przystępny i prostszy do opanowania. Mamy tutaj magie zdobywaną razem z levelami, uzbrojenie kupowane w sklepach, zdobywane w walkach czy ze skrzyń, mamy w końcu Gear’y którym możemy upgrade’ować silnik, ramę czy uzupełniać paliwo. Nic nadzwyczajnego można by rzec, ale o to chyba twórcom chodziło – żeby system nie przerósł pozostałej, na 100% ważniejszej części gry. Jeszcze słowo o walkach. Są one rozwiązane nietypowo jak na jRPG’i – mamy tu bowiem następujący motyw : walkę zaczynamy z 7 punktami AP które zużywamy podczas ataku (trójkąt zabiera 1 pkt, kwadrat 2 a iks 3). Określone kombinacje tych ataków prowadzą do wyprowadzenia Deathblow’ów, czyli specjalnych ataków zadaj±cych większy damage. W późniejszej fazie gry można te punkty kumulować (niewykorzystane w danej turze przechodza na następna) i wykorzystywać do specjalnych ataków Combo, które są niczym innym jak połączeniem poszczególnych deathblow’ów. W czasie walki można też oczywiście zasiadać do Gear’ów (tylko w określonym miejscu i sytuacji) które posiadaj± troszkę inny system walki niż postaci, lecz różnice nie są aż tak znaczące, żeby je tu opisywać. Wspomnę jeszcze o tym, że jak przystało na jRPG’i fabuła prowadzi nas określonym torem, do czego chyba już każdy zdołał się przyzwyczaić. Warte odnotowania jest jednak to, że w grze istnieje kilka mini-gierek (np. gra w karty) i side-questów, które skutecznie odrywają nas od liniowej (choć w żadnym wypadku nudnej) fabuły. Poza liniową fabułą gra ma kilka minusów, z których warto wymienić np. zbyt skomplikowaną „ścieżkę podróży” czy używanie w grze słów, które dla przeciętnego gracza średnio obeznanego z językiem angielskim mogą stanowić spora przeszkodę. I jeszcze na koniec ciekawostka – gra ta miała duże problemy z opuszczeniem Japonii ze względu na duże powiązania z religią które wielu „krytykom i znawcom” nie odpowiadały. Na szczęście ktoś poszedł po rozum po głowy i gra ukazała się poza „krajem kwitnącej wiśni”.

Podsumowując – Xenogears to gra wybitna, której nie zniszczy piętno czasu. Mistrzowie ze Square po raz kolejny pokazali, że ich dzieła są czymś, co można określić mianem „od graczy dla graczy”. Już po ukończeniu tego tytułu będziecie do niego wracać przez długi czas. I zapewniam was – ta gra jest warta zagrania, ukończenia i powrotu do niej. Takich gier nie tworzy się często. 

Plusy
  • Scenariusz
  • Muzyka
Minusy
  • To trzeba coś tutaj wpisać?

Ocena końcowa: 10/10

Autor: Ramza
Data: 1 grudnia 2017, 14:35

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *