»Zero Escape: Virtue’s Last Reward – Recenzja

Virtue's_Last_Reward_1

 

9

Na zakończenie wypadałoby dojść do jakiegoś wniosku. Ale nie bardzo mam jak przejść do podsumowania, ponieważ czegoś nam brakuje, prawda? Wiemy, że istnieje taka gra jak Virtue’s Last Reward. Co dalej?

Wymodeluj mnie jak jedną z twoich francuskich dziewczyn

Jak Virtue’s Last Reward  wygląda? Nierówno. Z jednej strony mamy tutaj naprawdę ładne, plastyczne postacie, choć nie są przepakowane polygonami, patrzy się na nie przyjemnie. Przyjemny i przejrzysty jest również interface a czcionka odpowiednio duża i czytelna. Z drugiej strony mamy trówymiarowe pomieszczenia które, choć ładne, wieją nieco pustką i wypadają gorzej niż prerenderowane w poprzedniku. Najbardziej nieprzyjemne dla oczu okazują się statyczne ekrany lub animacje obrazujące pewne kluczowe dla fabuły wydarzenia. Użyte tam modele wyglądają plastikowo i sądzę, że o wiele lepiej sprawdziłyby się rysunki. Natomiast muzyka spełnia swoje zadanie zawodowo, jest klimatyczna, odzwierciedla napięcie badź jego brak. Znalazł się tu również voice acting (europejska wersja otrzymała oryginalny, japoński).

Zero

Dawno temu, kiedy po powierzchni Ziemi kroczyły jeszcze dinozaury a przenośne konsole nie posiadały kilkurdzeniowych procesorów, ukazała się gra pod tytułem 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors. Szybko zyskała spore grono fanów i jeżeli nigdy o niej nie słyszałeś, całkiem dobrym pomysłem byłoby nadrobienie tego. Dlaczego zyskała takie uznanie? To całkiem dobre pytanie. Kurczę. Nie pamiętam.

Virtue's_Last_Reward_3Rozgrywka

Grę podzielić można na segmenty ucieczkowe i fabularne. Podczas segmentów ucieczkowych zadaniem gracza jest wydostać się z pokoju, po drodze rozwiązując przeróżne puzzle z wykorzystaniem stylusa czy nawet żyroskopu. Pomimo, że tym razem wszystkie pomieszczenia wykonane zostały w trzech wymiarach, nie ma mowy o swobodnym zwiedzaniu pokoju, wędrujemy raczej na szynach okrążając go, skierować wzrok na sufit czy na podłogę można, lecz tylko na chwilę, bo kamera zaraz wróci na jedyny słuszny tor. Czuć po prostu, że przeskok w trzy wymiary nijak nie przysłużył się tej grze, na szczęście nie dobił jej również, po prostu jest. Same puzzle nie stanowią szczególnie trudnego wyzwania, można jednak w dowolnej chwili aktywować tryb easy, w którym nasi towarzysze szczodrze obsypią nas podpowiedziami.

Ambidex Edition

Jedną z najistotniejszych modyfikacji względem oryginału jest obecność dodatkowej podgry w której od czasu do czasu będzie ci dane uczestniczyć. Polega ona w wielkim skrócie na obraniu jednej z dwóch ścieżek – zdrady lub sprzymierzenia z towarzyszącymi nam postaciami. Brzmi całkiem interesująco, prawda?

Wszystko płynie

Dość szybko zauważysz, że masz pod ręką opcję „Flow”, która prowadzi do diagramu przepływu. O ile z początku nie będziesz zawracać nią sobie głowy, z czasem okaże się sercem Virtue’s Last Reward. Dzięki Flow można skakać w dowolne segmenty, zarówno ucieczkowe jak i fabularne po czym doświadczyć ich raz jeszcze lub dokonać innego wyboru. I tutaj zaczyna się cała zabawa. Gra jest bardzo świadoma tej konstrukcji i wykorzystuje ją, zarówno w fabule jak i w rozgrywce. Czai się tutaj coś więcej niż żmudne oglądanie w kółko tego samego, by w końcu otrzymać inne zakończenie. To bardzo trafiony pomysł i aż żal, że poprzednik z niego nie korzystał (obiło mi się o uszy, że wersja na iPhona ma to zrobić).

Virtues_Last_Reward_2

Zero

Dawno temu, kiedy po powierzchni Ziemi wędrowały jeszcze mamuty a handheldy nie posiadały 3d, ukazała się gra o tytule 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors. Szybko zyskała duże grono zwolenników i jeżeli nigdy o niej nie słyszałeś, naprawdę niezłym pomysłem byłoby nadrobienie tego. Dlaczego zyskała takie uznanie? Wydaje mi się, że miało to związek z interesującą fabułą. Virtue’s Last Reward jest fabularnie połączone z 999 aczkolwiek funkcjonuje całkiem sprawnie jako osobna historia.

9

Na zakończenie wypadałoby dojść do jakiegoś wniosku. Zbierając do kupy to wszystko, co już mamy, wydaje mi się, że to nadal za mało. Wygląda dobrze, brzmi bardzo dobrze, bawi się z graczem za pomocą Flow… rozwiązujemy puzzle. Czegoś nam jeszcze brakuje.

Rozgrywka

Grę podzielić można na segmenty ucieczkowe i fabularne. Podczas segmentów fabularnych gracz na ogół pełni rolę biernego obserwatora, przewiajając jedynie dialogi. Czasem jednak zdarza się, że musi dokonać jakiegoś wyboru, w szczególności podczas wspomnianej wcześniej podgry. W zasadzie to tu tkwi „mięcho” gry i bardzo możliwe, że zapragniesz jak najszybciej ukończyć sekcje ucieczkowe, by dotrzeć do kolejnego kawałka fabuły. Nie mam wątpliwości co do tego, że część czaru Virtue’s Last Reward przepadła wraz z procesem tłumaczenia na język angielski, niemniej nadal jest to bardzo wciągająca historia, która potrafi rozbawić, zaciekawić i wreszcie zaskoczyć.

Ambidex Edition

Jedną z najistotniejszych modyfikacji względem oryginału jest obecność dodatkowej podgry w której od czasu do czasu będzie ci dane uczestniczyć. Polega ona w wielkim skrócie na obraniu jednej z dwóch ścieżek – zdrady lub sprzymierzenia z towarzyszącymi nam postaciami. Brzmi to całkiem interesująco prawda? Ale teraz już wiesz o Flow. W praktyce za sprawą możliwości skakania i dokonywania innych wyborów w dowolnej chwili, wybory oraz ich konsekwencje tracą na swojej mocy (polecam za pierwszym razem kompletnie ignorować Flow aż do zakończenia). Wydaje mi się, że ten aspekt mógł zostać wykonany lepiej, ciekawiej ale ostatecznie to nie on jest sednem gry.

Virtue's_Last_Reward_5

Ale o co tu właściwie chodzi?

Podobnie jak w 999 na początku poznajemy kilka postaci, wszystkie je łączy ten sam los – są zamknięte bez możliwości ucieczki i zmuszone do uczestniczenia w grze. Bardzo nietypowej grze. Stawką są ich życia, jeśli uda im się wygrać, uzyskają wolność, w przeciwnym wypadku sprawy mogą nie wyglądać za wesoło… w połączeniu z informacją, że gra jest oznakowana jako 16+ być może w głowie zaświeciła ci się lampka „piła”, jednak byłoby to dla Virtue’s Last Reward porównanie krzywdzące, bo jest czymś więcej. Nie boi się zaszokować ale nie boi się również obrzucić gracza masą interesujących tematów, niektóre z nich są fikcją, niektóre realnymi zagadnieniami z zakresu nauki. I mimo że VLR nigdy nie eksploruje tych tematów głębiej, sam fakt, że przedstawia je i w pewien sposób wykorzystuje jest godny uwagi. Niewiele gier wspomina o mechanice kwantowej czy o termitach.  Virtue’s Last Reward to robi. Nie boi się również dać bohaterom odpocząć, pozwolić im przeanalizować sytuację w jakiej się znajdują i zwyczajnie podyskutować, czasem o kompletnych pierdołach.

 Zero

Dawno temu, kiedy ludzie nie potrafili jeszcze rozpalać ognia a przenośne konsole nie posiadały podświetlanych ekranów, pomyślałem sobie, że fajnie byłoby napisać tekst trochę inny niż zwykle. Problem w tym, że często wydawało się to kompletnie nieuzasadnione. Pisząc ten tekst wierzę, że to coś więcej niż chęć autora do bolesnego dla czytelników eksperymentowania, że faktycznie stanowi pewną namiastkę tego, co czuje osoba grająca w Virtue’s Last Reward. Być może warto zadać sobie pytanie – czy mnie to bawi?

Virtue's_Last_Reward_4

9

Na zakończenie wypadałoby dojść do jakiegoś wniosku. Myślę, że już możemy. Virtue’s Last Reward  to fantastyczna gra, nie ustrzegła się wad, nadal jednak stanowi pozycję unikalną. Polecam fanom poprzedniczki, reszcie natomiast sugeruję sięgnąć wpierw po oryginał, dzięki niemu dwójka będzie smakować dużo lepiej. Have a nice tragedy!

Vita, bugi i stara szafa

Jak prezentuje się Virtue’s Last Reward w bezpośrednim porównaniu do poprzednika? Trochę gorzej. Z oczywistych powodów nie jest równie świeży, ponadto atmosfera grozy i braku czasu jest tu znacznie mniej odczuwalna. Można to poczytywać za wadę, można za zaletę, jednak sam twórca przyznał się, że musiał spuścić z tonu ze względu na „górę”. Nie ma tutaj również potężnego zamknięcia wykorzystującego konstrukcję konsoli, zapewne z powodu multiplatformowości,  no właśnie – gra ukazała się zarówno na 3dsa jak i na Vitę. Ciężko mi mówić o różnicach, ponieważ miałem do czynienia wyłącznie z wersją na 3dsa, na Vicie spodziewałbym się po prostu lepszej jakości audiowizualnej, zabraknie za to drugiego ekranu oraz oczywiście 3d. Sądzę też, że stylus będzie wygodniejszy, zarówno do przeczesywania pomieszczeń jak i robienia notatek w grze. Nie sposób jeszcze nie wspomnieć o bardzo nieprzyjemnym bugu, którego do dziś nie udało się spatchować – pod żadnym pozorem nie zapisujcie stanu gry w PEC a najlepiej róbcie to wyłącznie podczas sekcji fabularnych. Posiadacze Vity być może tego problemu unikną a na pewno mają do dyspozycji kilka slotów na save, na 3dsie mamy tylko jeden, z tego powodu zepsuty save oznacza zabawę od początku. A jest to dość długa gra, spokojnie może wyrwać około 30 godzin z życiorysu. Pomimo tego, że Virtue’s Last Reward ma swoje problemy, warto się z tym tytułem zapoznać.

Na Plus:

  • Wciągająca historia
  • Voice acting
  • Flow 

Na minus:

  • Oprawa momentami psuje wrażenie
  • Niewykorzystany potencjał 3d
  • Bardzo brzydki bug z zapisem stanu gry

Ocena końcowa: 8/10

Autor: Sitheral
Data: 8 lutego 2014, 21:22

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *